Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Kategorie: Wszystkie | Kultura | Warszawa
RSS
czwartek, 07 grudnia 2017



Smak cementu

85' 2017 Niemcy, Liban, Syria, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar/ reżyseria: Ziad Kalthoum zdjęcia: Talal Khoury montaż: Alex Bakri, Frank Brummund produkcja: Bidayyat for Audiovisual Arts, BASIS BERLIN Filmproduktion

Bohaterami filmu Ziada Kalthouma są syryjscy robotnicy budujący gigantyczny drapacz chmur w Bejrucie. Warunki pracy są ciężkie, do tego po dziewiętnastej nikt nie może opuścić placu budowy, który stał się ich tymczasowym domem. Kiedy oni budują kolejny wieżowiec w stolicy Libanu, ich domy w Syrii znikają pod bombami. Bo „Smak cementu” to przede wszystkim opowieść o wojnie.  Cementowy pył, który bezustannie wdychają robotnicy, przywołuje przerażające wspomnienia miast obracanych w gruzy, krwi i śmierci. Syryjski reżyser umiejętnie zestawia ze sobą obrazy: ramię gigantycznego dźwigu niczym armatnia lufa skierowana na centrum miasta, ryk buldożerów przywodzących na myśl czołgi, pneumatyczny młot wystukujący przerywany rytm jak karabinową serię. Ruiny Aleppo mielone gąsienicami i zapierające dech w piersiach panoramy Bejrutu – w onirycznej, wysmakowanej wizualnie wizji Kalthouma obie rzeczywistości przenikają się i łączą, dając jednocześnie nadzieję: tak jak w Libanie, syryjska wojna też się kiedyś skończy.

Konrad Wirkowski

PROJEKCJE:
niedziela 10.12.2017 godz. 16:15 Kino Muranów Sala Gerard
czwartek 14.12 .2017 godz. 17:00  U-jazdowski Kino
jedyne źródło: Watch Docs
16:58, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »



Mocniejsze od kul

75' 2017 Szwecja reżyseria: Maryam Ebrahimi zdjęcia: Zare Zahraie montaż: Jesper Osmund produkcja: Nima Film Sweden

Dokument Maryam Ebrahimi to z jednej strony hołd, a z drugiej – przestroga przed ogromną siłą oddziaływania dokumentalnego obrazu. Jego bohaterem jest irański fotograf, Saeed Sadeghi, autor ikonicznych zdjęć ochotników z czasów konfliktu z Irakiem. Film znakomicie oddaje autentyczny rewolucyjny entuzjazm wczesnych lat republiki i początku wojny. To wówczas Sadeghi wykonał swoje pierwsze zdjęcia. Jego reportaże z frontu były peanami na cześć bohaterów gotowych oddać życie za rewolucyjne ideały. Gazety kolportowały je w milionach egzemplarzy, rozbudzając nienawiść do wroga podszytą religijną histerią. Tymczasem mijały lata, a wojna wciąż trwała. Na front trafiali coraz młodsi ochotnicy – tylko po to, by oddać życie zgodnie z lansowanym przez propagandę modelem. Sadeghi wciąż robił im zdjęcia – do momentu, kiedy zrozumiał, że stał się narzędziem propagandy, której jedynym celem było dostarczanie na front armatniego mięsa. Dziś podróżuje po kraju, próbując odnaleźć nielicznych żyjących bohaterów swoich fotografii.

Konrad Wirkowski

POKAZY:

sobota 9.12.2017 godz. 20:00 Kino Elektronik

niedziela 10.12.2017 godz. 18:30 Kino Muranów Sala Gerard

Jedyne źródło tekstu i zdj.: Watch Docs

16:47, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »



Pakt Adriany

96' 2017 Chile reżyseria: Lizzette Orozco zdjęcia: Julio Zúñiga, Daniela Ibaceta, Brian Martínez montaż: Melisa Miranda produkcja: Salmón Producciones, Storyboard Media

