Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Kategorie: Wszystkie | Kultura | Warszawa
RSS
wtorek, 22 sierpnia 2017

Jako, że lato trwa głównie symbolicznie, na papierze, pozostaniemy przy celulozie, ale skoncentrujemy się na rozpoczynającej się de facto jesieni literackiej i na związanych z nią najważniejszych nagrodach literackich.

5. Man Booker Prize

Pewniakiem jest „Kolej podziemna” Colsona Whiteheada. Fakt, że jako jedyna jest przetłumaczona na polski zachęca do wyłonienia właśnie jej. Do 2015 r. restrykcyjne brytyjskie przepisy, zabraniały przyznać nagrodę książce spoza Wspólnoty Narodów. Dwa lata temu przepisy bookerowe zliberalizowały się i rozszerzyły na powieść wydaną w kraju anglosaskim stąd choćby nagroda z 2015 r. dla jamajskiej „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” Marlona Jonesa. „Kolej podziemna…” to jedna z zaledwie pięciorga powieści amerykańskich, która zdobyła w Ameryce jednocześnie dwie równorzędne nagrody literackie: Pulitzera i National Book Award - może być pierwszą jak do tej pory powieścią nagrodzoną TRZEMA najważniejszymi anglosaskimi nagrodami - cztery poprzednie nie miały na to szans ze względu na to, że zostały napisane przed zmianą przepisów. Może, ale nie musi – konkurencja jest niemała – choćby sam legendarny łowca nagród, Boba Fett literatury, Paul Auster („4…3…2…1”) lub wytrawna graczka Roy Arundhati (Bookera już ma za „Boga rzeczy małych” z 1997r.). W Polsce najbardziej znana i rozpoznawalna jest być może Zadie Smith – nominowana jeszcze w 2005 roku za „O pięknie” (Nagrodę skradł jej wtedy John Banville).

4. Nagroda Fundacji im. Kościelskich.

Tutaj krótkiej ani długiej listy nie ma. Ale młodych zdolnych małolatów jest sporawo – od lewa do prawa. Krytyka Polityczna mogłaby zaproponować skandalizującą i bulwersującą tylko tych, co jej nie czytali Dominikę Dymińską („Mięso”); jej czytelnicy zapewne już się niczym nie bulwersują.  Centrum reprezentują reprezentanci pokolenia późnych trzydziestolatków, koledzy Twardocha z Bandy Czworga – Orbitowski-Szostak-Żulczyk a prawą stronę Wojciech Engelking.

3. Nagroda Angelusa.

Krótka lista nie jest taka krótka bo liczy 14 pozycji. Operują na niej m.in. Monika Sznajderman i Witold Szabłowski, ale wrocławska ta nagroda w Polsce jeszcze nigdy nie pozostała, dotychczas zabierali ją najczęściej Ukraińcy (3 nagrody) lub Węgrzy (dwie nagrody). Wzbogacili się o nią również: Czech, Białorusinka, (noblistka Swietłana Aleksiejewicz), Niemiec, Słowak, Chorwat i Rumun. Zaskoczeniem jest brak Zachara Prilepina za głośny „Klasztor” -książka ta mimo wydania jej w 2016 r. nie figurowała nawet na długiej liście z 67 pozycjami.

 2. Nagroda Nike.

Póki co 20 kandydatów, ale poza nominowanymi bardziej widoczny jest ten, który nominowany nie jest… Bez nominacji obszedł się pewniak, Szczepan Twardoch („Król”). Pozbawieni Starka już po pierwszym sezonie do kolejnych przechodzą m.in. „Wykluczeni” Domosławskiego i „Mięso” Dymińskiej, ale nagroda powędruje pewnie do kogoś mniej znanego młodym, n.p. do wielokrotnie nominowanego Matywieckiego lub Kronholda.

1. Literacka Nagroda Nobla

To najważniejsza nagroda. W zeszłym roku (nie) odebrał jej Bob Dylan, w tym roku czas zapewne na jakąś pisarkę; Joyce Carol Oates może  pomarzyć, bo Amerykanom dwa razy z rzędu nie dadzą; może więc Kanadyjka Atwood?

15:07, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017

"Syn" Philippa Meyera to opowieść o trzech światach - o Komanczach, o białych najeźdźcach i o Meksykanach - można rzec potomkach najeźdźców przemieszanych z tubylcami, Kreolach.

