Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Bierut i Gorki - biografie równoległe

Najliczniejszymi polskimi ofiarami komunizmu, obok polskich żołnierzy i partyzantów byli .. polscy komuniści. A obok arystokracji, największymi ofiarami radzieckiego komunizmu byli… wspierający rewolucję intelektualiści. Dlaczego więc i jedni, i drudzy popierali komunizm? Na to pytanie odpowiadają książki “Bierut. Kiedy partia była bogiem” Piotra Lipińskiego i “Diavolina” Gyorgy’ego Spiro o Maksymie Gorkim. 

W zeszłym roku ukazały się dwie biografie ważnych postaci w komunistycznych dziejach świata. Jedna z biografii, “Bierut. Kiedy partia była bogiem” Piotra Lipińskiego, klasyczna historyczno-reporterska, druga literacka - “Diavolina” Gyorgyy’ego Spiro bo też i poświęcona literatowi, Maksymowi Gorkiemu. Ponieważ zarówno oceny Lipińskiego, jak i Spiro są dość wyważone, nie są to książki szczególnie skandaliczne, dokonują jednak odważnej narracji - mianowicie w ogóle Bieruta i Gorkiego przedstawiają - a kreślą ich jako komunistycznych praktyków i teoretyków, w szeregu. Spiro ukazuje Gorkiego jako nadwornego literata ZSRR, ideologa, ale spoglądającego trochę z boku, na osobnych warunkach, coraz bardziej wewnętrznie sceptycznego. Lipiński ukazuje Bieruta jako urzędnika wprowadzajacego w Polsce komunizm - zgodnie ze swoimi przekonaniami i odgórnuymi rozkazami - ale bez oglądania się na patriotyzm. 

Bierut, czyli, czy dało się inaczej? 

Zacznijmy od stosunku Polaków do Bieruta - bo o ile wiele różnych postaci dzieli Polaków, co do niego opinia po lewej i po prawej stronie jest dość jednoznaczna - najlepiej o nim milczeć. O Bierucie - mordercy żołnierzy wyklętych, instalatorze komunizmu i szpiegu partii bolszewickiej w Polsce zwykło się po jego śmierci mówić źle lub nie mówić w ogóle. Prace historyczne jemu poświęcone nie uzyskiwały rozgłosu, bo dyplomatyczne wstrzymanie głosu zdawało się reakcją adekwatniejszą. Warto jednak byłoby sobie postawić pytanie - są lata 40. tuż po wojnie. Wzmaga kolejna fala terroru stalinowskiego, nie pierwszego dla ZSRR, ale dla Polaków wciąż niecodziennego. Stalin każe Bierutowi podkręcić śrubę - co też ten robi. Pytanie może być kontrowersyjne, ale "czy dało się inaczej”? 

“Bierut. Kiedy partia była bogiem” - próbuje ostrożnie głos o niesławnym Bierucie wprowadzić na nowo do dyskursu. Zapomniany Bierut, wykonawca poleceń Stalina wraca dzięki Lipińskiemu do dyskursu, a jego dylemat (lub jego brak) przez pilnego i pracowitego reportera na nowo jest dla nas unaoczniony. O ile bowiem za swojego życia Bierut sial postrach - nie poprzez swoją osobę, ale poprzez twardy komunizm, który reprezentował, a wszsycy jego przeciwnicy w najlepszym razie trafiali do więzień - tak po 1989 roku, a już w szczególności w ostatnich latach dziejowe role się zmieniły - antykomunistyczni, wymordowani “żołnierze wyklęci” stali się jedynymi uznanymi bohaterami - a wyklętym stał się sam Bierut i inni powojenni komuniści. Lipiński asekuracyjnie podlicza ofiary komunistyczne w Polsce - w postaci tych znanych z sądowych wyroków śmierci na opozycji niepodległościowej i antykomunistycznej - i cedując je na Bieruta dochodzi do kilku tysięcy, około czterech. Tymczasem, IPN według swoich szacunków polskich ofiar śmiertelnych ze strony ZSRR podaje ok. 200 tysięcy, zatem podsumowanie jest pięćdziesięciokrotnie większe. Zanim przystąpię do recenzji książki skoncentruję się na tych liczbach, bo są one - co by nie powiedzieć - dość ważne. 

