Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Kategorie: Wszystkie | Kultura | Warszawa
RSS
czwartek, 23 lutego 2017

 W książce Życie instrukcja obsługi Georges'a Pereca nieujawniony narrator, piszący w trzeciej osobie skacze po mieszkaniach w bloku jak skoczek szachowy - ale jest w tym sformułowaniu błąd - skoczek szachowy skacze zawsze dwa pola do przodu i jedno w bok, a tutaj tej regularności nie ma - póki co - a nawet jeżeli pojawi się ona z czasem, to i tak reguły gry zostały już złamane - nie można poruszać się raz jak wieża, raz jak skoczek. To tak jak w serialu "Wire" - nie możesz grać w warcaby na szachownicy. Oczywiście - możesz, ale to w założeniu, urąga godności istoty ludzkiej. Co jest o tyle znamienne, że "Życie..." - chociaż tytuł ma najambitniejszy popełnia matematyczny błąd - zakłada, że życie kilkudziesięciu rodzin będzie czytelnika automatycznie absorbowało, podczas, gdy jak do tej pory - żadne z nich nie interesuje. 

Bardziej więc znaczące dla naszych czasów jest to skakanie z tematu na temat. To typowe dla człowieka Internetu. Mamy pootwierane kilkanaście kart w przeglądarce, zaczynamy jeden artykuł, kończymy drugi, jesteśmy w środku trzeciego. Życie jest wypadkową tych skoków - żyjemy życiem wszystkich innych dookoła, poza własnym. Ten anty-tytuł można odbierać albo obrazoburczo, albo z dystansem - wiadomo, że nawet po lekturze - przykładowo - Biblii - żadnej instrukcji obsługi życia nie otrzymamy. Książka jej nie da, ani jednostce, ani światu; nie wywoła ani wojny, ani nie zaprowadzi porządku. Tak jak zresztą film - "Smoleńsk" nie doprowadzi do eksterminacji lemingnów, czy zaprowadzenia przed T.S. Tuska i Kopacz. Chociaż z tym poczekamy... 
Konkluzja - książka nie zmieni świata, może nawet naszego życia, ale na pewno nieco je urozmaici. Może okazać się, że poród partnerki Norwega w sztokholmski szpitalu da mi większe wyobrażenie o sprawdzaniu się mężczyzny w dzisiejszych czasach niż setki blogów parentingowych, czy porad z Facebooka. Może rozrywka płynąca z lektury o latach 50. w Izraelu da więcej niż kampanie przeciw rasizmowi. Może opis życia burżuazji w drugiej połowie XX-wiecznej Francji sprawi, że życie w III RP wcale nie okaże się takie depresyjne.

(artykuł pochodzi z naszego komentarza dla Biblionetki)

ZACHĘTA. pl. Małachowskiego 3.

Życie. Instrukcja. Wystawa zainspirowana twórczością Georges'a Pereca. 

4.02-23.04.2017. w czwartki wstęp wolny.

13:00, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2017

Laureat Złotego Globu za najlepszy film dramatyczny ma pewne szanse na Oscara, choć z "La La Land" może nie być łatwo wygrać. Tak czy inaczej ten tydzień, który pozostał do rozdania złotych statuetek wydaje się być pełen nadziei dla tych, którzy spodziewaliby się pierwszego oscarowego filmu o tematyce LGBT. "Moonlight" w zasadzie nie mówi niczego zupełnie nowego w tematyce kina gejowskiego, w niszy LGBT poświęconej czarnej mniejszości USA też istniały tytuły takie jak choćby serial HBO "Wire", gdzie pojawił się istotny wątek Omara Little (Michael Kenneth Williams), homoseksualnego złodzieja i miejskiego Robin Hooda okradającego dilerów narkotykowych. Z "Moonlight" zazębia się też tematycznie świeży film transgresywny o konflikcie i miłości nastoletnich Francuzów, białego i arabskiego ("Mając 17 lat").