Ale można spojrzeć na to jak na trójpodział władzy, na władzę wykonawczą, która daje siłę, autorytet i broni konserwatywnych wartości, na władzę ustawodawczą, która decyduje o procedurach, stanowi o literze prawa i rozwija kraj, a także na władzę sądowniczą, która będąc pomiędzy dwiema pozostałymi rozstrzyga o ewentualnych sporach.

A także na podział lewica-prawica-centrum.

Jak widać magia trójek jest fascynująca.

Paradoksem jest, że Komancze, mimo, że ukazani jako lud pierwotny, zajmują tu stanowisko radykalnie lewicowe - kojarzą się z bohaterką "Pokotu" Agnieszki Holland, czy "Prowadź pług..." Olgi Tokarczuk - Duszejko - walczą o swoje dawne terytoria, nie przebierają w środkach - zabijają białych, gwałcą ich kobiety i porywają dzieci (a później wcielają ich do swoich szeregów, jak otomańscy Turcy janczarów).

Pierwszy wątek, osadzony początkowo w latach 40. XIX wieku to właśnie wątek takiego janczara pośród Komanczów, Eliego MacCulogha. Eli jako stulatek udziela wywiadu radiowego w latach 30. XX wieku i stąd znamy przebieg jego historii (przypomina to wątek z "Małego Wielkiego Człowieka", a także filmowej adaptacji, gdzie też ponad stuletni biały wychowany pośród Czejenów opowiadał współczesnemu dziennikarzowi swoje życie). Eli nie jest jednak bohaterem niepewnym, lawirującym, moralnie zwichniętym, czy targanym wątpliwościami - jego ewolucja ma charakter na tyle psychologicznie uzasadniony, że nie budzi wewnętrznego zgrzytu, czy rozłamu, a długowieczność uzasadnia lu b wygłusza paradoks jego dwukrotnej, wewnętrznej transformacji, obrotu o 180 stopni.

 Wtóry wątek, dzienniki Petera McCulogha to spojrzenie  krytyczne na amerykańskie podboje. Peter jest wyrzutem sumienia swojego ojca, przez całe życie odrzuca wartości ojca, by pod koniec odrzucić również jego dziedzictwo. Peter jest centrystą pod tym względem, że dąży do porozumienia z Meksykanami, których stary Eli nienawidzi, już bardziej szanując Komanczów. Wątek imperializmu amerykańskiego nie istnieje jako wątek główny w powieści - młody Eli w swoim autonomicznym ojcem dopiero dohrzewa i zdany jest na los; informacje o starym Elim - w dziennikach Petera są od razu skomentowane i ocenione przez nieprzychylnego mu syna.

W trzecim wątku, Janet - prawnuczka Eliego i wnuczka Petera - okazuje się najbardziej konserwatywną postacią. Młody Eli konserwatywny nie był - porwanie przez Komanczów nie było wszak jego decyzją, a asymilacja wynikła bardziej z chęci przetrwania i młodego wieku niż z wolnego wyboru.

"Syn" Philipp Meyer [Czwarta Strona, 2016]

18:39, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 czerwca 2017



Dziś o 18:00 w U-jazdowskim cztery polskie dokumenty wyprodukowane po 1989 r. reprezentujące różne spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.  Między innymi "Arizona" Ewy Borzęckiej. 

Oto materiał organizatorów:

Po projekcji odbędzie się dyskusja panelowa z udziałem krytyczki literackiej Karoliny Felberg-Sendeckiej, dr Jadwigi Hučkovej (UJ) oraz dr Łukasza Jasiny (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych).
​F​ilmowy program towarzyszący wystawie Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku.
Kurator i moderator spotkań: Michał Oleszczyk, Wydział Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego 

„Przestawianie zwrotnicy wyobraźni”i „Nas nie dogonią.Przestrzenie ucieczki”to dwa panele dyskusyjne,w trakcie których zastanowimy się, czy transformacja roku 1989 otworzyła przestrzenie azylu, czy raczej uruchomiła mechanizmy ucieczki. Pretekstem do rozmowy będą filmy dokumentalne i dokumenty kreacyjne na różne sposoby podejmujące temat przemian świadomości wczesnokapitalistycznej, emigracji, konsumeryzmu i kryzysu tożsamości.

