Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Kategorie: Wszystkie | Kultura | Warszawa
RSS
środa, 28 września 2016

O książce usłyszałem od zamawiającej ją klientki. Jakaś nowość, sprowadzaliśmy ją z Krakowa. Klientka długą jej nie odbierała, a było dużo zawracania głowy ze zmianą magazynów, kurierami i t.d. Nie mogliśmy jej sprzedać, a później jeszcze ktoś spytał i odszedł z pustymi rękami, chociaż książka "figurowała". Konkluzja - kłopotliwa książka. Łatka okazała się trafna - obejrzałem film pod tym tytułem, po angielsku - (to się nazywa adaptacja, ktoś powie) nic nie zrozumiałem, co akurat zdarza się nie aż tak znowu często - w serialach i filmach nieanglojęzycznych tłumaczonych, które oglądam, dialogi okazują się proste, albo kontekst sytuacji jest jasny tak, że oko wyłapie to, czego uszy nie wychwycą. Gdy gość zabija gościa rozpoznaję, że gość zabija gościa. Tutaj inaczej -nikt nie ginie, nikt nic nie robi charakterystycznego, nikogo nie wywalają z pracy, nie ma romansów, nie ma dramaturgii... Same gadające głowy. W filmie wystąpił nawet aktor z "Wire" - chyba Lutherem jego postać się zwała w serialu. Tam mogli goście dwie godziny pierdolić, ze się żaby golą, a angielski mi nie przeszkadzał. W ostateczności Omar zawsze kogoś zapierdolił, McNulthy zapił, Stringer Bell coś zakombinował, Avon Barksdale zdradził, Marlo się wykpił. W tym przypadku - mowy nie ma o charakterach - są tylko gadające głowy. Jeden typ zapamiętany z innej produkcji HBO, a nawet wcześniej, z "Dróżnika" - Bobby Canavale, grał gościa bez ręki i opowiadał jak zabezpiecza laski. Główna bohaterka, fajna aktorka z "Boardwalk Empire" i "Osage County", Julianne Nicholson, w tym przypadku - nawet ok - ale jej rola figuruje bez żadnego suspensu - na końcu tylko jej partner - a bardziej absztyfikant próbuje ją zmanipulować w trakcie finalnego tytułowego wywiadu  i zwerbować ją na partnerkę. Prawdopodobnie skutecznie. Nic więcej z tego nie ogarnąłem, toteż książka wydaje się wskazana jako interpretacja filmu, jakkolwiek źle to by zabrzmiało. Bardzo źle. Tymczasem jednak nieprzesadnie ciekawy film rzadko kiedy zachęca faktycznie do skończenia książki. Dodajmy tylko, że sam autor znany powszechnie z filmu "Koniec trasy" (2015) z aktorem z "Social Network" Jesem Eisenbergiem (nie mylić z "Heisenbergiem. You're goddamn right!") w filmie o wywiadzie właśnie z Wallacem. Co dalej? Czy historia Wallace'a i jego marnego, krótkiego żywota zakończonego w dodatku samobójczą śmiercią bodaj dekadę temu - święcącego triumfy w Ameryce w latach 90. - obecnie tamże zapominanego? Co dalej się pytam? Gdzie jest flaga? Kurwa, gdzie?!

Leniwiec

17:30, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »

Dziś na Skrzyżowaniu Kultur jedyny darmowy dzień - a w ramach niego seans filmowy: „Sonita” reż. Rokhsareh Ghaem Maghami. Start o 19:00 w namiocie Skrzyżowania Kultur ustawionym pod PKiN-em od strony Pałacu Młodzieży, czyli od Świętokrzyskiej. 



Oto opis organizatorów:

Zapraszamy na wieczorny seans filmowy w namiocie festiwalowym – oglądać będziemy „Sonitę” w reżyserii Rokhsareh Ghaem Maghami.
„Sonita” to film dokumentalny, którego główną bohaterką jest raperka afgańskiego pochodzenia. W młodym wieku dziewczyna staje się przedmiotem transakcji małżeńskiej, jednak przeciwstawia się decyzji swoich rodziców. Jej bunt znajduje ujście w hip-hopie, a zaangażowane teksty dotyczą m.in. tradycji aranżowania małżeństw dzieci. Dzisiaj Sonita nagrywa autorską muzykę i prowadzi kampanię przeciwko małżeństwom dzieci.
http://docsag.pl/pl/movies/sonita/?dist=gdynia
Wstęp wolny!


link

15:12, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2016
Dziś, zamiast uczestniczyć w darmowych wydarzeniach w Warszawie, wędrujemy ze szczurami.
 
SZCZURY WĘDROWNE.

Dwóch są gatunków szczury:
Syci panowie i głodne ciury.
Syte są domatorami,
Głodne wędrują światami.
 
Wędrują tysiące mil,
Nie znają spoczynku chwil,
Gdzie oczy niosą, tam im droga,
Nie wstrzyma ich wichura sroga.
 
Pną się na góry wysokie,
Płyną przez morza szerokie —
Niejeden zginie śród mórz, śród niw.
Umarli zostają, idzie, kto żyw.