Co wyróżnia "Moonlight" to jego wysoki poziom artystyczny, niezłe aktorstwo i fenomenalne zdjęcia. Historia rozbita jest na trzy części, w których parę zbliżających się i oddalających się od siebie bohaterów gra szóstka aktorów w wieku dziecięcym, nastoletnim i dorosłym. Ponieważ "Moonlight" opowiada swoją własną historię w tempie powolnym, subtelnym i kontemplacyjnym, a w scenach raczej symbolicznych niż dosłownych, jest tu miejsce na wiele wątków, jak relacja dziecka z uzależnioną od narkotyków matką, a także z przybranymi rodzicami, próba samoidentyfikacji i problemy z tożsamością, przemoc w środowisku młodzieży, czy nonkonformizm jako przejaw konformizmu.

"Moonlight" to w jakimś sensie kawał dobrego kina. Dobrze odrobiona praca domowa z gatunku kina bez gatunku; pierwszy mainstreamowy film LGBT w którym nikt nie umiera dlatego, że jest wykluczony przez swoją orientację seksualną. Na pewno można się w tę opowiadaną historię zatopić i śledzić rozwój historii w duchu slow cinema. Mówię  o tym bez przekonania, bo jak zwykle czegoś mi brakuje, n.p. samego coming outu/ coming outów z tym, że - w tym przypadku - brak wymienionych jest oczywiście uzasadniony samotnością bohaterów.

Czy strona społeczna w tym filmie cierpi kosztem indywidualności historii? Otóż nie. Chłopaki są w zasadzie dziećmi ulicy, może nieco niepasującymi do reszty, ale i to trudno powiedzieć, bo też za dużo nie widać tej reszty - ukazanej po prostu jako sfora zaszczuwająca jednego z chłopców za jego bezbronność. Co ciekawe, jeden z chłopaków po to by, odrzucić w sobie ową bezbronność staje się dilerem narkotykowym, a w zasadzie bonzą - rozbija się cadillakiem, tak samo zresztą jak odrzucony niegdyś opiekun - również diler (Maharshala Ali). Drugi z chłopaków też w jakiś sposób przełamuje konwencję - wcześniej to on zdawał się tym bardziej skłonnym ku pójściu w stronę agresji i zła świata, a w finałowej części widzimy go w charakterze poczciwego barmana, w zasadzie kelnera (Andree Holland, na zdjęciu - kadr ze zwiastuna).

Nie istnieje w "Moonlight" sfera państwa, policji, władzy - handel narkotykami jest w jakimś sensie bezkarny, a jest to naturalny sposób bycia, naturalna droga ku awansowi społecznemu. Wydaje się to nieco zbyt dużym uproszczeniem i przesadą, ale tłumaczę to tym, że "Moonlight" operuje bardzie symbolem niż dosłownością. I tak handel narkotykami symbolizuje tu dla dziecka brutalny świat dorosłych, wejście weń jest więc w jakimś sensie kompensacją seksualnej inicjacji.

Co więc tak naprawdę pokazuje "Moonlight" - samoorganizację czarnych Amerykanów, życie osobne, wsobne, emigrację wewnętrzną? Na pewno nie jest to państwo w państwie, raczej jakaś senna oaza (zdjęcia kręcono na Florydzie, w mniej filmowych częściach Miami), ale bardziej mała ojczyzna. "Moonlight" poprzez wykluczenie z kadru białych (aktorów) pokazuje tylko i wyłącznie jednostkowa historię - którą można interpretować na wyższych poziomach, ale nie trzeba. 

16:56, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lutego 2017

Opowieść o poszukiwaniu kontaktu emeryta z dorosłą córką. Toni Erdmann to pseudonim Winfrieda Conradiego, nauczyciela gry na pianinie, któremu pies właśnie zdechł i któremu znudziło się dorabianie do emerytury  przedstawieniami szkolnymi. Conradi ma duży dystans do siebie i do świata, co sygnalizuje wielokrotnie produkując na zawołanie niewymyślne suchary tudzież konsternując mniej lub bardziej przypadkowych rozmówców swoimi zaskakująco pociesznymi, ale i żenującymi pomysłami.

Śmiejmy się, inaczej umrzemy. Klown bawiący Hamleta przetrwał jako nieśmiertelna czaszka  - atrybut i symbol teatru na równi z grecką maską. Umalowany na truposza do szkolnego przedstawienia Conradi przychodzi w niezmytym makijażu na obiad rodzinny do byłej żony i córki.

Śmierć (psa) niczym nawias otwiera film – równie - nie tyle przewidywalny - co nieunikniony, będzie jej gościnny występ na końcu.