"89 mm od Europy"  reż. Marcel Łoziński, 12' 

"Arizona" (na zdjęciu) reż. Ewa Borzęcka, 46' 

"Mięso (Ironica)" reż. Piotr Szulkin, 26'

"Człowiek z reklamówką" reż. Jakub Polakowski, 21'

Wstęp wolny

13:30, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 czerwca 2017

"Księga szeptów" Varujana Vosganiana dostała jesienią zeszłego roku wrocławską nagrodę  Angelusa za najlepszą książkę wydaną w Polsce w 2015 roku. Gdy wydały ją Książkowe Klimaty, usłyszało o niej wąskie grono czytelników, jednak udział w konkursie Literackiej Nagrody Europy Środkowej znacznie spopularyzował powieść, wynikiem czego było nie tylko zwycięstwo główne, ale i nagroda czytelników.

Vosganian, urodzony w Rumunii w 1958 r. jest Ormianinem i o tym kaukaskim narodzie właśnie opowiada. W "Księdze szeptów" miesza się ze sobą kilka historii, każda związana z innym pokoleniem, z innymi bohaterami i miejscami. Najstarszym wątkiem jest wątek dziadka pisarza od strony matki, który osobiście przeżył rzeź Ormian w 1915 roku. Sama rzeź, która mogła pochłonąć nawet półtora miliona ofiar to jedno z największych ludobójstw w historii, odpowiedzialność za nią ponosiło Imperium Osmańskie, a za spadkobierców zbrodni uważa się Turcję, chociaż Turcja jest w tej ocenie bardziej sceptyczna. Vosganian sugeruje temat rzezi jeszcze w pierwszym rozdziale, później na prawie sto stron zarzuca ten temat, przenosząc akcję w lata swojej młodości, do czasów zabójstwa Kennedy'ego i ormiańsko-rumuńskich na nie reakcji, które sam pamięta. Wspomina też (najmniej) o rodzicach, o czasach wojny i komunizmu w Rumunii, do której doby Caucescu. Jego wspomnienia są sielskie, sensualne - ale raczej niewinne - Vosganian pisze o zapachach i smakach dzieciństwa, o n.p. zapamiętanym przez siebie nugacie sprzedawanym na bazarze.  

Ów nugat właśnie jest dla mnie największym problemem. Lektura o doznaniach dziecka na wspomnienie tego właśnie smakołyku wydaje mi się sama w sobie niepotrzebna. Sielskośc dzieciństwa to temat szalenie naiwny i oklepany, na siłę poetycki - w najgorszym tego słowa rozumieniu - celowo kontrastowany z surowością stylu reporterskiego z kolejnych rozdziałów.

Vosganian wraca oczywiście do rzezi - opisuje całe owo historyczne wydarzenie w odpowiednim, poszerzonym historycznie kontekście, przedstawia dziesiątki nazwisk ówczesnych możnowładców, którzy milczeli, albo buntowników, którzy postanowili działać. I tak ciekawszym z rozdziałów jest ten o mścicielach, którzy postanowili odpłacić Turkom za ich zbrodnie, organizując udane zamachy, m.in. na byłego ministra spraw wewnętrznych Imperium Osmańskiego w czasach popełnianych zbrodni. Pisze tez o uchodźcach i państwach przyjaźnie do nich nastawionych - t.j. o Rumunii właśnie.

Vosganian w jakimś sensie oddaje sprawiedliwość swoim rodakom - pokazuje ich jako naród bez państwa, który do 1991 r. i do rozpadu ZSRR niepodległością cieszył się nie aż tak znowu długo, mimo tego, że Armenia uznawana jest za pierwszy chrześcijański kraj świata. Nie pisze oczywiście o tym, o czym wspomina polski reporter, Wojciech Górecki w "Toaście za przodków", czyli o okupowaniu przez Armeńczyków azerskiego Górskiego Karabachu - ale też nie jest to z założenia książka o  wszystkim - o współczesnej państwowości Armenii wszak Vosganian nie pisze prawie w ogóle.

