Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję!
Kategorie: Wszystkie | Kultura | Warszawa
RSS
środa, 27 sierpnia 2014

Dzisiaj o 20:15 w cyklu filmowym Oko Proroka grane będą "Sny" - jeden z ostatnich filmów Akiry Kurosawy. 



Jest to zbiór krótkich metraży, lepszej lub gorszej jakości, dotyczący ogólnie rozumianej tematyki widzeń i marzeń sennych, t.j. oniryzmu; jednak w wersji bardziej naskórkowej, niż głęboko psychologicznej. To raczej drzemki niż epickie jawy, czy koszmary. Nie ma tu somnambulicznych motywów Murnaua, tych w których lunatyk Cesare zabijający ludzi był marą senną wojennego weterana; nie ma też typowej dla Cronenberga Freudowsko-Jungowskiej metody badania "duszy" ludzi poprzez ich wypierane, psychodeliczne pragnienia.

Jest naturalnie coś do tych zjawisk podobnego, ale zobrazowane w lżejszej formie.  

"Sny", jak to filmy Kurosawy, są raczej proste; dlatego tak bardzo lubiane i popularne, a i uniwersalne w odbiorze; jakkolwiek - co nietypowe dla reżysera mają w tym przypadku wyjątkową scenografię, strukturę i ładne, kolorowe scenki. 

Osobiście preferuję jego filmy samurajskie, albo te opisujące japońskie społeczeństwo poprzez wątki kryminalne, jak "Niebo i piekło", "Zbłąkany pies", czy "Pijany anioł".

Filmy wspomniane posiadają na podstawowym poziomie odbioru znakomitą, choć klasyczną narrację; dają się doskonale oglądać w warstwie ludycznej, jako że są wartkie, momentami, kiedy trzeba zabawne, mają suspens, bądź przynajmniej ciekawe zwroty akcji. Toshiro Mifune aktorem wybitnym w nich jest, wyróżnia się na tle dość bezbarwnej obsady - jego brytyjska ze sposobu, teatralna gra, może śmieszyć, ale nadaje filmom wyraźnych rysów. Filozofia samych filmów może oczywiście być odczytywana "głębiej", ale też Kurosawa intelektualistą jest nienachalnym, subtelnym.

A zatem w "Snach" mamy takie scenki jak te:

-żołnierz wracający z wojny i widzący duchy swoich zmarłych kompanów,  

-turysta wchodzący w uniwersum obrazów widzianych w galerii, w tym w dzieło van Gogha,

-japońskie scenki folklorystyczne, pełne lokalnych rytuałów, tańców, nieprzetłumaczalnych gestów.

-scenki ogólnie nieopisywalne, dlatego nic dziwnego, że ulubione przez twórców programu Oko Proroka.

Cykl bowiem charakteryzuje się doborem filmów psychodelicznych. W ten sposób opisują go Kapitan Sparky i Grzegorz Nevergiveup:


"Ten film to próba ekranizacji snów Akira Kurosawy. Podzielony jest części korespondujące różnym okresom życia reżysera. Niesamowite wizje dające podprogowy przekaz uczuć i stanów emocjonalnych. Mało w nim treści bo też i sny nie powstają w tej części mózgu, która za treści odpowiada. Scena z trailera mówi wiele – małe japońskie dziecko przygląda się powolnej procesji wąsatych kobiet idących powoli przez las w strojach przypominających amerykańskich żołnierzy z wojny secesyjnej…"

Żródło: facebook

MIEJSCE: ZNAJOMI ZNAJOMYCH, WILCZA 58a, cykl filmowy OKO PROROKA

POKAZ: Dziś o 20:15 (środa 27.08.14)

11:39, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2014

Tord Gustavsen Quartet

Tord Gustavsen Quartet


Jarle Vespestad - perkusja
Tord Gustavsen - fortepian
Tore Brunborg - saksofon
Mats Eilertsen - kontrabas

30 sierpnia 2014, godzina 19:00, Rynek Starego Miasta

"Jego sposób łączenia historii jazzu z nordyckimi nastrojami i lirycznym pięknem wywiera niezwykle intrygujący wpływ na dzisiejszą scenę muzyczną".