Ta smutno-śmieszna komedia Maren Ady ma urok kina niezależnego – chociaż wygrała w sposób epicki Europejskie Nagrody filmowe, uzyskała nominacje do Złotego Globu i Oscarów – nie ma  w sobie nic konwencjonalnego. Późno- buñuelowski wytrawny absurd spod znaku  „Dyskretnego uroku burżuazji”, czy „Widma wolności” osadza film w tradycji najlepszego kina europejskiego, czyni z niego współczesnego klasyka, który z niczego nie musi się tłumaczyć.

Poprzez fakt, że córka Conradiego, Ines, dokonuje audytu w Rumunii – akcja filmu zyskuje tempo rumuńskiego kina niezależnego spod znaku Mungiu, czy Porumboiu – gra nawet jego aktor, znany z „4 miesięcy…” - Vlad Iwanow. Ada, podobnie jak we wcześniejszym filmie, „Wszystkich Inny”, stawia w pierwszej kolejności na kino skomplikowanych relacji personalnych, które od nadmiernej psychodramy ratuje czarny humor podszyty śmiechem ze śmierci.

W dosyć przeciągniętej formule Ada nie przejmuje się ani wytrzymałością widza, ani powtarzalnością sytuacji w które wprowadza Conradi.

Absusrd goni absurd, postać Erdmanna wymyka się spoza kontroli, Conradi w nowym wcieleniu co i rusz ingeruje w nachalny, a niegroźny sposób w życie towarzyskie i zawodowe córki. ale czasami pościg odbywa się w tempie odwrotnym od słynnego pościgu Achillesa za żółwiem – to żółw goni Achillesa. Emerytowany, podstarzały Conradi stara się nadążyć za córką, która ucieka o kilka pokoleń cyfrowych naprzód. Bohaterka Sandra Hüller (znanej z mrocznego „Requiem”) jest tyleż niesympatyczna co oderwana od korzeni. Ojciec stara się osadzić ją w kontekście – udowadniając, że korzeni nie ma się co wstydzić – prawda to, kobieta mogła trafić na gorszego ojca.

Gdyby napisać, że trzygodzinny film traktuje o poszukiwaniu kontaktu z utraconą rodziną, brzmiałoby to banalnie – ale o tym też opowiadają najlepsze filmy Wesa Andersona – stąd można rzec, że film Ade to Buñuel przetrawiony tym właśnie, sympatyczniejszym z Andersonów.

21:02, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lutego 2017

Zdjęcie użytkownika TR Warszawa.

Dziś o 19:00 w TR Warszawa (Marszałkowska 8) wystąpienie obrazujące życie ludności cywilnej w oblężonym mieście. Oto opis organizatorów:

Wojna w Syrii to największy kryzys humanitarny naszych czasów. Trwający od pięciu lat konflikt zbrojny pochłonął blisko pół miliona ofiar, 1,4 mln osób zostało rannych. Ponad 10 mln Syryjczyków – blisko połowa całego społeczeństwa – musiało opuścić swoje domy. W sumie na terenie Syrii 13,5 miliona osób potrzebuje pomocy humanitarnej. Prawie połowa z nich to dzieci.

Opuszczając swoje domy w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia, ludzie uciekają do obozów, gdzie potrzebna jest woda pitna, toalety. W kraju brakuje żywności, ceny gwałtownie rosną. W takich warunkach dzieciom trudno jest zapewnić możliwość nauki i rozwoju. 

Według raportu UN OCHA (Biuro Narodów Zjednoczonych do spraw Koordynacji Pomocy Humanitarnej) z 23 grudnia 2016, niedawne zajęcie Aleppo przez siły rządowe doprowadziło do ewakuacji około 55 tysięcy ludzi. Obrazy ze zrujnowanego Aleppo przypominają zdjęcia z europejskich miast, zniszczonych podczas działań wojennych w XX wieku, takich jak Warszawa czy Sarajewo. Podobnie jak w Aleppo ich cywilni mieszkańcy byli obiektem barbarzyńskich ataków, brakowało wody, lekarstw i żywności, a apele do międzynarodowej społeczności o ratunek pozostały bez echa.