Szacunki IPN-u co do ofiar komunistycznych koncentrują się przede wszystkim na polskim pochodzeniu ofiar - poza dwudziestoma tysiącami oficerów w Katyniu (to dużo, ale jednak tylko 10 % wszystkich komunistycznych polskich ofiar), do ofiar komunistów zaliczają się zesłańcy, którzy zmarli na Syberii, ale też ofiary czystek - a tych - poza żołnierzami z Katynia - najwięcej było… wśród polskich wyznawców komunizmu. Od wybuchu rewolucji bolszewickiej do 1939 roku - do pierwszego etapu II wojny światowej, a więc przy wliczeniu najbrutalniejszych czystek komunistycznych z 1937 roku - ofiary polskiego pochodzenia były ogromne - Lipiński ze znanych nazwisk przedwojennych komunistów z ZSRR i z Polski wymienia tu m.in. Jana Hempla, pierwszego ideologicznego mistrza, przyjaciela i mentora Bieruta, postać bardzo barwną - podróżnika zafascynowanego wpierw hinduizmem, później komunizmem. Strata nie tylko jego, ale wielu innych moskiewskich komunistów może być kwitowana cynicznie, pw dyskusji kawiarnianej przy papierosie i piwie: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka... Ale prawda jest taka, że ogrom represji wobec polskich komunistów był tak duży, że sam Bierut, postać zupełnie nijaka, ale wybrana na szefa polskich komunistów jest tej czystki wypadkową - jeśli chodziło o innych polskich komunistów “moskiewskich” nie było już z kogo już wybierać. 

Bierut był więc nie tylko naczelnikiem terroryzmu, ale także jego ocalałym (przynajmniej do 1956 r.). - ocalenie zawdzięczał m.in. przebywaniem przed wrześniem 1939 r. na terenie Polski, siedzeniem w więzieniu, albo w krajach, do których go wysyłano z ramienia komunistycznej międzynarodówki. 

A co do pytania wyjściowego: Czy mógł “inaczej”? 

Spójrzmy, jak po 1945 r. było w krajach sąsiedzkich: Niemcy - rozebrane; Prusy - przejęte przez Polskę i ZSRR, wszyscy naziści ścigani, aresztowani i mordowani i likwidowani po dzień dzisiejszy - siedem milionów ofiar (oczywiście w tym ze strony Zachodu, ale sam Stalingrad i Kursk były dla III rzeszy największą stratą). Rumunia okrojona o Mołdawię, współpracownicy hitlerowscy z Żelaznej Gwardii - rozstrzelani (nieoficjalnie przez samego Antonescu), wódz Antonescu i jego ludzie, którzy poszli oficjalnie przeciw Sowietom - wszyscy rozstrzelani, król Michał - emigrował; 500 tysięcy ofiar, w tym szacunkowe 350 tys, ze strony ZSRR. Słowacja - ukarana za kolaborację - ksiądz Tiso - skazany na śmierć, Słowacja wcielona do Czech cała Czechosłowacja: 350 tys. ofiar. Bułgaria - Rada Regencyjna sprawująca władzę za małoletniego Symeona - cała rozstrzelana, car Symeon - emigrował; 25 tys. ofiar. Węgry - strzałokrzyżowcy (nilaszowcy) - wszyscy skazani na śmierć, Döme Sztójay - skazany na śmierć, admirał Horthy - na emigrację. Wszystkie kraje bałtyckie, Ukraina, Białoruś - wcielone do ZSRR, ponownie, po 1939 r. tracą niepodległość. Dla ZSRR wojna zaczęła się w 1941 r, - przywrócenie "przedwojennego" stanu to dla nich nie ziemie z 1939 r., ale ziemie z 1941 r. właśnie - stąd taki, a nie inny upór co do powojennych granic. Wojna dla ZSRR to - 20 milionów ofiar + drugie tyle (stalinowskie represje wewnętrzne). Na tym tle tylko Węgry i Bułgaria (która nie wsparła Holokaustu swoich obywateli z wyjątkiem ziemi przejętych po Rumunii) straciły ze strony ZSRR mniej niż Polska - ale też w odróżnieniu od wszystkich wspomnianych tylko Polska (i Czechy) nie stały w koalicji antykominternowskiej, tylko Polska (i Czechy) nie wspierały nazistów. Za co więc dla Polski tak surowa kara? To pytanie retoryczne. We wszystkich wskazanych krajach komuniści osadzili po wojnie swoich ludzi. Polska jako jedyna miała wybór powrotu przedwojennych władz - w krajach sojuszników nazistów - co już ustaliliśmy - przedwojenne i wojenne władze zostały wyeliminowane. Na powrót do Polski nie zdecydowała się jednak emigracja, mimo, że nalegali na to sami Alianci - polska emigracja najwyraźniej i nie bez przyczyny bała się o własne bezpieczeństwo - ale czy byłoby ono bardziej zagrożone niż w 1939 roku? Po wojnie hitlerowsko-radzieckiej (dla ZSRR trwającej, powtórzymy trzeci raz, od 1941 r.) ZSRR nie popełniał już aż tak masowych zbrodni na Polakach, przynajmniej do czasu zakończenia wojny (choć oczywiście zdarzały się inne zbrodnie, jak "obława augustowska"). I nie chodzi tu o wybielanie ZSRR - którego zbrodnie wobec Polaków po 1939 r. były de facto uzupełnieniem czystek klasowych, które w czasach rewolucji bolszewickiej, czy wielkiej czystki 1937 roku pochłaniającej milion ofiar, były na terenach ZSRR kilka razy większe - zatem można by pokusić się o niesmaczną puentę, że na tle samych Ukraińców zagłodzonych w latach 30. w liczbie kilku milionów, na tle kilkunastu-dwudziestu milionów ofiar radzieckiego komunizmu - 200 tyś polskich ofiar nie było aktem wyjątkowym. 