"Gra Torda Gustavsena w oczywisty sposób odróżnia się od wszystkiego innego i zatrzymuje naszą uwagę. Każdy dotyk klawisza jest nie tylko zagraną nutą, jest dźwiękiem wyrzeźbionym z wielką uwagą, z zapierającą dech w piersiach namiętnością i pięknem. Wszystkie kompozycje są autorstwa Gustavsena, ale każda uwodzi w inny sposób." (Morning Herald, Australia)

"Połączenie kontemplacyjnej, subtelnej gry i mistycznej poezji jest cichym ale niezwykle silnym antidotum na nudę dla wszystkich zmęczonych starym brzmieniem muzyki jazzowej." - Brad Walseth, JazzChicago

Tord Gustavsen. Jest jednym z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych muzyków jazzowych Starego Kontynentu a jego dokonania muzyczne spotykają się z aplauzem krytyków na całym świecie. 

Absolwent Konserwatorium w Trondheim (historii i teorii muzyki oraz fortepianu) oraz studiów humanistycznych na Uniwersytecie w Oslo, (studiował psychologię, filozofię), w latach 1998-2002 wykładał na tym uniwersytecie.

Jego gra to kamień węgielny wielu projektów. Przez ponad 20 lat swojej kariery, ten 43-letni dziś twórca ze swoim Trio, Ensemble i Quartetem, dla prestiżowego ECM Records nagrał cenione albumy: "Changing Places", "The Ground", "Being There", "Restorted, Returned", "The Well", które stały się jednymi z najbardziej popularnych nagrań ostatniej dekady.

Przez ostatnie lata Tord występuje na największych salach koncertowych i festiwalach świata " od Europy, Ameryke Północną, Australię, po Japonię i Koreę.

Otrzymał liczne na nagrody, w tym norweską Grammy, Bell Award - Jazz Album (Australia), Recording of the Month - Stereophile Magazine (USA), NOPAS Music Prize Award dla najlepszej kompozycji jazzowej 2010 i nieprzerwanie zdobywa aplauz światowej krytyki oraz publiczności.

Nowy album zespołu "Extended Circle" (EMC Records 2014) to najnowsza pozycja z podwójnej trylogii i równocześnie kolejna odsłona w nowym, rozszerzonym zespole. Najnowszy album charakteryzuje większa dynamika i liczbą stylistycznych wariacji - nadal jest wspaniałą, zintegrowaną podróżą muzyczną.

www.tordgustavsen.com


15:37, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »

\" data-mce-src=

W tym tygodniu kończy się także letni cykl wydarzeń na Placu Defilad - "Muzeum wychodzi na Plac". Ostatnim filmem będzie „Ziegenort” w reżyserii Tomasza Popakula. Projekcja odbędzie się dziś (26.08) w barze Studio o godzinie 21. 

 

Kolejnym filmem, którego pokaz odbędzie się na Placu Defilad, będzie „Ziegenort” w reżyserii Tomasza Popakula.

Dorastający chłopak boleśnie przeżywa dylematy dojrzewania; poszukując swej tożsamości, boryka się z odrzuceniem. Jest mu szczególnie trudno, jako że jest inny niż wszyscy – w połowie jest człowiekiem, a w połowie rybą. Tymczasem ojciec próbuje przygotować go do życia rybaka… Prosta, lecz ekspresyjnapaleta barw odzwierciedla kontrast pomiędzy spokojną, tradycyjną wioską rybacką a dramatem wewnętrznym głównego bohatera.

Film Tomasz Popakula był pokazywany m.in. na festiwalu filmowym w Oberhausen oraz w Rotterdamie. W 2013 dostał nagrodę dla najlepszej polskiej animacji na Festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

źródło: Muzeum Sztuki Nowoczesnej

12:48, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 sierpnia 2014



KINO KĘPA

Brukselska 23

wtorek, 26.08.14

"Uciekinier z Nowego Jorku" / "Song from the Forest"

Reż. Michael Obert

1h 38 min.