TR Warszawa wspólnie z Komuną// Warszawa i Polską Akcją Humanitarną organizuje 1 lutego akcję Solidarności z Syrią pod hasłem „Warszawa – Aleppo”. Podczas specjalnego wieczoru na w teatrze aktorzy TR Warszawa oraz twórcy związani z Komuną// Warszawa zaprezentują literackie świadectwa z oblężonych miast Europy, pokazujące wojnę z perspektywy ludności cywilnej. Na scenariusz tego wydarzenia złożą się utwory m.in. Anny Świrszczyńskiej, Ludwika Heringa, Mirona Białoszewskiego, Zbigniewa Herberta, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Josifa Brodskiego, Arthura Rimbauda, Czesława Miłosza oraz kolektywu syryjskiego Abounaddara. 

wystąpią m.in. Maria Maj, Justyna Wasilewska, Tomasz Tyndyk, Adam Woronowicz oraz Małgorzata Gąsiorowska (Komuna // Warszawa). 
wybór tekstów: Paweł Mościcki
konsultacja efektów specjalnych: AS-RIG Antigravity Services Andrzej Słomiński

W trakcie wieczoru prowadzona będzie przez Polską Akcję Humanitarną zbiórka pieniędzy na pomoc ofiarom konfliktu w Syrii, w tym ewakuowanym mieszkańcom Aleppo. PAH pomaga uchodźcom w obozach w Syrii, zapewniając dostęp do bezpiecznej wody, żywności i opieki medycznej.

Darowizny na rzecz uchodźców w obozach w Syrii można wpłacać na konto nr 91 1060 0076 0000 3310 0015 4960 z dopiskiem „Syria” lub za pośrednictwem formularza na stronie PAH: http://www.pah.org.pl/wspieraj-nas/121

_________________________

▼ Bilety:

wstęp wolny

bezpłatne wejściówki do pobrania w kasie TR Warszawa

Źródło: link

16:02, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 stycznia 2017

Zdjęcie użytkownika Narodowy Instytut Audiowizualny.

Oto zaproszenie organizatorów:

Oszczędne w środkach i emocjach, ale pełne napięcia i niedopowiedzeń kino urodzonego w Göteborgu absolwenta łódzkiej Szkoły Filmowej będzie przedmiotem spotkania w NInA.

Program:

19:00 | „Echo”, „Bez śniegu” reż. Magnus von Horn
Trzecie już spotkanie w ramach cyklu „Młodzi zdolni” rozpocznie pokaz szkolnych etiud reżysera. Filmów, w których mieszkający w Warszawie reżyser ze szwedzkim paszportem przygląda się uważnie przyczynom i konsekwencjom ludzkiego okrucieństwa. „Echo” i „Bez śniegu” wydają się naturalnym wprowadzeniem do świata przedstawionego przez twórcę w głośnym „Intruzie”.

19:50 | Spotkanie:
Rozmowę z Magnusem von Hornem poprowadzi dziennikarka popkulturowa Kaja Klimek.

20:20 | „Intruz”, reż. Magnus von Horn, 2016, 97 minut
Myśląc o międzynarodowych koprodukcjach, wyobrażamy sobie zwykle gigantyczne, kręcone z rozmachem, drogie filmy. Powinien zastąpić je „Intruz” – obraz minimalistyczny, kameralny, a zarazem imponujący pod względem spójności i precyzji treści i formy. Ten debiutancki film szwedzkiego reżysera na stałe mieszkającego w Polsce zgarnął najważniejsze nagrody w obydwu krajach, w tym za reżyserię na festiwalach w Gdyni i Göteborgu.

Wstęp:
Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji.
Sala ma ograniczoną liczbę miejsc (120), warto więc przyjść trochę wcześniej.


Źródło: link

19:50, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »

John Hurt (1940-2017), zmarły w zeszły piątek,  wybitny, charakterystyczny aktor brytyjski przypomniany zostanie przez klub filmowy LGBT działający przy Krytyce Politycznej dziś o 19:00 (Foksal 16, II p.) - w filmie "Nagi urzędnik" (1975) w reżyserii Jacka Golda.

John Hurt, aktor nominowany do Oscara dwukrotnie, swój szczyt popularności jako aktor pierwszoplanowy, miał na przełomie lat 70. i 80. kiedy to zdobył nominacje za "Midnight Express" i "Człowieka słonia".  