Mają ci te opryszki
Straszliwie zjadłe pyski
I głowy równo strzyżone pod sznur —
Tak radykalny nosi się szczur.
 
Socyalistyczna gromada
Nie modli się, nie spowiada,
Ani chce ślubów, ani chrzcin,
Kobiety są własnością gmin.

Nie zna zmysłowa ta partya
Nic oprócz picia i żarcia,
Nie myśli, gdy chce jeść i pić,
Że dusza nasza za grobem ma żyć.
 
Taka już dzika hołota!
Nie boi się piekła, ni kota;
Kto ma, ten wróg, kto nie ma — brat,
I chcą na nowo dzielić świat.
 
O zgrozo! wędrowne szczury
Podchodzą pod nasze mury.
Słyszę ich pisk, jak grozi i trwa —
Idzie ich ćma — —
 
Giniemy! biada nam, biada!
Do bram już zgraja dopada!...
Pan burmistrz i ławników wiec
Nie wie co począć i co rzec.
 
Mieszczaństwo staje pod bronią,
Klechy na trwogę już dzwonią —
Własność, moralny państwa grunt,
Obalić chce bezbożny bunt.

Ani te dzwony, ni giesty,
Orędzia, ni manifesty,
Ani tysiączny armat park
Nie zwalczy biedoty, co spada na kark.
 
I na nic też misterne szyki
Dawno przebrzmiałej retoryki;
Nie złapać szczura na słów kwiaty —
Skoczy przez wszystkie sofizmaty.

Pustym żołądkom dawać trzeba
Logikę zupy, dowód z chleba,
Argumentacyę nie bez okrasy,
Owszem z cytatą frankfurckiej kiełbasy.

Milczący szczupak po żydowsku
Łatwiej przekona ich do wniosku,
Niż taki mówca Mirabeau
Lub Marcus Tullius Cicero.

Przełożył Józef Weisenhoff
"Dzieła zebrane" Henryk Heine (1797-1856)
, W-wa 1956 s.522-524
01:48, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2016

NIEDZIELA 17:30, 18.09.2016

Ni Hao Holland Reż. Willem Timmers (Czas: 25') HOLANDIA 2015

Znalezione obrazy dla zapytania Ni Hao Holland

Po świetnym dokumencie „Z kamerą wśród ludzi”, przedstawiającym turystkę do „egzotycznych krajów” jako gorzką komedię omyłek, tym razem Willem Timmers z równym talentem, poczuciem humoru i antropologiczną wyobraźnią prezentuje egzotykę à rebours – chińskie turystki w Holandii. W poszukiwaniu „autentyczności” wyjeżdżają ze swojego wielkiego miasta, by poznać „tradycyjną”, rolniczą kulturę holenderskiej wsi. Gdzie z kolei holenderscy gospodarze ubierają je w chodaki i kładą do łóżek z zamierzchłych epok. Podobnie jak w poprzednim filmie także tu zderzenie obu perspektyw – zwiedzających i goszczących – owocuje znakomitymi efektami komicznymi, ale też pobudza do niebanalnej refleksji nad międzykulturową psychologią i etyką. 

Język: holenderski | Napisy: polskie | Kopia: DCP
Language: Dutch | Subtitles: Polish | Copy: DCP 



Bez wyjścia. Historia Rehtaeh Parsons  Reż.: Rama Rau (czas: 48') KANADA 2015
Znalezione obrazy dla zapytania Bez wyjścia. Historia Rehtaeh Parsons

Życie 15-letniej Rehtaeh Parsons zamieniło się w piekło po jednej imprezie. Została zgwałcona przez kolegów w domu jednego z nich, czego z powodu nadmiaru wypitego alkoholu nie mogła pamiętać. Następnego dnia zdjęcie dokumentujące gwałt, za sprawą napastników, znalazło się w sieci. Zostało udostępnione tysiące razy w całej Kanadzie, a próby uzyskania pomocy policji przez 15-latkę i jej rodziców kończyły się niepowodzeniem. Dwa lata ciągłych upokorzeń i znęcania się doprowadziły do tragicznego samobójstwa Rehtaeh. Jej śmierć odbiła się echem na całym świecie, wywołując szeroką dyskusję na temat cyberprzemocy, kultury gwałtu i przemocy seksualnej w Internecie. Dzięki rosnącej presji społecznej i medialnej, kampanii internetowej oraz zaangażowaniu Anonymous, którzy zagrozili ujawnieniem tożsamości gwałcicieli, lokalny rząd Nowej Szkocji oraz Kanadyjska Królewska Policja zdecydowały o otwarciu sprawy i postawieniu napastników przed sądem. W 2014 roku Kanada, jako jedno z pierwszych państw na świecie, przyjęła prawo umożliwiające zwalczanie cyberprzemocy, nazywane również Prawem Rehtaeh.