Amerykański muzykolog, etnolog i globtroter Louis Sarno w młodości usłyszał w radiu pewną piosenkę, która wyjątkowo poruszyła jego wyobraźnię i zafascynowała tak bardzo, że postanowił prześledzić jej historię. Zaprowadziło go to do środkowoafrykańskiego tropikalnego lasu, gdzie odnalazł plemię Pigmejów o nazwie Bajaka. Nigdy już nie wrócił do rodzinnego domu. Zamieszkał z Pigmejami, nauczył się ich języka i związał się z Pigmejką, z którą ma 13-letniego syna o imieniu Samedi. Przez lata nagrał ponad 1000 godzin muzyki Bajaków, a te unikalne nagrania zdecydował się przekazać brytyjskiemu Pitt Rivers Museum w Oksfordzie. Gdy jego syn poważnie się rozchorował, obiecał mu, że gdy wyzdrowieje zabierze go do miejsca, z którego pochodzi. W końcu nadszedł ten moment. 25 lat od wyjazdu z kraju Louis zabiera syna w podróż do Stanów Zjednoczonych. Odwiedzają w Nowym Jorku jego najlepszego przyjaciela – Jima Jarmuscha, który wspomina ich wspólną młodość i opowiada o tym, jak Louis zmienił się po pierwszym wyjeździe do Bajaków. Z kolei brat Louisa, który jest jego całkowitym przeciwieństwem, zastanawia się jak to możliwe, że obaj poszli w życiu zupełnie inną drogą. Okazuje się, że Samedi całkiem nieźle odnajduje się w Stanach, ale niestety Louis czuje się zupełnie obco w swojej ojczyźnie. 

Ten niezwykle interesująco sfilmowany obraz jest debiutem reżyserskim niemieckiego dziennikarza i autora Michaela Oberta, który poznał historię Louisa Sarno dzięki przyjaźni z Jimem Jarmuschem.  

 

18:11, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »

Ostatni,

ostatni,

ostatni.

A zatem ostatni wakacyjny Stand-up w Cudzie nad Wisłą

Cud w Cudzie, czyli Stand-up Polska nad Wisłą.

25 sierpnia o 19:30 cykl Stand-up Polska nad Wisła zamkną:

25 sierpień
Cezary Jurkiewicz 
Gaweł Feliga
Sebastian Rejent

Wstęp: wolny!

Link wydarzenia: lin(g)

16:38, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 sierpnia 2014

Warszawa Singera 



Już dzisiaj polecamy darmowy koncert finałowy za tydzień, w niedzielę

 

Sobota 30.08.14

godz. 19.30 NOC KLEZMERÓW: Alan Bern (USA/Niemcy) w projekcie „Semer Label Reloaded”, z gościnnym udziałem Franka Londona (USA) oraz Trio YAS (Niemcy) w składzie: Christian Dawid (klarnet), Sanne Möricke (akordeon), Guy Schalom (perkusja)Prowadzenie: Dawid Szurmiej W pierwszej części Nocy Klezmerów do grona muzyków występujących w najnowszym projekcie muzycznym Alana Berna „Semer Label Reloaded, Berlin 1932-38“ dołączy Frank London. Na scenie spotkają się z nim: długoletni współpracownik Lorin Sklamberg (śpiew),kolega trębacz – Paul Brody i inni niesamowici muzycy biorący udział w projekcie: Mark Kovnatskiy (skrzypce), Martin Lillich (bas), Svetlana Kundish (śpiew) oraz Fabian Schnedler (śpiew). Grający na fortepianie i akordeonie Alan Bern i trębacz Frank London – przyjaciele i koledzy od ponad 30 lat – wspólnie powrócą do klimatów Klezmer Conservatory Band, grupy założonej w Bostonie w 1980 roku. Zarówno Alan Bern (znany m.in. z projektów Brave OldWorld, The Other Europeans, Diaspora Redux), jak i Frank London (grający m.in. w Klezmatics, New Wave, Klezmer Brass Allstars), byli spiritus movens kilku spośród najbardziej innowacyjnych i wpływowych projektów Nowej Żydowskiej Muzyki po obu stronach oceanu. Obaj są również znani jako dyrektorzy festiwali i nauczyciele (Bern/YiddishSummer w Weimarze i London/Klezkanada).Po spotkaniu tak wspaniałych indywidualności publiczność może się spodziewać tylko jednego – nocy pełnej muzycznej poezji i fajerwerków. W drugiej części koncertu wystąpi Trio YAS – zespół tworzony przez muzyków, którzy są akustycznie doskonali, perfekcyjnie dobrani, bardzo energetyczni, czasami mistyczni a często… całkowicie taneczni. Na swój orzeźwiający repertuar opracowali specjalną formułę:najpiękniejsze muzyczne perły (zbierane podczas podróży od Europy Wschodniej aż po Bliski Wschód) mieszają z dźwiękami z odległych muzycznych światów (począwszy od brooklińskich dźwięków Trio Dave’a Tarrasa po Meron Nigunim). Każdy z członków zespołu ma za sobą imponującą karierę solową – wstępy na całym świecie,z najlepszymi muzykami w swoich dziedzinach. Jako Trio YAS rozpoczęli nową przygodę i od razu porwali publiczność największych festiwali żydowskich, w takich miastach jak Tsfat,Londyn, Wiedeń, Monachium czy Fürth. Koncert plenerowy na Placu Grzybowskim, wstęp wolny