Można więc powiedzieć, że Bierut przejął władzę w Polsce, gdyż naprawdę nie było już komu jej dać - nie przychylała się ku powrotowi ani emigracja, ani nie nadawało się ku temu podziemie niepodległościowe chcące dalszej wojny, gdy cały świat był już nią zmęczony; ani Gomułka - który był dla Stalina podejrzany (jak można było przeżyć wojnę po nazistowskiej linii frontu? Stalin wszak rozstrzelał wszystkich Własowców - mimo ich militarnej bezużyteczności dla nazistów - i zrobił to z wyrachowania, a może na wszelki wypadek - nie zaufałby nigdy tym, którzy zostali zbyt daleko od jego strefy wpływów). 

Bierut - co ustaliliśmy - nie walczył o zachowanie narodowej tożsamości Polaków, ani polskości. Jako "ocalony" z czystek komunistycznych był nie tylko zastraszony , ale też na tyle przywiązany do komunizmu (syndrom sztokholmski?), że rozkaz dotyczący fizycznej eliminacji podziemia niepodległościowego przekazał dalej - z ulgą - i w żaden sposób z nim nie polemizował. 

To Bierut odpowiada za kształt obecnej Polski - likwidując militarnie podziemie niepodległościowe wytworzył taki stan rzeczy, że teoretyczna transformacja ustrojowa o ile miała kiedykolwiek nastąpić, musiała dokonać się drogą pokojową - a więc czymś w rodzaju Okrągłego Stołu - bo potencjalna (kontr)rewolucja - zakończyłaby się równie krwawo co -powojenna. 

Lipiński stawia pytanie o to, czy można być komunistą i Polakiem jednocześnie. I jasno z tego wynika, że nie można. Bierut nie był już Polakiem, bo jako Polak się nie identyfikował, był internacjonalistą komunistycznym, polskość nie była mu do niczego potrzebna, bo blokowała rewolucję, zatrzymywała tramwaj rewolucji na przystanku niepodległość, ale dla Bieruta był to przystanek zbyt długi, albo niepotrzebny; bierutyzm był to więc internacjonalizm radykalny, komunistyczny. Bierut oddzielał Polskę od ZSRR tylko po to, by odrobinę odciążyć centralizację władzy ZSRR - a także, sugerowany wskazówkami Stalina - by uspokoić aliantów z Zachodu, bo przecież nie Polaków - dla nich wystarczyło fizycznie odbudować kraj a zwłaszcza stolicę, ale po swojemu. 