Język: angielski | Napisy: polskie | Kopia: DCP

Language: English | Subtitles: Polish | Copy: DCP

 

13:47, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 września 2016

Znalezione obrazy dla zapytania ostatnia rodzina andrzej seweryn

Dziś jest smutny dzień dla wszystkich polskich aktorów. Janusz Gajos, Bogusław Linda, Marcin Dorociński, Zbigniew Zapasiewicz, Gustaw Holoubek, Daniel Olbrychski, Andrzej Łapicki, Zbigniew Cybulski, Eugeniusz Bodo - wszyscy ci dżentelmeni muszą przejść do drugiej dziesiątki najlepszych polskich aktorów pozostawiając dziewięć pustych miejsc przed rolą Andrzeja Seweryna w "Ostatniej rodzinie". Nie do końca jeszcze wiem, o czym sam film opowiada, nie przemyślałem jego morału, czy przekazu, ale wiem, że Andrzej Seweryn stwarza w nim najlepszą rolę (męską) w historii polskiego kina. I taka właśnie sytuacja ma miejsce. To smutny dla pozostałych polskich aktorów, ale bezdyskusyjny fakt, pozostawiający na podium jednego aktora na setki lat. Spustoszenie, jakie wywołał w polskim kinie Andrzej Wajda i Krzysztof Kieślowski wobec oczekiwań - zostało właśnie powtórzone i przebite. Fejm dojebany / Amen.

***

Przy okazji - organizowane jest spotkanie z Andrzejem Sewerynem w czwartek 8.09.2016 o 18:00. 

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. 

Krakowskie Przedmieście 87/89 (róg Placu Zamkowego) link

Wstęp wolny

23:34, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »

 

Martin Wallström - gwiazda serialu "Mr Robot". Wallström, podobnie jak Rami Malek, Portia Doubleday, Carly Chaikin, czy Stephanie Corneliussen rok temu nie byli znani praktycznie w ogóle. Dzięki zasileniu obsady "Mr Robota" - stali się gwiazdami światowego formatu - "...Robot" zdobył Złoty Glob za najlepszy serial dramatyczny już po pierwszym sezonie. Wallström zagrał w nich szefa korporacji ECorp, który wieczorami odkrywa w sobie instynkt mordercy. Wkład aktora w rolę był na tyle odczuwalny, że postać, planowana jako epizodyczna pojawiła się również w sezonie drugim wraz z towarzyszącą mu w roli małżonki aktorką Stephanie Corneliussen.  

6 września | 20:30 wtorek SZWECJA: Historie sztokholmskie, reż. Karin Fahlén, Szwecja 2014, 97 min

Współczesny komediodramat opowiadający historię pięciorga osób, których losy splatają się w Sztokholmie. Pisarz Johan (Wallström) jest całkowicie pochłonięty swoją obsesją na punkcie światła i ciemności w mieście. Preppy Douglas zakochuje się w porzuconej i chwilowo bezdomnej Annie. Pracująca w branży reklamowej Jessica nie otrzymuje zgody na adopcję dziecka, ponieważ nie ma przyjaciół, zaś pracoholika Thomasa od jego codziennych zajęć odrywa przypadkowy list miłosny. Ile światła potrzebujemy, by zobaczyć siebie nawzajem?

Źródło tekstu: organizatorzy.

Zapodajemy na koniec Lou Reeda, bo nam się przyczepił.

 

ö

15:42, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 września 2016

"Możliwość wyspy" (2008) na podstawie prozy Houellebecq'a w reżyserii... samego Houellebecq'a wyświetlona zostanie na otwarcie festiwalu Przemiany - w Centrum Nauki Kopernik. Start dziś, 1.09.2016 o 23:00.

Nie jest tak, że proza Houellebecq'a nie jest nam znana, ale akurat "Możlwość..." zaserwujemy sobie w formie filmowej. Stąd tez nie piszemy recenzji o samym dziele, jedynie o człowieku.

Houellebecq sławiony jest od lewa do prawa przez wszystkie stronnictwa - głównie za walory literackie jego prozy. Przy drobnej niezgodności odnośnie jego interpretacji przydatne i wykorzystywanie jest zjawisko pomijania niewygodnych racji. Houellebecq choć pisarzem jest głośnym, wydał w istocie tylko sześć powieści, ale swoimi teoriami odnośnie upadku zachodniej , liberalnej cywilizacji bawi prawicę, a satyrycznymi wtrętami na temat burżuazji dostarcza amunicji lewicy. Bywa bohaterem filmów (w których gra sam siebie - "Porwanie Michela Houllebecq'a"), bywa bohaterem własnych książek uśmiercanym w trakcie fabuły ("Mapa i terytorium"), wreszcie typuje się go do literackiej Nagrody Nobla, choć znając ostrożnośc Akademii, która po nagrodzie dla Elfride Jellinek w 2004 nie zdobyła się na porównywalnie polityczny gest - można równie dobrze przewidzieć datę wręczenia NN pisarzowi na święty nigdy. 

W debiucie  "Poszerzeniu pola walki" pisarz inteligentnie nawiązując do "Lochów Watykanu" Andre Gide'a i "Obcego" Camusa, rozwija koncept morderstwa absolutnego, bez świadków dokonanego dla samego morderstwa. W "Platformie" rozwija koncept dystopii fantastyki naukowej, w "Cząstkach elementarnych" (również sfilmowanych) analizuje rozpad społeczeństwa na przykładzie dówch braci i ich skomplikowanych relacji z matką i z partnerkami, w "Uległości" - political fiction gdyba, co by było, gdyby muzułmanie doszli do władzy we Francji.