Dzisiejsi kinomani kojarzą go jako popularnego aktora charakterystycznego w niezliczonej ilości filmów, w tym  w filmach kultowych (Kane, żywy inkubator tytułowego "Obcego", główny bohater "Roku 1984" na podstawie Orwella, przywódca rebeliantów w "Snowpiercer" czy wampiryczny Christopher Marlowe w "Tylko kochankowie przeżyją"). Za rolę w dzisiejszym, mniej znanym filmie, Hurt zdobył swoją pierwszą (z trzech) BAFT - w kategorii filmu telewizyjnego. 

Znalezione obrazy dla zapytania naked civil servant

Oto zapowiedź organizatorów:

Zapraszamy na seans filmu Nagi urzędnik (Naked Civil Servant). Dyskusję po seansie poprowadzi Mariusz Kurc.

Jeśli myślicie, że poznaliście już przegiętego geja, ale nie znacie Quentina Crispa, to znaczy, że nie poznaliście jeszcze przegiętego geja!

Autobiografia Quentina ukazała się w Wielkiej Brytanii w 1968 r. - w pierwszym roku po legalizacji homoseksualizmu w tym kraju. Bohater kończył właśnie 60 lat. W 1975 r. Nagi urzędnik doczekał się adaptacji na małym ekranie (w reżyserii Jacka Golda). Uznano ją za jeden ze 100 najlepszych brytyjskich filmów telewizyjnych XX wieku.

Obserwujemy koleje losu Quentina od lat 20. Z konsekwencją największego twardziela Crisp był sobą w czasach, w których bycie takim jak on nie mieściło się w głowie praktycznie nikomu, włączając tzw. normalnych gejów. Paradował po ulicach przedwojennego Londynu w sandałach i z pomalowanymi paznokciami u nóg i rąk, w pełnym makijażu i z fantazyjnie ustylizowaną fryzurą. Obrywał regularnie - i nigdy się nie poddał.

Był męską prostytutką, był nagim modelem w akademiach sztuk pięknych (opłacanym przez państwo, stąd tytuł filmu), był tancerzem, przyjaźnił się z pewnym... Polakiem (tak!), ale ponad wszystko - był mistrzem ciętej riposty, mistrzem zaskakujących odzywek, które kazały jego rozmówcom zastanawiać się, czy to, co oczywiste, aby na pewno jest tak oczywiste. Choćby czasy wojny, gdy podczas zaciemnień wychodził na ulicę i nie mógł opędzić się od podrywających go żołnierzy...

Quentin dobiegał 70-tki, gdy po Nagim urzędniku spotkała go sława - cieszył się nią przez następne prawie ćwierć wieku. Wystąpił w wielu filmach, zagrał m.in. królową Elżbietę w Orlando Sally Potter. Do teledysku Englishman In New York zaprosił go Sting.

Crisp zmarł w 1999 r., miał 90 lat.

W jego rolę wcielił się genialny John Hurt (Rok 1984, Człowiek słoń, Obcy - 8. pasażer Nostromo), który otrzymał nagrodę BAFTA dla najlepszego aktora roku.

00:48, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 stycznia 2017

Dziś o 18:00 potrójne otwarcie wystawy, a zarazem otwarcie nowej przestrzeni wystawowej. Będziemy odtąd mieli nową galeryę - XANADU - na Hożej 51.

Zdjęcie użytkownika Xanadu Galeria i Dom Aukcyjny.

Galeria Xanadu zaprasza na wieczór oficjalnego otwarcia!

20 stycznia 2017 roku w godzinach 18:00-21:00 w naszej siedzibie na ul. Hożej 51 w Warszawie odbędzie się potrójny wernisaż wystaw indywidualnych:
> Ula Niemirska - Meteoropatki
> Agata Rościecha - Gry tajemnic
> Iza Staręga - Równolegle

Wieczór otwarcia Xanadu to nie tylko doznania wizualne. Trunki dostarcza Lutzville oraz Jameson, a zakąski serwuje Osobisty Kucharz Filip Głodek. Oprawa muzyczna - DJ Rawski.

Wydarzenie odbywa się pod patronatem Artinfo.pl i Werandy.

Wystawy czynne: 21 stycznia - 3 lutego 2017, od poniedziałku do piątku w godz. 12:00-19.00 i w soboty w godz. 11:00-16:00.