"Księga szeptów" wydaje się ważna z perspektywy warszawskiego prekariatu jako powieść o godności w dobie upodlenia, o przetrwaniu w czasach apokalipsy. Vosganian daje małemu narodowi nadzieję na przetrwanie w czasach wojen, totalitaryzmów i wielkich systemów. Pokazuje, że pomoc uchodźcom to miły i ważny gest na arenie międzynarodowej, a dla samych uchodźców - ratunek przed rzezią. "Księga..." jest interesująca jako lekcja historii, ale w materii samej literatury, czy nowych tropów filozoficznych, albo narracyjnych pomysłów - 4ree trochę żałuje, że nagrody nie zdobyła Kristina Sabaliauskaite za "Silvę rerum" - powieść o XVII-wiecznym Wilnie, w którym Litwinka odnajduje wiele współczesnych tematów, jak  homoseksualizm, feminizm i wielokulturowość Rzeczpospolitej, czy krytyczne spojrzenie na Kościół.

20:07, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 maja 2017

"Córki Dancingu" dziś o 20:00 w Muzeum Nad Wisłą. 

14:27, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2017

13. Międzynarodowy festiwal Żydowskie Motywy ogłosił tegoroczny program.

Festiwal zacznie się w Kinie Muranów w środę 24.05 o 20:00 "Korczakiem" (1990) zmarłego w zeszłym roku Andrzeja Wajdy, zakończy w niedzielę prokekcją zwycięskiego filmu festiwalu - okaże się jeszcze jakim - w niedzielę 28.05 o 20:30

Szczegóły na stronie: link.

Wstęp - oczywiście - wolny

23:28, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017



Reżyseria: Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski

Dokument z 2014 nominowany był do Paszportów "Polityki". 

Kameralna opowieść o trudnym związku Gruzina i Rosjanki na tle bardzo ładnie sfotografowanego Morza Czarnego. Pomimo niełatwego przebiegu relacji, jej historia jest budująca - polscy twórcy pokazują porozumienie rosyjsko-gruzińskie jako możliwe, bo nie jako odgórne, zasądzone między politykami, ale jako oddolne, między dwojgiem ludzi różniących się głównie płcią. Polityka w zasadzie w "Efekcie domina" nie odgrywa kluczowej roli, ale jest tłem - choćby w tytule - sugerującym rozpad ZSRR w 1991 r.  

"Efekt domina" dziś o 18:30 w kinie Elektronik

12:10, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 maja 2017

Zdjęcie użytkownika Nowa Tradycja - Festiwal Folkowy Polskiego Radia.

Stałym punktem programu Nowej Tradycji są przesłuchania Konkursu Muzyki Folkowej w Studiu Koncertowym PR im. Witolda Lutosławskiego (ul. Modzelewskiego 59 w Warszawie). W tym roku odbędą się one w piątek 12.05 o 16:00 i w sobotę 13.05.2017 o 17:00. Pozostałe punkty programu są odpłatne, więc skoncentrujemy się na przesłuchaniach (koncert laureatów odbędzie się ostatniego festiwalowego dnia – 14 maja).

Oto lista zespołów / wykonawców:

W piątek o 16:00 zagra pięć pierwszych:

S.H.A. (Kraków)

1. S.H.A (Kraków) Susanna Jara – śpiew, skrzypce; Hanka Wójciak – śpiew; Agata Siemaszko – śpiew; Miroslav Rajt – cymbały węgierskie, S.H.A. przedstawia program złożony z tradycyjnych i autorskich utworów w czterech językach: polskim (z elementami gwary góralskiej), łemkowskim, ukraińskim i romskim. Artystki są liderkami własnych formacji: grają koncerty, wydają płyty, zwyciężały na najważniej- szych krajowych festiwalach. W S.H.A. stoją obok siebie, wzajemnie się słucha- ją i wspierają. Wielogłosowe i wielojęzyczne pieśni znakomicie dopełnia brzmienie cymbałów węgierskich. Z połączenia tych światów wyłania się galicyjski i karpacki genius loci. Zespół powstał w marcu 2017 roku. (fot. zespołu: Michał Zięba).