Nie można mu odmówić pomysłowości. Co pokaże "Możliwośc wyspy" zobaczymy już dzisiaj.

Kadr pochodzi z traileru filmu.

Wstęp wolny

 

21:04, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 sierpnia 2016

 

Budowa transkontynentalnej kolei w XIX wieku to proces dość obrazowy, ale i dynamiczny. Na temat serialu wydaje się wręcz idealny. Stwarza potencjał kręcenia każdego odcinka w innym miejscu. Bohaterem serialu może być sam ruch, a jego partnerką - zmiana. W znanych westernach (jak "Dawno temu na dzikim zachodzie") motyw budowy kolei przewijał się raczej w tle, a nie jako główny wątek, służył symbolicznemu ukazaniu końca Dzikiego Zachodu... Tam gdzie zaczyna się cywilizacja, kończy się bezprawie, kultura eliminuje naturę, przepisy (ruchu kolejowego) kończą stan bezprawia. A to w kontekście meta-filmowym symbolizować może równie dobrze koniec westernu jako filmowego gatunku. Wydawałoby się, że t.zw. antywestern powstający na przełomie lat 60. i 70. ("Mały-wielki człowiek", westerny Sama Peckinpaha, "Człowiek w dziczy") przenicował już mity Ameryki, ukazując jej XIX-wiecznych pionierów jako bandę kolonizatorów, okupantów, krwiopijców i psychopatycznych szaleńców. W "Hell on wheels" ten dawno, zdawałoby się, zburzony mit jest odbudowany, a w zasadzie pokazany jako nietknięty, jakby nigdy nic.

Główny bohater jest konfederatą,  jak w "Przeminęło z wiatrem" klasycznie, choc pod prąd obecnych wyobrażeń, ustawiającym narrację "wykluczonych" i "przegranych" wojny secesyjnej. Western w konwencji konfederaci-dobrzy, jankesi-źli to, przynajmniej w wydaniu "Przeminęło z wiatrem" niemalże western wzorcowy. Dziś, po wysypie filmów o rasizmie na Południu w połowie XIX wieku, przed, czy po wojnie secesyjnej (poczynając od "Chwały" Edwarda Zwicka, przez "Zniewolonego" Steve'a McQueene'a, "Lincolna" Stevena Spielberga, czy dwa filmy Tarantino, "Nienawistną ósemkę", czy "Django unchained") wzór zdawałby się wręcz odwrotny. Tak czy inaczej ponowne odwrócenie czarno-białego podziału jest symptomatyczne. Trzeba jednak usprawiedliwić stację AMC - nikt nie byłby dziś na tyle naiwny, by uwierzyć, że wszyscy po jednej stronie byli "ci dobrzy", a wszyscy po drugiej - "ci źli". Twórcy ukazują więc Konfederatę, Cullena Bohannona jako człowieka zasad, na tyle charyzmatycznego, że przechodzącego z antybohatera, jakim się wydawał na początku w nowego herosa. Herosa, gatunku, który już nie istnieje.

Tak, "Hell on wheels" trąci kiczem, a zęby zgrzytają czasem zębami niczym hamujący pociąg. Serial zaczyna się od sceny spowiedzi w konfesjonale, w której to pewien Jankes wyznaje czynny udział w zbrodni wojennej (we właśnie zakończonej wojnie secesyjnej) - popełnionej na rodzinie Konfederatów. Rzekomy ksiądz przystawia konwertycie lufę od pistoletu do głowy (przez okienko konfesjonału - a jakże) - i niszczy go jednym strzałem. To nie żaden ksiądz, ale ojciec zabitej przez prawie-nawróconego łotra rodziny, Konfederata, Cullen Bohannon (Anson Mount).

Przez pierwszy sezon Cullen mści się na mordercach (pif-paf) i w poszukiwaniu ostatniego z nich dociera na budowę kolei (fascynujące i bardzo odkrywcze, prawda?). Tam spotyka dwie nieszablonowe postaci, które jako tako będą bronić serial. Pierwszą z nich jest Thomas Durrant (postać prawdziwa, grana przez irlandzkiego aktora charakterystycznego Colma Meaney'a - w sposób mistrzowski), zastępca szefa Central Pacific Union, drugą Thor Gundeslen (Christopher Heyerdahl). O nich zaraz.

Kilka wątków z t.zw małych historii rozwija główną opowieść - mniejszości etniczne czarnych (Elam Fergusson - w tej roli Common i Psalms - w wykonaniu Dohna Norwooda), Irlandczyków (bracia McGuiness - Phil Burke i Ben Esler), czy asymilujących się wśród pionierów rdzennych Amerykanów (Eddie Spears), a w ostatnim sezonie -nawet drążących tunele Chińczyków (Byron Mann i Angela Zhou). Są księża protestanccy, katoliccy i mormońscy. Każda grupa ma najczęściej po dwóch reprezentantów - gdy jeden ginie lub zbacza na złą drogę, pozostaje drugi - by oskarżenia o faworyzowanie lub dyskryminowanie ras i narodów były bezzasadne. 