Czy był moskiewskim szpiegiem? Zapewne tak - ale też dla dobra sprawy nie ujawniał swojej agentury, choć był zapewne z niej dumny - co, gdyby mógł ktoś wygłosić w dzisiejszych czasach byłoby zdaniem odosobnionym, o ile nie jedynym. W znaczeniu przenośnym - nigdy swoich wpływów nie ukrywał. Służył Stalinowi jako liderowi komunizmu i był od niego uzależniony tak jak powojenna Japonia i RFN od armii amerykańskiej - z tym, że PRL miał teoretycznie armię. Agentura nie miała absolutnie żadnego znaczenia dla Bieruta - był komunistą - toteż służba komunizmowi była zarówno w jego interesie, jak i obowiązku. Był komunistą, bo “polskość za wszelką cenę” go nie interesowała (w odróżnieniu chociażby od Gomułki). Trzeba przyznać jedno - Bierut był dobrym komunistą, trzymał się ideologicznych zasad marksizmu, popierał światowego lidera komunizmu, jakim, przynajmniej - do pojawienia się Mao Zedonga, kiedy było ich dwóch - był Stalin; był komunistą bezkrytycznym, ideowym, co podkreślał Lipiński - człowiekiem ocenianym jako skromny, życzliwy w kontaktach osobistych, kulturalny, bynajmniej nie wybuchowy. Jeżeli w pewnym dziejowym momencie donosił o nieprawidłowościach w polskim komunizującym podziemiu kierowanym przez swojego największego rywala, Władysława Gomułkę, to nie tylko dlatego, że chciał wejść na jego miejsce, ale uważał, że jako zwolennik komunizmu o takim prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu ma naprawdę obowiązek donieść. 

Gdy reżim w PRL-u zaostrzył się, już po sprowadzeniu do kraju byłego premiera na uchodźstwie, Stanisława Mikołajczyka, jak i już po jego epickiej ucieczce, i po referendum - Lipiński podaje przykład uległości Bieruta - gdy ten goszczony w Moskwie jest epicko zbluzgany przez Stalina i werbalnie, w czasie rozmowy w cztery oczy zmuszony do rozbudowania aparatu represji. 

To wtedy dokonała się kolejna fala represji w stosunku do konkurentów politycznych (z byłego PPS), ale i elit intelektualnych. 

Tutaj warto ponownie zauważyć dylemat urzędnika tak bardzo przypominającego tego z opowiadania Czechowa - Bierut przerażony samą obawą przed Stalinem zastosował powojenne represje wobec nie tylko “żołnierzy wyklętych” odsiadujących w więzieniach - zamieniając im cele na cele śmierci - ale i wobec cywilów, wobec inteligencji. 

Epizod powojenny w Polsce Bieruta i przedwojenny w przypadku Gorkiego każe nam dzisiaj zastanowić się, czemu inteligencja tak bardzo popiera rewolucję, skoro gdy ta ma miejsce na pierwszy ogień obiera sobie zawsze inteligencję?

Czy Bierut był intelektualistą, a więc, czy warto zestawiać go z Gorkim, zasłużonym w końcu pisarzem, "inżynierem dusz ludzkich"? 
Bierut jednocześnie był intelektualistą, jak i nim nie był. Kompetencje Bieruta jako polityka, mogą być oceniane tak samo jak jego intelektualizm – w ostateczności kim jesteśmy my dziś, by wydawać cenzurki naszym poprzednikom? Bierut był marksistą, praktykiem,ale też leninistą i stalinistą - tym była dla niego nauka - podporządkowaniem dogmatowi. Materializm historyczny i nierozerwalne związanie stanu świadomości ze stanem, dialektyka Heglowska, walka klas - to rzeczywistość. Pytanie o to co po rewolucji - to reakcja. 