Ztrój (Gdańsk)

2. Ztrój (Gdańsk) Justyna Mazurkiewicz – śpiew, baraban; Marek Przewłocki – skrzypce, looper. Zespół wyłonił się z działającej od 2011 roku i wielokrotnie nagradzanej Kapeli Przewłockiego. W kręgu jego zainteresowań nadal pozostaje polska trójmiarowa muzyka ludowa, która otrzymuje tu bardziej współczesne, rockowe brzmienie. To naturalna konsekwencja: z jednej strony fascynacja własną rdzenną muzyką, z drugiej zaś – sentyment do utworów z czasów młodości. Artyści wykorzystują melodie mazurkowe z repertuaru skrzypków Stanisława Klejnasa i Kazimierza Mety, jak również podejmują próby wprowadzenia autorskich kompozycji i tekstów.

Mitomani (Katowice)

3. Mitomani (Katowice), Aleksandra Rybak-Żymła – wiolonczela; Tomasz Żymła – klarnet, klarnet basowy; Paweł Miczka – skrzypce; Marianna Soroka – instrumenty perkusyjne; Maciej Wierzchołowski – fisharmonia, akordeon, Multistylowa kapela folkowa została założona w 2012 roku przez grupę polskich artystów, którzy poznali się na studiach w Królewskim Konserwatorium w Hadze. Jednym z impulsów do powstania zespołu była chęć promocji tradycji muzycznych Europy Wschodniej. Wykształceni klasycznie muzycy w Holandii specjalizowali się w wykonawstwie muzyki dawnej i współczesnej. Debiutancki al- bum „Ambigram” ukazał się w 2015 roku i był podsumowaniem dotychczasowych muzycznych poszukiwań. W swoim obecnym repertuarze grupa sięga do folkloru Warmii i Mazur, nie dając prostej jego rekonstrukcji ani też powierzchownej stylizacji. Przywołane pieśni otrzymały rozbudowaną fakturę instrumentalną, która podkreśla znaczenie tekstu oraz wielorakie wpływy zewnętrzne determinujące specyfikę tej tradycji muzycznej. (fot. zespołu: Dominika Szczęch)

Robert Jędrzejewski (Warszawa)

4. Robert Jędrzejewski (Warszawa) R.J. - wiolonczela, Artysta intuitywny, improwizator. Absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie, obecnie doktorant Uniwersytetu
Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Współtwórca duetu improwizujących kompozytorów Salulu. Inicjator konferencji „Nowy sens muzyki”. Ma na koncie liczne prezentacje i kooperacje artystyczne w kraju i poza granicami Polski.

Jazgodki (Gdańsk) 

5. Jazgodki (Gdańsk) Katarzyno Enemuo – śpiew, akordeon; Iwona Sojka – skrzypce; Adam Cudak – flety, mandolina, bouzouki; Marcin Sojka – perkusja; Kuba Sojka – śpiew, perkusjonalia , Zespół powstał w 2005 roku we wsi Godki na Warmii. Artyści zbierają i wykonują muzykę tradycyjną z różnych stron Europy: polską, węgierską, szwedzką, duńską, cygańską. Sięgają również po folklor miejski. W ostatnich latach repertuar grupy poszerzył się o autorskie interpretacje muzyki ludowej, co znalazło swoje odbicie w albumie z 2015 roku zatytułowanym „W międzyczasie”. Zespół koncertuje, gra do tańca, prowadzi warsztaty tradycyjnych tańców oraz za- baw tanecznych i muzycznych dla dzieci i dorosłych. (fot. Joanna Barchetto)

 

...a  w sobotę o 17:00 pozostała szóstka:

 

Stałe Zmienne (Warszawa)

6. Stałe Zmienne (Warszawa) Jolanta Kossakowska – głos, skrzypce, fortepian; Paweł Zalewski – viola da gamba; Michał Michota – trąbka; Wojtek Lubertowicz – instrumenty perkusyjne, Stałe Zmienne to projekt Jolanty Kossakowskiej, który długo czekał na wyjęcie z szuflady. Składają się na niego piosenki o miłości i jej braku inspirowane polską muzyką tradycyjną, w warstwie słownej cytujące także tradycyjne teksty albo czerpiące z nich inspiracje. Jolanta Kossakowska – wokalistka grająca na instrumentach smyczkowych (fidel, skrzypce, gęśle). Frontmenka zespołu Mosaik, grała także w takich zespołach jak Pochwalone i R.U.T.A. Pojawia się gościnnie w przedsięwzięciach łączących różne gatunki muzyczne („Warszawa. Tribute to Joy Division”, „Etnofonie kurpiowskie” czy „Cały na biało – symfonicznie”). Wykonywała muzykę dawną i współczesną, ostatnio w filmie muzycznym „No Man’s Land”. (fot. zespołu: K. Holm) .