Cały program: tutaj

31 SIERPNIA 2014, niedziela

godz. 19.00 – KONCERT FINAŁOWY: DAVID D'OR (Izrael) z zespołem w składzie: Yagel Harush (skrzypce), Alexander Kroytor (skrzypce), Giora Linenberg (fortepian), Yonatan Sharon (instrumenty perkusyjne), Itay Weiss (perkusja), Noam Vardi (gitara basowa)Frank London & Yaakov Lemmer (USA) oraz Christian Dawid (klarnet), Benjy FoxRosen (kontrabas), Sanne Möricke (akordeon), Guy Schalom (perkusja)

Prowadzenie: Dawid Szurmiej

David D’Or – artysta obdarzony wielkim, niepowtarzalnym głosem – śpiewa kontratenorem, a jego głos posiada zasięg 4 oktaw. Swoim śpiewem zachwyca publiczność od Europy, Bliskiego i Dalekiego Wschodu po obie Ameryki – występował na deskach najznakomitszych światowych scen filharmonicznych i operowych, w Nowym Jorku, Wiedniu, Moskwie,Pekinie, Las Vegas, Rzymie, Budapeszcie czy Szanghaju. Wśród jego niezliczonych koncertów znajdowały się też takie o szczególnym znaczeniu – występował m.in. przed papieżami Janem Pawłem II i Benedyktem XVI, prezydentem USA Billem Clintonem, prezydentem Izraela Szimonem Peresem, kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydentem RPA Nelsonem Mandelą, królem Tajlandii oraz szwedzką parą królewską.

Pomimo wspaniałych warunków do rozwijania kariery w kierunku śpiewu operowego, David D’Or nie zdecydował się na związanie na stałe z żadną z wielkich scen. Urodzony w Izraelu, pochodzący z libijskiej rodziny kantorów artysta od wielu lat tworzy i wykonuje także swoją własną, nawiązującą do korzeni muzykę – odkrytym przez niego na nowo nurtem muzycznym jest m.in. śpiew synagogalny. Korzysta też z pomocy muzyków wywodzących się z różnych krajów i kultur. Połączenie jego kreatywności, otwartości, wielkiego talentu i głosu z bogatym, wywodzącym się z wielu źródeł muzycznych instrumentarium towarzyszących mu muzyków tworzy unikalną jakość. Znajduje to swoje potwierdzenie w popularności wydanych przez niego albumów. David D’Or ma w swoim dorobku trzy złote, pięć platynowych i dwie („Begova Mishtane” i „David and Eti”) podwójnie platynowe płyty, jest też laureatem ogromniej liczby nagród i wyróżnień za swoją muzykę.

Koncert plenerowy na Placu Grzybowskim, wstęp wolny

20:55, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 sierpnia 2014

Dziś o 19.00 Letnie Kino Kępa (Brukselska 23) zaprasza na film "Passione" Johna Turturro.