„Pakt Adriany” to wstrząsający rodzinny dramat z mroczną historią w tle. Chilijska reżyserka rozpoczyna filmowe śledztwo, próbując oczyścić dobre imię aresztowanej na lotnisku ciotki, oskarżanej o przynależność do DINA - osławionej policji politycznej z czasów dyktatury Pinocheta. Nieufnie odnosząc się do prasowych rewelacji, Orozco spróbuje przełamać zmowę milczenia wokół niejasnej przeszłości ciotki Adriany. Jej dawni współpracownicy uparcie milczą, zdając sobie sprawę z tego, że ujawnienie sekretów z przeszłości może zaszkodzić im samym. Mówią za to ofiary, pomocą w odkryciu prawdy służą też archiwalne zdjęcia ciotki u boku słynnych oprawców. Czy ukochana ciocia, obsypująca rodzinę stosami prezentów, w pracy torturowała i mordowała opozycjonistów? Czy najbliższa rodzina naprawdę nie wiedziała, czym się zajmuje? Debiutująca reżyserka bardzo umiejętnie buduje dramaturgię, tworząc przejmującą, osobistą opowieść o winie, karze i pamięci.

Konrad Wirkowski

POKAZY:

sobota 9.12.2017 godz. 14:00 Kino Muranów Sala Gerard

czwartek 14.12.2017 godz. 16:30 Kino Muranów Sala Gerard

Jedyne źródło tekstu i zdj.: Watch Docs



16:29, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »



Ryzyko

92' 2016 USA, Niemcy reżyseria: Laura Poitras zdjęcia: Kirsten Johnson, Laura Poitras, Katy Scoggin montaż: Melody London, Erin Casper, Laura Poitras produkcja: Praxis Films

Najbardziej osobisty film w dorobku Laury Poitras, laureatki Oscara za „Citizenfour”, to kręcony przez sześć lat portret szefa WikiLeaks, Juliana Assange’a, którego właściwym tematem wydaje się jednak coraz bardziej ambiwalentna relacja między artystką a jej bohaterem. Bezprecedensowy dostęp do człowieka, który zmienił oblicze światowego dziennikarstwa – oglądamy nawet charakteryzację Assange’a przed ucieczką do ekwadorskiej ambasady - zaowocował dokumentem na tyle szczerym, że kontestowanym przez samego głównego bohatera. „Myślałam, że mogę zignorować sprzeczności, że nie są częścią tej historii. Tak bardzo się myliłam, to one właśnie stawały się historią” mówi Poitras. Fascynującą historią o władzy i prawdzie, zdradzie i poświęceniu, rozgrywającą się w paranoicznym wręcz napięciu, bo świat wykradanych rządzącym tajemnic to też świat absolutnej inwigilacji, znany nie tylko Assange’owi, ale i Poitras. W 2015 roku pozwane amerykańskie władze ujawniły ponad tysiąc stron zgromadzonych o niej przez służby materiałów.

Maciej Nowicki

Jedyne źródło: WATCH DOCS

POKAZY:
Piątek 8.12.2017 godz. 20:30 Kino Elektronik

Sobota 9.12.2017 godz. 18:30 Kino Muranów Sala Gerard

13:59, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 grudnia 2017

Bliscy

Witalij Manski – najsłynniejszy obecnie rosyjski dokumentalista, urodził się na Ukrainie.  Najnowszy film poświęcił niełatwym relacjom ukraińsko-rosyjskim, zgodnie z tytułem czyniąc bohaterami swoich bliskich. Tych ze Lwowa – jednoznacznie opowiadających się za Ukrainą w Europie – i tych z Doniecka i Symferopola, którym bliżej do Moskwy. Jako wytrawny obserwator umiejętnie łączy w swoim filmie wspomnienia z czasów Związku Radzieckiego z wydarzeniami ostatnich lat. Śledząc wypadki na kijowskim Majdanie, a potem aneksję Krymu i konflikt w Donbasie, Manski zamiast łatwych odpowiedzi stawia trudne pytania. Podział ukraińskiego społeczeństwa jest faktem, ale czy kiedykolwiek uda się zasypać pogłębiającą się przepaść między wschodem a zachodem kraju? Jako Ukrainiec z rosyjskim paszportem Mansky jest idealnym obserwatorem: jednocześnie „swoim” i „obcym”. A niezależnie od wszelkich politycznych odniesień, „Bliscy” to kawał świetnego dokumentalnego kina z wyrazistymi postaciami, mnóstwem ciekawych anegdot i znakomitymi zdjęciami.