> ULA NIEMIRSKA - METEOROPATKI
Cykl obrazów Urszuli Niemirskiej, który zaprezentowany zostanie na wystawie, opowiada o napięciach w ciele, umyśle i duszy człowieka. O ciągłej zależności od sił, na jakie nie ma się wpływu. Jest to temat otwarty, w którym artystka pozostawia sobie szerokie pole do eksperymentów – balansuje na granicy abstrakcji i figuracji, bawi się materią i techniką. Sztuka Niemirskiej stale wymyka się definicjom – artystka eksperymentuje nie tylko z wykorzystywanym medium, ale gra też z konwencjami. Raz tworzy prace niezwykle czyste kompozycyjnie, podporządkowane geometrii, innym razem kolaże przywodzące na myśl dokonania dadaistów, kiedy indziej pokrywa powierzchnię płótna grubymi impastami mieszających się ze sobą farb i dokleja do obrazu znalezione przedmioty, kreując ekspresyjne, barwne struktury. Jej prace intrygują pod względem materii, ale też warstwy treściowej – nie bez znaczenia pozostają słowa wplecione w przestrzeń obrazu, a także nadawane przez artystkę przewrotne tytuły.

> AGATA ROŚCIECHA - GRY TAJEMNIC
Tematyka malarstwa Agaty Rościechy od lat konsekwentnie oscyluje wokół kobiecości. Artystka w subtelny sposób podejmuje problematykę atrybutów płci pięknej: ukazuje elementy garderoby – gorsety, wstążki, koronki (cykl „Garderoba”) i elegancko ubrane kobiece postaci (cykl „Muzy operowe” czy „Złote damy”). Rościecha nie maluje jednak ciała i fizyczności, jej sylwetki odwołują się do postaci kobiecych symbolicznie poprzez teatralne manekiny - dlatego też ich twarze i dłonie malowane są delikatnie, często istnieją wyłącznie jako aluzja, ukazane w stylizowanych pozach. Cielesność ginie pod bogactwem materiałów i ozdób: białych koronek i kryz, wielkich kapeluszy, długich rękawiczek, zwiewnych woalek. Muzy i damy Agaty Rościechy są tajemnicze i ukryte, a może w ogóle nieobecne pod warstwami ozdób. Wyłaniają się z przywodzącego na myśl dawne malarstwo złotego tła, niczym postaci wyjęte z rzeczywistości, być może tylko wyobrażone.

> IZA STARĘGA - RÓWNOLEGLE
Malarstwo Izy Staręgi przesycone jest specyficzna atmosferą ciszy i skupienia, zarówno portrety, jak i abstrakcje naznaczone są wielką wrażliwością artystki na kolor i formę. Jej postaci, choć pozornie chłodne i zdystansowane, wyrażają całe spektrum emocji, które trudno byłoby opisać słowami. Podobnie jest z malarstwem abstrakcyjnym Staręgi, które również zostanie zaprezentowane na wystawie. Artystka kreuje w swoich kompozycjach własne światy, w których dominują zgaszone kolory i przenikające się geometryczno-organiczne struktury. Abstrakcyjne przestrzenie Staręgi, tak jak portrety, z jednej strony wydają się odległe i nierzeczywiste, z drugiej jednak wciągają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Stłumione kolory zdają się oddwać iluzję upływu czasu, który zatarł intensywność barw i zmienił strukturę powierzchni. Sztuka Staręgi wydaje się być nieprzystająca do naszych czasów, a jednak przywołując echa tego co dawne, zachwyca i pozostaje w pamięci.


Jedyne źródło: organizatorzy link

13:59, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 stycznia 2017

Zdjęcie użytkownika Narodowy Instytut Audiowizualny.

18.01.2017 godz. 20:00

NINa, Wałbrzyska 3/5, metro Służew

Niekonwencjonalny thriller i film krótkometrażowy inspirowany wierszem Wisławy Szymborskiej – zapraszamy na wieczór z twórczością Katarzyny Klimkiewicz.

Program:

20:00 | „Wyspa”, reż. Katarzyna Klimkiewicz, 2013
Nagradzany film krótkometrażowy, który Klimkiewicz nakręciła wspólnie z Chilijką Domingą Sotomayor. Obraz uhonorowany na festiwalach w Rotterdamie i Huesca opowiada historię rodziny, która spotyka się w domu na wyspie Chiloe. Oczekując na brakujących gości, krewni wspominają chwile spędzone razem. Inspirację dla tego krótkometrażowego filmu stanowił wiersz Wisławy Szymborskiej Wypadek drogowy.