Skład Niearchaiczny (Żywiec) 

7. Skład Niearchaiczny (Żywiec) Marta Matuszna-Wejchenig – skrzypce, śpiew; Stanisław Bafia – altówka; Rafał Bałaś – kontrabas, śpiew; Przemysław Ficek – dudy żywieckie, piszczałka wielkopostna. W obecnym składzie zespół zagrał po raz pierwszy w maju 2016 roku podczas „Potańcówki przy dudach”. Repertuar grupy tworzą utwory wykonywane niegdyś przez tradycyjny skład (skrzypce, dudy), a nazywany „składem archaicznym”. Niearchaiczność tego czterooosobowego zespołu to nie tylko poszerzone instrumentarium. To przede wszystkim dowód na to, że muzyka beskidzkich mistrzów (kapeli Byrtków z Pewli Wielkiej i sióstr Sordyl z Korbielowa) jest ciągle żywa, można ją rozwijać i wzbogacać.

Niewte (Warszawa)  
8. Niewte (Warszawa) Baksak (Antoni Beksiak) – komputer, elektronika, głos Marcin Lorenc – skrzypce Maniucha Bikont – śpiew, piszczałki, obiekty dźwiękowe. Zespół zajmuje się rozwijaniem autentycznych tanecznych rytmów mazurkowych polskiej wsi, a także potencjałów improwizacyjnych i ekspresywnych polskiej muzyki tradycyjnej. Używa w tym celu instrumentów akustycznych, śpiewu i komputera/elektroniki traktowanych jako narzędzia gry na żywo.

Grochocki_Odorowicz (Zgierz)

9. Grochocki_Odorowicz (Zgierz); Paweł Grochocki – śpiew, instrumenty perkusyjne Paweł Odorowicz – altówka, komputer. Muzycy, rodowici lubelacy, poznali się w Szczecinie podczas II Turnieju Muzyków Prawdziwych. Obaj w swoich kategoriach: śpiewak solista i instrumentalista solista zdobyli drugie miejsca, co uznali za wystarczający przyczynek do podjęcia współpracy i zawojowania świata polskimi pieśniami pogrzebowy- mi. Obaj mają swoje za uszami, ale opowiedzą o tym muzyką, a nie słowami.

Burónka (Warszawa)

10. Burónka (Warszawa) Olga Stopińska – śpiew Mateusz Wachowiak – harmonia dwurzędowa, akordeon Mateusz Sieradzan – tapan, cajon, daff. W swoim repertuarze zespół odwołuje się do wokalnych tradycji Kurpiów – Puszczy Zielonej. Autorskich interpretacji doczekały się przede wszystkim pieśni Bronisławy Świder z Bandyś, a także te pochodzące z nagrań archiwalnych. Burónka to lniana lub wełniana tkanina używana niegdyś na Kurpiach do noszenia dzieci, a także służąca jako nakrycie na łóżko. "Burónka" jest próbą opowiedzenia o zetknięciu się z pięknem absolutnym. O drodze, jaką przebywa miejska śpiewaczka i jej głos, starając się zbliżyć do zrozumienia puszczańskiej pieśni. O drodze, jaką przemierza miejski muzyk, poszukując własnego, współczesnego języka wyrazu poprzez zanurzenie w pieśni tradycyjnej. W końcu jest to również opowieść o podróży archaicznej, surowej pieśni do miasta, oraz o relacji mistrz-uczeń. Opowieść o miłości i przyjaźni.