Oczywiście, jak to bywa w serialach z przemocą jako główną bohaterką płci żeńskiej, kilku bohaterów musi zostać eksterminowanych w połowie serialu w sposób tyleż zaskakujący, co epicki, ale i czasami... niepotrzebny - Elam Fergusson wydawał się wręcz bohaterem pierwszoplanowym - przynajmniej po tym,  gdy Cullen dokonał już zemsty a serial stracił pierwotną opowieść. Gdy Cullen budował z nim kolej, przybijając szyny młotem ramię w ramię - serial, kiczowaty jak cholera, był przynajmniej o czymś - rozwijał drugą opowieść; Gdy Elam zniknął - serial stracił już nie tylko opowieść, ale stabilność, jedną nogę. Bez równoległego partnera bohater jest nijaki, nie wiadomo, czemu jego historia służy - toteż jedynymi istotnymi postaciami zdają się wciąż Szwed i Durrant.

Durrant jest postacią tak oczywistą i ważną, że pozostawię go na koniec.

Szwed -w wykonaniu Heyerdahla zagrany jest w sposób nie do podrobienia. Aktor podobno miał zagrać w dwóch, trzech odcinkach - Szwed stał się jednak na tyle ważny, a sam Heyerdahl zagrał go w tak oryginalny sposób, że w zasadzie ukradł serial.

A co robi Szwed na Dzikim Zachodzie? W rzeczywistości to Norweg, ale nazywany jest tak przez ignoranckich Amerykanów ze względu na swój skandynawski akcent. Motyw ten przypomina nam o mniej oczywistych westernach z lat 70. -  dyptyku szwedzkiego reżysera Jana Troella z Maxem von Sydowem w roli głównej - "Emigranci/Osadnicy" - o osiedlaniu się Szwedów właśnie i budowaniu przez nich osad w Ameryce XIX wieku.

Heyerdahl ma w sobie coś z Sydowa -  jego patos wtedy, gdy bohater jest silny - ale i rodzaj smutku, sentymentu - z ostatnich filmów aktora, gdzie najczęściej osadzony w epizodycznej roli nauczyciela znającego swój koniec, szybko ginął po to, by uczeń mógł pomścić go, osiągając dojrzałość po krótkiej roli nauczyciela ginął on marnie, ("Sędzia Dredd" jeszcze z lat 90., "Gwiezdne wojny VII", "Gra o tron 6"). Scenarzyści przeciągają jednak jego postać przez tak liczne transformacje, że aktor ma pole do popisu niczym Bryan Cranston w "Breaking bad", oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji. Szwed najpierw jest kierownikiem budowy kolei, następcą zabitego przez Cullena Jankesa (Buffallo Bill z "Milczenia owiec", czyli Ted Levine - mający swój gościnny występ w pilocie), później równorzędnym konkurentem Cullena w kierowaniu budową kolei, w drugim sezonie-grabarzem, strąconym aniołem przypominającym mściwego, ale i smutnego miltonowskiego szatana, czy zarośniętym uciekinierem-pustelnikiem w sezonie 3, fałszywym pastorem w sezonie 4, nawróconym pastorem w sezonie 5 i na koniec wyklętym, stuprocentowym poszukiwanym bandytą w finale.

By nie napisać po prostu, że "Hell on wheels" to po prostu sześćdziesiąt godzin zmarnowanego życia - czas kolejne koło ratunkowe produkcji - na Thomasa Durranta.

Thomas jest zarozumiały, nadęty,  jak Gruby Zawiadowca z "Tomka i przyjaciół" ("H.o.w." niewiele się różni od bajki dla dzieci), z tym, że nie jest tak, że jego działania są respektowane absolutnie przez wszystkich. Durrant jest też wizjonerem, jedyną postacią, która realnie chce skończyć budowę koeli - zgarniając jednocześnie z pieniędzy federalnych ustalone kwoty za każdy kilometr linii ciągnącej się przez całe Stany. Robotnicy jednak rzadko kiedy widzą swoje pieniądze, bo ich wypłaty Durrant inwestuje w rzadko kiedy legalne operacje, umożliwiające mu dalszą budowę. Durrant zdobywa inwestorów, oszukuje ich, pozyskuje nowych, częściowo spłaca starych  i coraz bardziej zadłużony, kieruje budową dalej. 

Durrant ma posłuch wśród czarnych robotników, bo choć jest biały, szanuje ich na tyle, na ile musi - nie mówi do nich, ani o nich językiem pogardy, ale z lekką nutką postkolonialnej wyższości - n.p. zapomina ciągle imię Psalmsa, głównego czarnego bohatera.  Wątek Durranta jest tak naprawdę wątkiem o budowie Ameryki - dlatego jest w sumie wątkiem najważniejszym, bijącym na głowę nawet Bohannona. Durrant, podobnie jak Szwed, to postać smutnego szatana, który kusi ludzi, mami ich, sprowadza na złą drogę, albo do bankructwa; widzi ich klęskę, ale samemu nie ma z tego ani satysfakcji, ani niczyjego "dziękuję" - mimo to bez niego dobro nie ma równowagi.