Kategoria: Magazyn Sztuki Dokumentu

„Neapol to miasto namalowane za pomocą dźwięków. A muzyka stanowi jeden z najważniejszych jego elementów” – mówi John Turturro, znany amerykański aktor i reżyser z włoskim rodowodem, jeden z ulubionych aktorów braci Coen. Odgrywa on w filmie rolę narratora, próbującego przedstawić widzom muzyczną duszę ukochanego miasta.

Neapol to tętniące życiem miasto, złożone z wielu różnych kontrastów. Przez kolejne stulecia miasto przeżyło najazdy Arabów, Normanów, a nawet Amerykanów. Z każdej z tych kultur przyswoiło jakiś element i właśnie na tym zmiennym podłożu wyrosła jedyna w swoim rodzaju, przepełniona paradoksami, muzyczna tradycja. Jest ona bardzo bogata i zróżnicowana: od melancholijnych, przypominających portugalskie fado wzniosłych pieśni o wielkich uczuciach, poprzez kiczowate, ale pełne pogodnego rytmu i radości kawałki rozrywkowe, utwory zaangażowane politycznie i społecznie, otoczone subtelnym woalem poetyckich słów, aż do agresywnych, pełnych temperamentu piosenek, naszpikowanych ironią i życiową buńczucznością. Jest tu również wiele innych, czasem nie do końca zdefiniowanych, muzycznych utworów.
„Passione” to mariaż klasycznego filmu dokumentalnego z szeregiem muzycznych impresji, które nadają filmowi niepowtarzalnego czaru i rytmu. Narracja prowadzona jest za pomocą obrazowych odsłon, w których pojawiają się kolejni przedstawiciele neapolitańskiej sceny muzycznej. Tempo całości wybijają poszczególne dźwięki, melodie i słowa. Na tej bazie, krok po kroku wyłania się wizerunek Neapolu – klimatycznego miasta z cudowną i niezapomnianą atmosferą, niejednolitego i skomplikowanego. Turturro dzieli się z widzem czymś niezwykle ważnym – pasją do neapolitańskiej muzyki. Czuć to niemal w każdym kadrze filmu, w którym za każdym razem doświadczamy kolejnych muzycznych objawień, które zawsze brzmią tak, jakby wygrywano je po raz pierwszy.

Wybrane nagrody i wyróżnienia:

2011 – Wyróżnienie Specjalne Jury nagrody Nos Chopina na 8. festiwalu Planete Doc w Warszawie
2010 – MFF w Wenecji
2010 – MFF w Toronto

Źródło tekstu: against gravity

17:50, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »

"Rok 1974: znany angielski wykonawca muzyki rockowej inscenizuje własną śmierć i znika. W dziesięć lat później angielski dziennikarz pracujący dla amerykańskiej gazety próbuje rozwikłać tajemnicę. Dociera do jego byłej żony i bliskich współpracowników, ale wszystkie ślady się urywają." Poszukiwanie zaginionego muzyka? Brzmi trochę jak opis "Sugar Mana", a to "Idol" (1998) Todda Haynesa z Jonathanem Rhysem Meyersem, Christianem Balem i Ewanem McGregorem dziś (czw. 21.09.14) o 21:00 w Kinie Perła (Kredytowa 9 lub Park Skaryszewski) 

17:38, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 sierpnia 2014



"Mordercza opona" wtoczyła się do polskich kin po raz pierwszy na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Rozsadzała ludziom czaszki w sposób telekinetyczny, przeżywała miłość do kobiety, a na koniec, niczym King-Kong, pokonana została przez dzielnego amerykańskiego stróża prawa, może nie był to pilot krążący dookoła Empire State Buildinmg, ale szeryf ze strzelbą wchodzący do prowincjonalnego domku; niemniej jednak druzgoczące wrażenie, jakie spowodował film wśród warszawskiej publiczności mogło stać się szersze - dystrybutorzy wpuścili je do kin, a piraci - do sieci.

I tak oto na dzień dzisiejszy na portalu Zalukaj.tv obejrzało ją 76 878 osób. 