Konrad Wirkowski

Jedyne źródło: Watch Docs

PROJEKCJE:

piątek 8.12.2017 godz. 16:15 Kino Muranów Sala Gerard

poniedziałek 11.12.2017 godz. 16:00 U-jazdowski Laboratorium

17:35, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 grudnia 2017



Biały świat według Daliborka

105' 2017 Czechy, Słowacja, Dania, Wielka Brytania reżyseria: Vit Klusák zdjęcia: Adam Kruliš montaż: Jana Vlčková produkcja: Hypermarket Films, ČT

Dalibor K., robotnik koło czterdziestki, mieszkający z matką Vĕrą w bloku, w małym morawskim mieście, twórca amatorskich parodii horrorów i gniewnych piosenek, którymi dzieli się w Internecie, jest neonazistą. Nieśmiało randkuje z Janą i nie może wybaczyć matce sprowadzenia do domu nowego partnera, który jednak z czasem wkrada się w jego łaski, wygłaszając coraz ostrzejsze ksenofobiczne deklaracje. Zresztą w zjadliwie absurdalnej, pełnej niepokojącego czarnego humoru i wciąż eskalującej dokumentalnej tragikomedii Klusáka najbardziej uderza właśnie reakcja otoczenia na poglądy Dalibora. Choć niewątpliwie u źródeł faszystowskich sympatii bohaterów filmu – „zwykłych, porządnych ludzi” – tkwią strach i frustracja, uwagę przykuwa tu wystrój wszechobecnej popkulturowej tandety, która stanowi ich naturalne środowisko.

Maciej Nowicki

Jedyne źródło: WATCH DOCS

PROJEKCJE:

sobota 9.12.2017 godz. 21:00 Kino Muranów Sala Gerard

poniedziałek 11.12.2017 godz. 20:45 POLIN



17:45, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 listopada 2017



Jeszcze jutro

88' 2016 Chiny reżyseria: Jian Fan zdjęcia: Ming Xue, Jian Fan montaż: Matthieu Laclau, Jian Fan produkcja: Youku Tudou

Jej gwiazda wzeszła nagle. Krótki poemat “Przeszłam pół Chin, żeby spać z tobą” niemal z dnia na dzień stał się ogólnonarodową internetową sensacją. Wkrótce potem Yu Xiuhua, poetka z rolniczej chińskiej prowincji, była już literacką gwiazdą, z entuzjazmem podejmowaną w Pekinie przez tłumy fanów. Sława i prawdziwa popularność przyniosły Yu pieniądze, z których zamierza skorzystać w ciężkiej walce o niezależność, jaką – dzięki filmowi Fan Jiana – stoczy dosłownie przed naszymi oczami. Cierpiąca na porażenie mózgowe Yu w wieku 19 lat została przez rodziców wydana za mąż i spędziła swoje dotychczasowe życie w związku bez miłości i pożądania. Teraz, nie oglądając się na reputację, zdanie rodziców i męża, stanowczo żąda rozwodu. Fascynujące połączenie absolutnej szczerości i subtelnej wrażliwości cechuje nie tylko poezję Yu Xiuhua, ale i sztukę filmową Fan Jiana, której zawdzięczamy ten jeden z najpiękniejszych dokumentów ostatnich lat.            

Maciej Nowicki

PROJEKCJE
środa 13.12.2017 godz. 18:00 Kino Muranów Sala Gerard
czwartek 14.12.2017 godz. 17:45 Kino Elektronik

jedyne źródło: link

13:30, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 listopada 2017

2007 rok to był dobry rok - wydał nam 2 festiwale filmowe: Sputnik i Grand Off właśnie. O ile wszystkie edycje Sputnika były ogólnie epickie, to Grand Off sami poniekąd otwierali ten właśnie przegląd delikatnie współtworząc, jeszcze przed 4free. 

Pierwszy zwycięski film Grand Off - "Mozart kieszonkowców" pozyskał kwartał później Oscara za najlepszy film krótkometrażowy, aktorski. 

A tymczasem w rzeczywistym świecie 11. edycja Grand Offu startuje w tej minucie.

MIEJSCE: KINO GRAND OFF ASP. Wybrzeże Kościuszkowskie 37/39. obok metra Centrum Nauki Kopernik.

Wiecej na stronie festiwalu

17:03, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 listopada 2017

His name is Robert Paulson

His name is Robert Paulson

His name is Robert Paulson

Fight Club,  (1999, reż. David Fincher)

  

Fot.: kadr promocyjny z s03e05 na zdjęciu Portia Doubleday w masce

Połowa trzeciego sezonu "Mr Robota" pozwala na stworzenie pierwszej, technicznej recenzji - o czym zaraz. Nakręcenie całego, pięćdziesięcio-minutowego odcinka w jednym mastershocie (s03e05) to jednak rzecz najważniejsza. 