Na jego tle Bohannon, archetyp wykorzenionego pana na gospodarstwie, który pracuje dla domu, choć już nie ma domu - musi być oczywiście archetypem nudnego, bo idealnego, szlachetnego amerykańskiego boga - który też wszak stracił syna; jako postać po przejściach jest jednak niezłomny, z własnym kodeksem wartości, którym zaraża wszystkich dookoła - niepokorni mu muszą ulec, albo spaść do piekieł - jak Durrant zamykany co i rusz w więzieniu, czy Szwed - snujący się jako wspomniany pustelnik, czy grabarz.  Niezłomność moralna Cullena, który - oczywiście ma swoje błędy - ale mówi o nich  szczerze - jest w pewnym sensie nieznośna, ale w 100 % westernowa - w żadnej innej formule gatunkowej by się nie sprawdziła. Zdolny przebaczać, zdolny gładzić. Cullen, który raz stracił rodzinę, ma zadatki do jej ciągłego ponownego tracenia - przez zakończony brutalnie za sprawą Szweda romans z wdową po architekcie kolejowym (Dominique McElligott), biały romans z córką pastora i późniejszą pastorką (Kasha Kropinsky), czy nową żoną - mormonką. Przypięty romans z Chińczykiem, który okazuje się ukrywającą płeć Chinką (Angela Zhou) nie pasuje do jego postaci, a domniemany happy end (Cullen płynie statkiem do Chinki) z powiewającym na wietrze płaszczem - to zakończenie typowo hollywoodzkie.

Reasumując = "Hell On Wheels" - który ostatecznie się zakończył - zdążył pozamykać wszystkie swoje wątki i tym samym, w odróżnieniu od n.p. "Deadwood" - jest pierwszym od dawien dawna serialowym westernem z początkiem i końcem, zwartą opowieścią. Nie jest tak, że nie mówi on o narodzinach USA zupełnie nic nowego - jego formuła jest dosyć otwarta, są tu i komediowe epizody i moralizatorskie wtręty, i bitwy, i reportaże historyczne, i  soczyste postaci, i schematyczne kukły -  ale nie stanowi on mimo wszystko kamienia milowego w tym gatunku. Mimo to - dla koneserów gatunku jest to kilkadziesiąt godzin do przetrawienia - albo dla tych, co serialu nie zamierzają oglądać - tytuł, który mogą po prostu przyjąć do wiadomości.

*

Jako że piszemy głównie o Warszawie - wrzucamy zdjęcie pomnika kolei z ulicy Okrężnej niedaleko Jeziora Czerniakowskiego

14:37, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 sierpnia 2016

Zdziwił Was Alf w "Mr Robocie"? Nas też. Ale Demirski z serialem na TVP niemniej...

"Teatr to gówno.

Teatr to gówno.

Teatr to gówno.

Teatr to gówno.

Teatr to gówno.

Pamiętaj jedno - teatr to gówno"

(Przemysław Wojcieszek, "Berlin Diaries"*)

 

 PRECENZJA**

"Artyści" Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego - jeden z 10 najgłośniejszych seriali 2016 roku - jedyny polski serial na liście, będzie traktował o teatrze - dziedzinie sztuki z której wywodzi się para artystów. Prawdopodobnie kolejny serial lub sztuka duetu będzie traktować o serialu w Telewizji Polskiej.

*** 

Artyści sztuk wizualnych i reżyserzy teatralni mają dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia. Ale najczęsciej tgo nie robią. Gdy się to już zdarzy, można się nad nimi specjalnie pochylić, nawet nie z wyrozumiałością, a jeżeli już - to z respektem. Wiele awangardowych filmów czerpało z malarstwa, z kolei wiele późneijszych filmów czerpało z eksperymentalnych filmów awangardowych, takich jak surrealistycznych kino Bunuela i Dalego z lat 20. ("Blue velvet" Lyncha), czy ze sztuki performance lub rocka psychodelicznego (filmy "Performans", "Człowiek, który spadł na ziemię" Nicholasa Roega) lub awangardowych inicjatyw teatralnych ("Dogville" Larsa von Triera, "Kucharz, złodziej, jego żona i kochanek" Petera Greenawaya). Można powiedzieć, ze artyści teatralni i artyści sztuk wizualnych są pionierami sztuki, ale oczywiście nie zawsze tak jest, bo marzenia nie zawsze zbiegają się z reczywistością. O czym będzie zapewne serial

Teatr to gówno. Teatr to gówno. Teatr to gówno. Teatr to gówno. Teatr to gówno. Pamiętaj jedno - teatr to gówno - mówił wszak Wojcieszek, sam znany z działalności teatralnej ("Made in Poland", "Dwoje Rumunów..."). Czy takie będą wnioski Demirskiego i Strzępki?