Oto ciekawostki filmowe, których nie zrozumiałem, a później mędrcy musieli mi je tłumaczyć:

a) W jednej ze scen opona widzi ponoć stos płonących opon, późniejsza krucjata przeciw ludzkości jest karą za tę ekologiczną katastrofę - będącą dla samej opony de facto zbrodnią przeciw oponowatości.

b) W kolejnej scenie, na którą nie zwróciłem uwagi opona ponoć patrząc w lustro wspomina całe życie.

c) Reżyser filmu został przez wydawnictwo Phaidon zaliczony do grona 100 najlepiej zapowiadających się reżyserów XXI wieku.

d) Kolejny film Dupieuxa, "Wrong" też miał w Polsce dystrybucję. "Wrong" to bardzo wyraźna parodia filmó Davida Lyncha.

e) Na jednym z pierwszych pokazów w Polsce, ponoć również w Warszawie, na WFF miało dojść do niecodziennej akcji promocyjnej. Otóż, jak wiadomo (*spojler) film kończy się inwazją opon na Hollywood. Po seansie widzowie mogli natknąć się na stos opon ustawionych przed salą przez dowcipnych organizatorów pokazu.

f) "Mordercza opona" a sprawa polska. W filmie pojawia się aluzja do "Pianisty". Szeryf prawiąc monolog o niewyjaśnionych motywach filmowych zastanawia się dlaczego Szpilman musiał żyć jak bezdomny, chociaż tak dobrze grał na fortepianie. 

Podsumowując - "Opona" ma rewelacyjną formę: budżet, rozmach epicki, hipsterskie zdjęcia, elektroniczną muzykę Mr Oizo stylizowaną na lata 80. i soundtracki Johna Carpenetera -  całość jest godna lepszej sprawy, niejeden polski debiutant i twórca kina niezależnego (poza wychwalanym przeze mnie "Hardkor disco"), z jedną nędzną kamerą - koniecznie z wbudowanym mikrofonem - porównując sprzęt, jakość i budżet "Opony" z własnymi możliwościami, zaliczyłby "Oponę" do mainstreamu.

Wtorek, 19.08.14 o 21:30 Hocki Klocki / nad Wisłą - Bulwar Flotylli Wiślanej

20:02, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »

Królowie kina grozy bywają niekwestionowani, jak i kwestionowani. Do tych drugich należy John Carpenter - auto jak najbardziej kwestionowany. Do jego udanych dzieł zaliczyć można horror o nastolatkach "Christine" - w którym zakompleksiony przyjaciel głównego bohatera zaprzyjaźnia się z samochodem-mordercą, a wręcz zakochuje się w nim. Całkiem sprawnie próbę czasu znosi też "Coś". Obok tych filmów do kultowych, choć mniej odpornych na zestarzenie można dodać "Atak na posterunek 13", w którym Carpenter stosuje śmiertelnie prosty, ale skuteczny pomysł wyjściowy (strażnicy i więźniowie wchodzą w sojusz w walce na śmierć i życie ze zwyrodnialcami napadającymi na posterunek). Jedyne co zawodzi w tym samograju to dość sztywne aktorstwo, (zwłaszcza role policjantek) i śmieszące po latach efekty specjalne w czasie strzelanin.



Carpenter stał się na długie lata więźniem własnej stylistyki. Po latach 80. kręcił mniej udane dzieła lub robił sobie dłuższe, czasem dziewięcioletnie przerwy w reżyserii...

Czym uraczy nas dzisiaj Carpenter? Swoim debiutem "Dark star" z 1974 r.

Film grany będzie w Towarzsykeij, Al. Zwycięzców 49 w cyklu Bardzo Złe Filmy o 20:30.

Zapraszamy na "Dark Star" z 1974 roku, pierwszy głośniejszy film samego Johna Carpentera. Film, w którym monstrum z kosmosu zrobione zostało za pomocą plażowej piłki. A także obraz, który ponoć zainspirował "Obcego" Ridley'a Scotta.

Dziś John nie jest z niego szczególnie dumny. Przekonajcie się dlaczego i wpadnijcie w poniedziałek do Towarzyskie.

18:45, juliancio.wodnik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92
http://www.facebook.com/4freebloxpl