Co tu się odjaniepawla? Co tu się odbeacieszydla?

Cały odcinek w jednym ujęciu kamery?

No tak, ale od początku... 

Trzy najważniejsze zdania, które należy powiedzieć o "Mr Robocie" na samym początku:

1. Nawiązuje do czterech najważniejszych filmów przełomu wieków, do: "American Beauty" - wątku porzucenia korporacji i przekierowania swoich sympatii na rzecz szeroko rozumianej kontrkultury; do początku "Matriksa", do "American Psycho" i do "Podziemnego kręgu", przy czym bezpośrednie nawiązania do tego ostatniego są czytelne nawet dla analfabetów. 

2. Rozgrywając się na pograniczu jawy i snu, operując w przestrzeni wielkiego miasta i będąc panem wielkiej przestrzeni główny bohater jest Hamletem z filmu Michaela Almereydy zakorzenionym w Metropolii Twin Peaks.

3. Serial jest dobry. A że filmy mamy obecnie chujowe, daje mu to zadatki na światowe mistrzostwo - cóż znaczą Oscary w dobie złotych Globów w kategoriach serialowych i w dobie Emm? Czy naprawdę ktoś dbał o to, czy Oscara pozyskał "Moonlight", czy "La La Land?" A Glob zabezpieczył nie kto inny właśnie, jak "Mr Robot", (sezon 1 - 2 lata temu, ale chuj). 

Elliott (Rami Malek) psychodeliczna postać pnąca się po szczeblach zarządzania bezpieczeństwem informacji wielkiej korporacji E-Corp zwanej przez jej zaciętych wrogów Evil Corp - okazuje się być hakerem, który niczym Konrad Wallenrod stawia sobie za cel zniszczenie jej od środka. Przeciwnikiem Elliotta jest nie tylko czif egzekjutiw korporacji (zajebisty Michael Wallström grający stylem Christiana Bale'a / Patricka Batemana z "American Psycho" w skali 1:1), ale jego cień, tytułowy Mr Robot (sam Christian Slater), ojciec Elliotta i jego siostry Darlene (Carly Chaikin, skąd oni ją wzięli? genialna aktorka wyciągnięta z kapelusza). O ile w finale pierwszego sezonu cała kumulacja problemów (kulminacja?) ma charakter wirtuozyjny i wybitnie symboliczny - Mr Robot jawi się nam jako alter ego Elliotta, albo jego wyobrażenie, jak Brad Pitt był cieniem Edwarda Nortona w "Fight Club" - to dalej sezon spowalnia.

W drugim sezonie scenarzyści pozorują odwrócenie kota ogonem - sugerują ponownie jakoby Mr Robot jednak istniał a wyobrażenie o tym, że jest on wyobrażony było... wyobrażeniem. Elliott śni więc n.p. przez cały odcinek o tym, jakby to znów był dzieckiem i żył w latach 90., a w zasadzie w telewizyjnym wyobrażeniu o nich (spotyka n.p... serialowego Alfa z planety Melmac!). W ostatnim odcinku serial funduje nam cliffhanger - Wallström strzela do Maleka i ten zawieszony zostaje na pograniczu życia i śmierci, jak kot Schrödingera.

Sezon 3 wraca do poziomu pierwszej serii - Elliott odżywa, ale już wie, że jest jednocześnie Elliottem i Mr Robotem. Budynek Evil Corp ma zostać przez anarchistów wysadzony w powietrze jak WTC lub biurowce pod koniec "Fight Clubu". Platoniczna partnerka Elliotta operująca do tej pory w przestrzeni równoległej, ale bez uzasadnionego kontekstu, Darlene (Portia Doubleday) okazuje się pół-sierotą po zmarłej pośrednio na skutek złowrogich działań E Corp matce, jak i... siostrą przyrodnią  Elliotta, Angelą (czyli córką Mr Robota), która tak samo jak on, ale w bardziej zawoalowany sposób chce doprowadzić do zagłady E-Corp. 

Co dalej - otóż nasz rewelacyjny odcinek - s03e05 - mastershot. Elliott po zawieszeniu w obowiązkach w drugim sezonie wraca do E-Corp w nowej odsłonie - ale zostaje rozpracowany i oddalony. Chce jednak wykraść strategiczne dane systemowe zanim ochrona wypierdoli go na dobre z budynku - ale ani ochrona nie może go usunąć, ani on sam nie daje sobie rady z zamierzonym planem, bo w mieście trwają anarchistyczne zamieszki (coś a'la Anonymous i Occupy Wall Street). Do wieżowca wbijają się terroryści, anarchosyndykaliści i anarchiści. Elliotta wspomaga z zaskoczenia wskazana siostra przyrodnia, Angela.