Dowiemy się na premierze 1 odcinka "Artystów" na zamknięcie Kina Leniego Jazdów w piątek 26.08.2016 o 21:30 (w parku między CSW a IT, między adresami Jazdów 2 i Jazdów 1). 

 Więcej o serialu: link (filmpolski)

TOP 10 seriali 2016 4free (stan na dziś):

Wznowienia:

1. "Bloodline", sezon 2 - serial jednej roli, jednego aktora - Ben Mendelsohn powraca jako Danny, koszmar senny swojego brata (Kyle Chandler), który w przedostatnim odcinku 1 sezonu go morduje, co nie przeszkadza mu później starać się o posadę szeryfa. Mendelsohn jest przedni (w "Królestwie zwierząt" grał centralny czarny charakter; w tym roku przejmie tę funkcję w spin-offie Star Wars, "Łotrze nr 1"), sam serial ma potencjał, przede wszystkim obsadowy - w 1. sezonie niejednoznaczną, tajemniczą postać ojca braci grał Sam Shepard - kultowy aktor charakterystyczny,  USA jako wzięty dramaturg. W drugim wciąż figuruje Sissy Spacek i Chloe Sevigny, pojawia się też syn Danny'ego, a a także jego przyjaciel - grany przez samego Johna Leguizzamo! 

2. "Mr Robot" sezon 2 - póki co nieco senny, ale czekamy na dalsze wywrotki. Takie jak Alf. Pierwszy sezon rozbił bank zdobywając Złoty Glob. Zasłużenie, jakkolwiek jest to wciąż serial psychodeliczny i cokolwiek alternatywny; nie możemy oczekiwać od niego zbyt wiele, żeby się nie rozczarować, ale wiele wskazuje na to, że się nie rozczarujemy.

3. "Fargo" sezon 3 (w oczekiwaniu) jako że drugi sezon rzadko kiedy zaskakuje bardziej niż pierwszy, nie ma co przesadnie oczekiwać po trzecim. Chyba, że mowa o "Fargo". Mimo tego, że "Fargo" to antologia oddzielnych dzieł, a nie spójna fabuła - a może właśnie dlatego - 3 sezon z Ewanem McGregorem to nasza największa serialowa nadzieja 2016.  

4. "Narcos" sezon 2 - w oczekiwaniu. Wszyscy chcą zobaczyć śmierć Pablo Escobara, ale czy w przypadku ścigającego go po górach Pedro Pascala "GÓRA" znów nie wyjdzie górą? 

5. "Hell on wheels" sezon 5 i pół" - serial sam w sobie może nie jest najlepszy, by nie powiedzieć, ze jest raczej słaby, ale jest to istotny finał serialu westernowego o dość barwnej obsadzie, kilku dobrych sucharach i zaskakujących wątkach (n.p. Szwed, czy pastor); mimo wielu niedociągnięć (scenografia jest raczej skromna, scenariusz pełen kiczowatych wątków, główny bohater Bohannon bywa momentami zbyt sztampowy) - sama jego realizacja i dojście z fabułą aż do zaplanowanego końca (w odróżnieniu od innego, urwanego westernu "Deadwood") jest już sporym osiągnięciem 

Debiuty:

6. "Vinyl". Scorsese produkuje serial o muzyce lat 70., czyli coś o czym opowiadał całe życie. 

7. "Night manager" Suzanne Bier nakręciła serial political fiction z Tomem Hiddlestonem i Hugh Laurie. Powtórzymy: Suzanne Bier. Tom Hiddlestone. Hugh Laurie. Obejrzeliśmy i... Mieliśmy o nim pisać. Hm... Pożyjemy, zobaczymy.

8. "Crisis in Six Scenes" (w oczekiwaniu) - serial Woody'ego Allena dla Amazona. Zobaczymy co z niego wyjdzie. Jako że ma mieć 6 odcinków, raczej nie tasiemiec długi jak Amazonka. 

9. "Artyści" Strzępki i Demirskiego (w oczekiwaniu). Demirski na TVP? Dziwimy się razem z Alfem.

10. "Taboo" (w oczekiwaniu) - Tom Hardy w tym roku występuje tylko w jednej produkcji. Tom Hardy w serialu! Z opisu ma to być opowieść o historyczno-fantastyczna o awanturniku przełomu XVIII i XIX wieku tworzącym flotę statków. W epizodzie Jonathan Pryce kojarzony z tym samym okresem dzięki "Piratom z Karaibów", ale miejmy nadzieję, że będzie to coś poważniejszego, bardziej Hardego.

Pominąłem "GoT" 6. i "HoC" 4., bo mimo niezawodnego Ivana Rheona i pomysłowej recepty na rozdział Kościoła od państwa w pierwszym, a także nowej postaci Joela Kinnamana jako Republikanina w drugim - oba seriale nie przeszły same siebie, a i naszego rankingu nie potrzebują. Pominąłem też "The Night Of", bo muszę je wpierw liznąć, a nie chcę polecać w ciemno.