20:30 | Spotkanie z Katarzyną Klimkiewicz, które poprowadzi dziennikarka popkulturowa Kaja Klimek. 

21:00 | „Zaślepiona”, reż. Katarzyna Klimkiewicz, 2012
Thriller Klimkiewicz jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnych debiutów w polskim kinie. To, co prywatne miesza się tu z politycznym, a kino gatunkowe prezentuje oryginalne, autorskie oblicze. Zaślepiona zdobyła Grand Prix na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” oraz Nagrodę Publiczności na Bath Film Festival. W rolach głównych Helen MCCrory ("Peaky Blinders"), Najib Oudghiri ("Transfer"), Kenneth Cranham ("Rzym").

Wstęp
Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji.

Sala ma ograniczoną liczbę miejsc (120), warto więc przyjść trochę wcześniej.

17:36, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 stycznia 2017

"Zjednoczone stany miłości" Tomasza Wasilewskiego wyświetlane będą we wtorek 17.01. o 20:05 w Znajomych Znajomych (Wilcza 58a).

***

"Zjednoczone stany miłości" opowiadają o samotności, odrzuceniu, a także o potrzebie miłości - oczywiście w wydaniu specyficznie polskim i w duchu kina artystycznego. Tłem doznań głównych bohaterek jest specyficzne PRL-owskie blokowisko znajdujące się w  nieokreślonym mieście zawieszonym w bezczasie - w dobie transformacji (drobno)ustrojowej zimą 1990 roku.

Gdyby spojrzeć na "Stany" jako na zwykły film o miłości - jest to rzecz dosyć prosta - opowiada trzy historie - niekochającej męża, za to podkochującej się w księdzu pracowniczki wypożyczalni kaset video - młodej matki (Julia Kijowska) z dużą już, nastoletnią córką; szkolnej dyrektorki (Magdalena Cielecka) chcącej po wielu latach romansu równoprawnego związku z dopiero co owdowiałym niewiernym nikomu poza sobą samym, egoistycznym kochankiem, a także samotnej nauczycielki rosyjskiego z wytęsknieniem wyczekującej swojej młodej, atrakcyjnej sąsiadki.

Nadbudowa filmu nie jest nachalna, dlatego dodamy własną. Nasza interpretacja oczywiście będzie zakrawać (jak zwykle) o fantastykę naukową, ale cóż, patrzenie na filmy  tylko i wyłącznie jako na same produkty oczekujące na konsumpcję i defekację nie interesuje nas w sposób przesadny.  

Historia 1. Wypożyczalnia kaset video to wynalazek specyficznie wpasowany w lata 90. i w dobę polskiej transformacji. Niby rewolucja technologiczna nie miała wiele wspólnego z samą transformacją polityczną, ale miała sporo wspólnego z rewolucją społeczną, kto wie, czy nie więcej niż Okrągły Stół. Kasety video, których w pewnym momencie było więcej niż kiosków Ruchu, spływały do Polski już w 1988 r., ludzie dowiadywali się coraz więcej o świecie, sami też mogli kręcić filmy kamerami VHS (jak Zdzisław Beksiński w "Ostatniej rodzinie"). Otwarcie granic PRL przekształconej w wolną Polskę, sprawiło że nadwyżka ludności wyjechała za granicę, a reszta obywateli pozamykała się w domach - najpierw z kasetami video, później z antenami telewizyjnymi i HBO, z telefonami komórkowymi, z filmami z sieci, a na końcu z internetem. 

Społeczeństwo, które boom demograficzny zawdzięcza przerwom w dostawie prądu i wprowadzeniu stanu wojennego - nawet przy teoretycznym wprowadzeniu kolejnego stanu wojennego i rozszerzeniu programu 500+ na pierwsze dziecko, tak szybko się za rozmnażanie nie zabierze, bo uzależnione od internetu (t.j. od pornografii, jak raczył zauważyć prezes) spędzi więcej czasu przed komputerem i telewizorem, a nie przed sprawami prokreacyjnymi - dopóki będzie prąd. O stanie wojennym dowie się z komputera a nie z ulicznych obserwacji.