Mastershot przypomina oczywiście "Birdmana" - bo tak samo przeciwstawia psychodeliczne zbliżenia na twarze bohaterów - planom amerykańskim lub szerokiemu, panoramicznemu planowi ogólnemu z setkami statystów na mieście (Nowym Jorku). Wreszcie - w odróżnieniu od "Birdmana" zmienia postać wiodącą - od połowy - dwóch trzecich odcinka s03e05 jest już nie o Elliocie, ale o Angeli, która ustalone systemowe dane z powodzeniem wykrada. Przemyca też swoją własną, wewnętrzną, osobowościową zagadkę do dalszych odcinków.  

02:48, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 listopada 2017

piękna mapka autorstwa własnego (Paint + mapa z Wikipedii)

„Kolej podziemna” - Colsona Whiteheada to powieść, która za oceanem zrobiła dużo stukotu. Awanturniczy wiek XIX w kulturze amerykańskiej kojarzony z narodowym gatunkiem jakim jest western, a także z nieodłącznymi łowcami głów, kowbojami i posiadaczami wielkich przestrzeni – laureat Pulitzera i National Book Award ukazał z perspektywy niewolników przykutych do ziemi. Jest w tym surowym spojrzeniu jednak coś nieoczywistego, przekornego. Tak jak amerykańscy czarni bądź latynoscy futboliści przyklękający lub ostentacyjnie przysiadający na dźwięk hymnu amerykańskiego – tak Whitehead buntuje się przeciw zastanej rzeczywistości i – prawem pisarza – zmienia ją, opisuje po swojemu i reinterpretuje.

Sama historia opisana w „Kolei podziemnej” jest dość pretekstowa – para amerykańskich, czarnych rolników, a przy tym niewolników postanawia uciec z pola i z plantacji, co przemyślawszy tak właśnie czyni. Uciekają przez pięć stanów Konfederatów: Georgię, Karolinę  Południową, Karolinę Północną, Tennesse i (jak widać na rysunku) zasadniczo przez Kentucky, w książce jednak niewymienione - by dotrzeć do należącej do Unii Indiany

To, co stanowi o wyjątkowości prozy Whiteheada to ahistorycyzm. Podobnie jak w "Django" Quentina Tarantino ukazana jest w sposób skrajny ofensywa, a tytułowy niewolnik buntuje się przeciw latyfundystom i - wyzwolony przez przyszłego wspólnika, doktora Schultza zabija złych, białych ludzi - tak w "Kolei podziemnej" przerysowano defensywę, ukazując ucieczkę w sposób niemalże histeryczny, fizycznie niemożliwy do wykonania, do przetrwania, czy do zrealizowania. Cierpienia czarnych, zarówno te, które oni sami przeżywają, jak i te, których niestety nie przeżywają, bo giną - są ukazane jak "Pasja" Gibsona, "Zniewolony" McQueena czy jak Tarantinowskie tortury w "Django" właśnie. Również gigantomanii ulegają obyczaje białych - jak beztroskie wysiadywanie białych na ganku podczas Boschowskich, Goy'owskich, czy Dantejskich tortur zbiegłego i schwytanego niewolnika.  

Niestety, sama martyrologia w pierwszym rozdziale, czyli w Georgii, jak i później, w Karolinie Północnej - gdzie dokonuje się egzekucji skazanych - najzwyczajniej w świecie męczy. Nie tylko człowiek ma swój próg bólu, ale i czytelnik - tym bardziej, że cierpieniu u Whiteheada nie towarzyszy później ani ekspiacja białych, ani chociażby równie satysfakcjonująca emocjonalnie zemsta czarnych.

To, co więc stanowi jedyną dla mnie jasną, oryginalną i uniwersalnie aktualną stronę "Kolei podziemnej" to epizod w Karolinie Południowej. Tu - moim skromnym zdaniem - ale też niestety - tylko tu - ocieramy się o literaturę naprawdę wielką, coś na kształt powieści latami wypatrywanej, czy artystycznej symboliki, która oddaje coś, czego prawda oddać nie potrafi.  