***

*Artykuł jest precenzją - pre-recenzją, pisaną przed obejrzeniem (albo zamiast)

**cytat z pamięci

15:12, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 sierpnia 2016

Do końca roku męczę Tołstoja, Sołżenicyna, Prousta, Biblię, Reymonta, Siegfrieda Kracauera i Cortazara. To lista żenująco podstawowych książek, których nigdy nie przeczytałem, ale w 2014 roku miała dziesięć pozycji więcej, więc przynajmniej się skraca w dynamicznym tempie. 

Książkę "Teoria Filmu" miałem skończyć w okolicach lipca. Przewidziany w 2014 roku program 17+ zakładał przeczytanie 17 najważniejszych książek w historii ludzkości do końca życia. Program 13+ zaktualizowany do stycznia 2016 (dzięki przeczytaniu Miltona, Dos Passosa, Wassilija Grossmana i "Doktora Faustusa" i skróceniu listy o cztery pozycje) zakładał lekturę wszystkich tych książek do końca... roku; po to, by nadać procesowi czytelniczemu nieco filmowej dynamiki. Utworzyłem kilkanaście karteczek przypominających mi o pozostałych książkach, malejącym czasie i marnującym się przez to życiu. Karteczki zostały rozdystrybuowane w różnych przestrzeniach domu lub służyły jako zakładki - celem natykania się na nie w sytuacjach nieprzewidywanych i wywierania intelektualnej presji w momentach losowych. Terror "trzynastaka" wywarł dość silną presję na pozostałe sfery życia. Zminimalizował romanse, pozostającemu w rachitycznej formie życiu zawodowemu nadał usprawiedliwienie ukąszenia Mannowskiego / Reymontowskiego / Tołstojowskiego. Po zakończeniu współpracy z Llosą, Miłoszem i Stendhalem uzyskano esencję, czyli program 10+, którego złowieszcza wykładnia polegała na tym, że dziesięć odnosi się nie tylko do dziesięciu książek, ale do dziesięciu tysięcy stron do przeczytania w 200 dni. Tak powstał program 10.000+, który uzyskał nazwę w okolicach czerwca (200 dni do końca roku). Dzięki wdrożeniu tego systemu z listy lektur jeszcze do końca czerwca wypadł Dante, Perec i Mann, by finalnie, po szwedzkim epizodzie służącym pozyskaniu większej ilości funduszy przeznaczonych na kupienie sobie czasu na wykończenie listy do końca roku bez potrzeby przepracowywania się w innych sferach życia- mamy 22 sierpnia, ale listę siedmiu wspaniałych niemalże zamrożoną. 50 stron dziennie do końca roku to już marzenie. Obecnie przeliczenie wynosi około 56 stron dziennie, ale ułamek rośnie niczym dług publiczny. 

***
Kracauer opisuje film na tyle pasjonująco, że lektura dziesiątek stron jest dzielona na dni. Każda dziesiątka stron jest wykreślany systematycznie na specjalnie do tego celu zaprojektowanej tabelce. A w zasadzie na pięciu lub sześciu różnych tabelkach na różnych karteczkach. Obecnie sześć kratek jednoznacznie wskazuje na to, że z Kracauerem przygoda ulegnie procesowi zakończenia w sposób szybki. 


Gorzej z Reymontem - do tej pory nie przeczytanym od czasów liceum. Reymont to zły człowiek, antysemita i pisarz na wskroś niewspółczesny (czytaliście o nim artykuły w ostatnim szesnastoleciu zwanym XXI wiekiem? Ja nie). Ale tak można o nim mówić, by usprawiedliwić swoją ignorancję, a przeczytać trzeba, by mieć mniej więcej tyle samo wiedzy, co przeciętna nastolatka. Powiedzmy - nieprzeciętna.  
Co do Cortzazara - problem jest większy - to lektura żenująca już z samej nazwy i z faktu, że liceum to ewidentnie najpóźniejszy czas, kiedy powinno się go czytać. 
Nudy wskazanych książek nie ubarwia Biblia, ani Tołstoj.
Na pocieszenie po Kracauerze zostanie więc tak naprawdę Proust z Boyowskimi "dudkami", "kokotami" i "wytryskiem rozkoszy" + Sołżenicyn, który doj*bie czasem nierozmrożoną, reliktową rybą z lodowca zjedzoną prosto po wyjęciu jej z dziesięciotysiącletniego przechowania. 

Wspaniała siódemka to więc koszmarna siódemka, nienawistna siódemka, ale już za 60 stron, na pocieszenie zostanie z niej tylko szóstka. 
Relacja z literackiego pola bitwy będzie wznowiona po dalszych (nie)powodzeniach.

A piszę o tym, gdyby kto pytał. 

***
A co do darmowych wydarzeń w Warszawie, myślę, że sobie jakoś radzicie beze mnie.  

23:31, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 126
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Facebook
Filmy o prekariacie
Idea 4free
Knigi
Precenzje 4free
Recenzje 4free z 2012 roku
Recenzje 4free z 2013 roku
Recenzje 4free z 2014 roku
Recenzje 4free z 2015 roku
Recenzje 4free z 2016 roku
Seriale
Wystawy
Za darmo raz w tygodniu
Zawsze za darmo