Kapela z Innej Struny (Kraków)  
11. Kapela z Innej Struny (Kraków) Daria Butskaya – śpiew, skrzypce; Kamila Owsianików – śpiew, flet; Anna Walkowiak – śpiew, basy; Paweł Iwan – śpiew, cymbały; Michał Biel – baraban; Krystian Pisowicz – skrzypce, basy, Oprócz autorskich kompozycji bazujących na ludowych źródłach zespół wykonuje tradycyjną muzykę taneczną i obrzędową z różnych regionów szeroko pojętej Małopolski. Artyści uczą się pod okiem takich mistrzów jak Jan Kmita, Maria Siwiec, Edward Orłowski, Witek Broda. Założona w 2015 roku Kapela zdobyła do tej pory jedną znaczącą nagrodę: I miejsce w konkursie Scena Otwarta podczas XXVI Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej „Mikołajki Folkowe” 2016. Do programu konkursowego zostały wybrane autorskie utwory oraz jeden tradycyjny z Krakowskiego (O. Kolberga).

***

Organizatorzy tak piszą o konkursie: Celem Konkursu Muzyki Folkowej, organizowanego przez Polskie Radio S.A., jest promocja polskiej muzyki opartej na tradycyjnych źródłach wykorzystującej nowe opracowania.

LINK

16:16, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Zdjęcie użytkownika Nowy Teatr.

10.04 / 19:00

Nowy Teatr (Madalińskiego 10/16)

Zmęczona śmierć (1921)
Reżysera Fritz Lang, długość 1'54''

Para młodych zakochanych zostaje nagle rozdzielona. Młoda kobieta (Lil Dagover) pragnąc odzyskać ukochanego (Walter Janssen) rozpoczyna grę z samą Śmiercią (świetny Bernhard Goetzke). Rozgrywka prowadzi bohaterkę kolejno przez trzy egzotyczne scenerie: Bagdad w IX w., renesansowa Wenecja oraz dawne Chiny. Czy młodej bohaterce uda się odzyskać ukochanego? Czy wrócą cało zza Ściany Losu – tajemniczej przestrzeni na pograniczu świata żywych i umarłych, miejsca, w którym płoną świece życia? Pierwsze filmowe arcydzieło Fritza Langa i zarazem popis umiejętności jego przyszłej żony – scenarzystki Thei von Harbou.

***

 

PROJEKCJE I WYKŁADY TOMASZA KOLANKIEWICZA

Przegląd niemieckiego kina przedwojennego, prezentujący filmy powstałe w Republice Weimarskiej – państwie w którym po I wojnie światowej dochodziło do ogromnych tarć i konfliktów, gdzie szalała hiperinflacja, rosła społeczna frustracja i rozgoryczenie po przegranej wojnie; kraju, w którym rodził się nazizm i który wyniósł do władzy Adolfa Hitlera, a równocześnie królowała w nim sztuka na najwyższym światowym poziomie. 

Prezentujemy szeroki przekrój prądów artystycznych w niemieckiej kinematografii w latach 1919-1933: od filmowego ekspresjonizmu, przez arcydzieła wyrosłego z niego i rozwijającego się równolegle Kammerspielu, filmy górskie z Leni Riefenstahl, do wielkiego hitu kina dźwiękowego z Emilem Janingsem i będącą u progu wielkiej kariery Marleną Dietrich oraz ostatniego zrealizowanego w Republice filmu Fritza Langa, wstrzymanego przez nowe hitlerowskie władze. 

Oglądając dziś filmy powstałe w Weimarze, widzimy jak filmowcy próbowali za pomocą artystycznej metafory lub zupełnie realistycznie zobrazować procesy, zachodzące w szybko zmieniającym się społeczeństwie. Część z prezentowanych filmów przeszła do historii kina jako najważniejsze dzieła, część z nich zyskała status arcydzieł, można jednak patrzeć na nie za Siegfriedem Kracauerem, autorem przełomowej książki „Od Caligariego do Hitlera", jako na emanację zbiorowej świadomości Niemców. Jako wizjer, przez który wejrzeć możemy w duszę społeczeństwa w okresie dramatycznych przemian, społeczeństwa, z którego już za kilka lat miała wykluć się bestia.