„Diavolina” Gyorgy’ego Spiro to powieść dość typowa dla tego właśnie, coraz bardziej znanego u nas węgierskiego pisarza – ukazuje ona poprzez losy jednostki zarówno czasy, jak i uwarunkowania związane z poszczególnymi epokami i ich elitami. W swojej najlepszej „Niewoli” Spiro prezentował żydowskie elity intelektualne w wieku, gdy powstawało chrześcijaństwo, w „Iksach” i „Mesjaszach” (nagrodzonych wrocławskim Angelusem, Literacką Nagrodą Europy Środkowej) ukazał z perspektywy polskich intelektualistów Warszawę i Paryż w czasach po kampanii napoleońskiej i po powstaniu listopadowym; w „Salonie wiosennym” – Budapeszt tuż po zrywie niepodległościowym i interwencji wojsk Układu Warszawskiego w 1956 roku. W trzech pierwszych wymienionych powieściach Spiro koncentrował się na środowisku literackim – a „Salonie” poprzestał na malarzach i grafikach węgierskich, w „Diavolinie” powraca do pisarzy i opisuje radzieckich literatów przed wielką czystką w drugiej połowie lat 30. 
Narratorką „Diavoliny” jest służąca rewolucjonisty – i na tej perspektywie warto chwilowo przystanąć – czym bowiem jest służący w systemie rewolucyjnym, jeżeli nie reliktem patriarchalne, burżuazyjnej przeszłości? Czy rewolucjonista potrzebuje służącej? 
Czy rewolucja potrzebuje służących? 
„Bierut” Lipińskiego odpowiada że tak – bez sług i urzędników rewolucja się nie obejdzie – tytułowy bohater Lipińskego jest wszak ukazany jako urzędnik rewolucji, wierny wyznawca komunizmu, jego laicki kapłan. Bierut nie zyskuje w oczach Lipińskiego żadnej charyzmy, czy cech patriotycznych – jego patriotyzmem jest komunizm – interes Polski będzie z jego perspektywy na drugim miejscu – a na pierwszym – kierunkowskaz, czyli Rosja Radziecka. 
Lipiński posłużył się materiałami, o których gromadzeniu sam wspomina, także rozmawiał z bezpośrednimi osobami, które znały Bieruta. O metodzie pracy Lipińskiego wiemy więc od samego Lipińskiego. 
Spiro obiera typową dla siebie metodę pozostawania jako autor anonimowym – mozół pracy, jaką przebył musi być, jak zwykle ogromny, bo pisarz rezygnuje z narracji trzecioosobowej i pozostaje skromnie w cieniu swojej narratorki – to pierwsza zresztą kobieca narracja u Węgra. 

Czy rewolucja potrzebuje służących? – Spiro jest bardziej sceptyczny – mówi, że nie, albo do czasu – po czasie los zainteresowanych jest nieciekawy. Jeżeli służący pełnią klasową rolę pomocników reżimu - pójdą do ziemi razem z odchodzącymi po czystkach elitami (jak w “Drzazdze” Zazubrina - gdzie narrator, czekista, eliminuje całe klasy społeczne od arystokratów, przez kler po dworzan, a następnie, zlikwidowawszy stu - ma być zlikwidowany jako sto pierwszy). Tytułowa Diavolina, pseudonim służącej Gorkiego jest jako narratorka bezlitosna - gdy opisuje pomoc, jaką Gorki mozolnie i nieudolnie stosuje wobec zagrożonych niełaską Stalina więźniów, wspomina o pozorowanej amnestii, po której następuje kolejna czystka, na skutek kórej wszystkie poprzednio uratowane osoby i tak wracają do więzień, najczęściej już bezpowrotnie. 

To, że Gorki nie dożył II wojny światowej, a setka radzieckich pisarzy wraz z nim - a Bierut owszem - nie jest wypadkową żadnej z ich cech - tylko zbieg okoliczności. Akurat Spiro mógł rozwinąć wodze fantazji i zasugerować, jak niesie plotka, że Gorki został otruty - co mógł sugerować też i Lipiński pisząc o Bierucie - obaj stwierdzili jednak, że po co - przy tak wielu milionach ofiar stalinizmu opisywać akurat te dwie, co do których intencjonalnej śmierci można mieć wątpliwości? Spiro pisze więc o faktycznej chorobie płuc Gorkiego i o tym, że zabił go de facto powrót z włoskich sanatoriów, a także nieumiejętność zaakceptowania kolejnego stalinowskiego zaostrzenia kursu. A Lipiński pisze o Bierucie, który faktycznie po ciężkiej chorobie m.in. nerek - umiera w Moskwie w 1956 r. bo nie może jako ostatni z przywódców krajów Układu Warszawskiego zaakceptować nadciągającej odwilży i... zwolnienia kursu. 

sobota, 10 marca 2018, juliancio.wodnik

Polecane wpisy

  • Mishima - cz. 2 - okrucieństwo nie do przyjęcia

    kadr z epizodu "Złota Pagoda" z filmu Paula Schradera "Mishima" (1985). Yukio Mishima - pisarz odświeżony nam ostatnio przez wznowioną przez PIW "Złotą pagodę"

  • Wahadło Eco Foucaulta

    Umberto Eco w swoim "Supermanie w kulturze masowej" analizował fenomen sentencji odwracalnej, którą można cytować zarówno w formie pierwotnej, jak i zanegowane

  • Nowe kino chińskie w Kinie Kultura

     Program: Wtorek 26.06. REJS 18.00 – „Xie Yaohuan”, 2017, reż. Ma Chongjie, 118 min 20.15 – „ Moja wojna ” (My war