Otóż rzeczywistość zastana w Karolinie Południowej to hybryda XIX wieku, początku XX wieku i czegoś w rodzaju Baudrillardowskiej idei symulakru, a więc lata 80. XX wieku. co najmniej. Whitehead opisuje bowiem fikcyjne muzeum niewolnictwa w skali 1:1, w którym główni bohaterowie, zbiegowie znajdują schronienie i pracę. Pomimo tego, że muzeum owo tylko udaje sposób funkcjonowania niewolnictwa, pracujący w nim aktorzy-niewolnicy muszą wykonywać bez granic wyznaczone im niewolnicze zadania. Po pracy wracają do domu, ale ich praca jest pracą niewolniczą i pracą stałą, bo taki jest jej ustalony charakter, przy czym jednak udawanie niewolnictwa zaczyna przyjmować coraz bardziej nieodwracalne zabiegi (n.p. sterylizację), a jedyną de facto pozostawioną wolnością jest możliwość porzucenia pracy i dalszej ucieczki, czyli ostateczna różnica między niewolnictwem a udawaniem tegoż zostaje zatarta. Mapa staje się terytorium.

To w tej pojedynczej fantazji, którą Whitehead porzuca później na rzecz tradycyjnej opowieści ze zwrotami akcji (niewolnik ginie po drodze, niewolnicę ściga łowca głów, dogania ją ale zostaje ona odbita przez innych zbiegów; niewolnica ulega też przemianie - radzi sobie z wyrzutami sumienia po zranieniu oprawcy; staje się wolną dosłownie i w przenośni) Whitehead przechodzi do historii  literatury; przenosi literaturę z półki beletrystycznej na półkę filozofii, zamiast kształtować narrację powieści, kształtuje Wielką Narrację, w sensie polityczno-społecznym. Symulakr z Karoliny Południowej to nie tylko czarni w Ameryce. To my dziś. Kapitalizm wyzwolony (dzięki wojnie secesyjnej) od dosłownego niewolnictwa przerzuca się na niewolnictwo kontraktowe, umowy śmieciowe niedające pewności zatrudnienia lub na na pracę dla jednej korporacji przez całe życie - dające tę pewność aż w sposób przesadny. Granice między tym, co jest, a tym co było i może powrócić rozmywają się. 

Oczywiście jest u Whiteheada inny ahistorycyzm - tak jak w Django, który wysadził łowców głów dynamitem - wynalezionym dekadę później - tak w "Kolei podziemnej" fałszywa jest sama, tytułowa kolej podziemna - przy czym jest ona fantasmagorią opartą na niezrozumiałym u nas kontekście - mianowicie na fakcie, że w Ameryce "Underground Railroad" znaczy w przenośni system pomocy okazanej przez Północ i ludzi dobrej woli - czarnym z Południa. Na zniesieniu słowa "niewolnik" w opisie czarnych z Południa - bo niewolnikami są oni dla Południowców a więc dla oprawców - dla braci i ludzi dobrej woli z Północy, a także dla siebie wzajemnie są wszak dalej wewnętrznie wolni, ale są też potrzebujący. Whitehead mimo, że nie szczędzi miejsca na opisy fikcyjnych, podziemnych tuneli i stacji-widma przypominającej czyściec-poczekalnię z "Matrixa : Rewolucji" oszczędnie ukazuje pomagających ludzi, by to nie oni przykryli bądź zdominowali tę narrację - tak więc tytułowa kolej podziemna ukazana jest w zasadzie (nie licząc dwóch-trzech maszynistów) bezosobowo, pozostaje wielką tajemnicą.

"Kolej..." to amerykańska książka roku - wyjątkowo szybko, bo z marszu przełożona na polski mogłaby być i książką roku w Polsce, niestety - mamy swoje własne, nieprzetrawione problemy - i dobrze, gdyby polska literatura odniosła się do nich w sposób równie brawurowy.     

03:30, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
Facebook
Filmy o prekariacie
Idea 4free
Knigi
Leniwiec
Precenzje 4free
Recenzje 4free z 2012 roku
Recenzje 4free z 2013 roku
Recenzje 4free z 2014 roku
Recenzje 4free z 2015 roku
Recenzje 4free z 2016 roku
Recenzje 4free z 2017 roku
Recenzje 4free z 2018 roku
Seriale
Teksty gościnne
Wystawy
Za darmo raz w tygodniu
Zawsze za darmo