11:21, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 marca 2017

Minęło kilka lat od czasu, kiedy ostatnio ukazała się jakaś książka Sontag w Polsce. Cały czas świat czeka na 3. tom jej dzienników (poprzednie skończyły się na 1980 r.), a na jej debiut "Benefactor" w języku Adama Mickiewicza wciąż trzeba czekać. To czas na refleksję. Proza, eseje i dzienniki amerykańskiej pisarki nie miały szczęścia do nadwiślańskiego kraju - do czasu ogarnięcia się wydawnictwa Karakter ukazały się w Polsce tylko śladowe ilości jej twórczości. I tak n.p. opowiadanie "Manekin" w jednym z numerów "Literatury Na Świecie" (nr 207) mogło minąć czyjejkolwiek uwadze. "Zestaw do śmierci" w tłumaczeniu wybitnej skądinąd znawczyni języka, Anny Kołyszko (kongenialne "Dziecię Boże" Cormaca McCarthy'ego) odrzuciłem z niesmakiem po zetknięciu się z nazwiskiem bohatera Duduś przetłumaczonym z Diddy'ego. Dziś tę nazwę własną każdy translator pozostawiłby w oryginale. "O Fotografii" - najbardziej znana książka Sontag, paradoksalnie nie powieść, a esej - miała w Polsce swoje tłumaczenie już w latach 90., podobnie jak "Miłośnik wulkanów". Dekadę późniejsze "W Ameryce" zdobyło National Book Award, co pomogło w szybszej translacji na język Bieruta, Gomułki i Gierka, ale dopiero Karakter postawił poprzeczkę wysoko - wydając dzieła Sontag w jednej, spójnej stylistycznie serii.

"Odrodzona" - pierwszy tom dzienników Sontag zaczyna się od jej wspomnień z 1948 r., gdy pisarka ma 14 lat, a kończy na roku zamachu na Kennedy'ego, gdy pisarka kończy trzydziestkę. "Jak świadomość związana jest z ciałem" zaczyna się od razu po poprzednim tomie, w 1964 r. i kończy się na roku Nobla dla Miłosza i porozumień sierpniowych "Solidarności". 

Sontag zadaje pytania na temat tego, kim powinien być pisarz w XX wieku. Nie zadowalają ją pół-odpowiedzi; jej mowa to: tak, tak, nie, nie - co nadto jest, od złego pochodzi. Powieści?Jako takie, uważa, że już ich nie ma. Tołstoj? Nie ma sensu pisać jak on - po Dostojewskim. Pisarz powinien być stylistą, ale też czytelnikiem, twórcą lub prze-twórcą idei - gdy z czasów, w których żyje nie ma  z czego chłonąć, to z próżnego i Salomon nie naleje. gdy pisze tylko o historii, popada w historycyzm - jest oderwany od swych realiów. Pomimo przemysłowych ilości książek, które czyta, Sontag potrafi czasem mimochodem skreślić dorobek całej ludzkości lub przystanąć na dłużej nad pojedynczym, pozornie mało ważnym cytatem.  

Sontag bywa, chcąc nie-chcąc retoryczna. Zdarza jej się też mimowolnie, jak XIX-wiecznemu pisarzowi, Pitigrillemu układać eseje lub konstrukty narracyjne popierające jedną tezę, po to, by zaraz potem skonstruować kolejny tekst o czymś, co jest w zasadzie antytezą. Sontag balansuje, jak obywatel Kane, między komunizmem i faszyzmem; czasami zrównuje te dwa totalitaryzmy pod względem ofiar, czasami opowiada się przeciw obu naraz, czasami chyli czoła przed Wagnerem, czasem przed Eisensteinem. Balans między panteizmem - kocham wszystko, co czytam zderza się ze sceptycyzmem: "każda myśl zmierza z czasem do nihilizmu". Sontag, jak pisze, "zajmuje libertariańskie / konserwatywne / radykalne stanowisko".

Sontag to człowiek balansujący miedzy niebem i piekłem, miedzy Bogiem i szatanem; to ego (nie) odnajdujące się miedzy id i superego. Zdrowa dusza w ciele trawionym rakiem, wzorowy obywatel w świecie żartym rakiem.  

Dzienniki dotykają problemu Spinozy, czyli kwestii porzucenia religii, ale i zachowania respektu do kultury.  

15:20, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 132
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Facebook
Filmy o prekariacie
Idea 4free
Knigi
Precenzje 4free
Recenzje 4free z 2012 roku
Recenzje 4free z 2013 roku
Recenzje 4free z 2014 roku
Recenzje 4free z 2015 roku
Recenzje 4free z 2016 roku
Recenzje 4free z 2017 roku
Seriale
Wystawy
Za darmo raz w tygodniu
Zawsze za darmo