Jak pisze "Daily Telegraph" kaset video już się nie produkuje. Ta część rewolucji społecznej już się zakończyła - ludzie już zostali w domach i specjalnie z nich się nie ruszają i tak zostanie, więc misja dziejowa kaset została zakończona (sukcesem).

Historia 2. Zdradliwy wdowiec. Gdy umiera cały blok, Blok Wschodni, symbolika wdowieństwa zdaje się nieprzypadkowa.  Faktycznie bloki (wschodnie) zdają się umarłe, pogrążone w żałobie). Dyrektorka szkoły (Magdalena Cielecka) porzucona jest przez kochanka (Andrzej Chyra), który nie raczył z nią nawet zerwać w uczciwy sposób. Niezaspokojona (ach, jak źle o brzmi, ale cóż, tak jest) - decyduje się ulżyć swym potrzebom z przypadkowym chłopcem, który okazuje się jej dawnym uczniem. Wreszcie z dawnym kochankiem zaczynają wyrządzać sobie krzywy. Cielecka to PRL, Chyra to ZSRR, zmarła żona Chyry to komunizm, psotny chłopiec to niesforny, dawniej strofowany Zachód. Grubymi nićmi szyta interpretacja?  Dziękujemy za uwagę.

Historia 3. Niepotrzebna już nauczycielka rosyjskiego (Dorota Kolak). Tu też wraca motyw odwrotu Polski z pierwszego w szeregu, najgorliwszego kraju komunistycznego rozjeżdżającego czołgami czeską Pragę i przyjmującego uchodźców z Wietnamu, w stronę pierwszego w szeregu kraju kapitalistycznego z brakiem ustawy o płacach minimalnych przez lat 27. Jak raczył spostrzec Jerofiejew Polska to prostytutka wybierająca  lepiej płacącego klienta*. Nauczycielka rosyjskiego hodująca papużki faliste to nie tylko odrzucona Rosja (z nienachalnym Puszkinem), ale też barwna Polska która traci kolory na rzecz szarej, betonowej rzeczywistości.

*niestety nie znamy tytułu eseju wskazanego pisarza, ale chętnie go poznamy.

Źródło: LINK

16:36, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 stycznia 2017

Sobota 14.01.2017 godz. 19:00

KINO.LAB, Jazdów 2

"Kto mnie teraz pokocha" / Who's Gonna Love Me Now, 86'

Reż. Tomer Heymann, Barak Heymann

IZRAEL 2016

Przed siedemnastu laty odrzucony przez rodzinę Saar wyemigrował z Izraela i na stałe zamieszkał w Londynie. To orientacja seksualna była głównym powodem, dla którego musiał opuścić ojczyznę – Wielka Brytania pozwoliła mu uwolnić się od restrykcyjnych zasad regulujących życie w kibucu. Po kilkuletnim burzliwym okresie Saar wstąpił do gejowskiego chóru, gdzie znalazł poczucie wspólnotowości, którego nie zapewniła mu rodzina. W swoim najnowszym dokumencie bracia Tomer i Barak Heymann, twórcy filmów takich jak „Mr. Gaga” czy „Most na rzece Wadi”, po raz kolejny w niezwykle wyważony i jednocześnie dowcipny sposób podejmują temat heteronormatywności i akceptacji dla odmienności seksualnej w obrębie rodziny. Po latach spędzonych na emigracji Saar podejmuje decyzję o powrocie do Izraela. Jak będzie wyglądała jego konfrontacja z konserwatywnym ojcem, matką i rodzeństwem? [ts]

Język: polski | Napisy: polskie, angielskie | Kopia: Language: polish | Subtitles: Polish, English | Copy: Rezerwacja biletów online

16:26, juliancio.wodnik , Kultura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 130
| < Luty 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          
Zakładki:
Facebook
Filmy o prekariacie
Idea 4free
Knigi
Precenzje 4free
Recenzje 4free z 2012 roku
Recenzje 4free z 2013 roku
Recenzje 4free z 2014 roku
Recenzje 4free z 2015 roku
Recenzje 4free z 2016 roku
Recenzje 4free z 2017 roku
Seriale
Wystawy
Za darmo raz w tygodniu
Zawsze za darmo