Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

„Dziennik gangstera” – czyli tam gdzie rosną ziomki



33. Warszawski Festiwal Filmowy został zakończony. W nocy z niedzieli 22.10. na poniedziałek 23.10. przeliczono głosy publiczności  i ogłoszono wybrane przez nią filmy. W kategorii fabularnej trzecie miejsce  zajął „Djam” Tony'ego Gatlifa, autora słynnych filmów z Romainem Durisem („Gadjo Dilo”, „Z bociana zrodzony” „Exils”). Drugie miejsce – tu zaskoczenie – wygrał Marek Piwowski „Rejsem” – na którego jedynym pokazie (47 lat po premierze) pojawił się on sam i Janusz Kłosiński, słynny śpiewak Józio (który zaśpiewał na żywo „Były maje, były bzy”). Najlepszym filmem fabularnym okazał się jednak szwedzki „Dziennik gangstera” w reżyserii Chorwata, Ivicy Zubaka.

„Dziennik gangstera”, w którym główne rolę grają naturszczycy (podobnie jak w „Rejsie” i filmach Gatlifa) rozgrywa się na przedmieściach Sztokholmu. W dobie Internetu, blogów i vlogów główny bohater, Metin (Can Demirtas) pisze tradycyjny dziennik w którym, używając znanych sobie zwrotów, leksyki i wulgaryzmów barwnie oddaje żywot człowieka z bloków. Ze względu na opisywanie rzeczywistości bez symboliki, a postaci – pod ich prawdziwymi nazwiskami – ostatnią rzeczą, której chciałby autor, byłoby trafienie dziennika w niepowołane ręce i ukazanie się w świetle dziennym zawartych w nim faktów. Tymczasem jednak wszystko wskazuje, że dokładnie tak się stanie – zgubiony i odnaleziony dziennik trafia w ręce… wydawcy, który zachwyciwszy się nim, chce go opublikować w wielotysięcznym nakładzie.

Punkt wyjścia filmu może się wydawać naiwnym, ale jeśli chodzi o wykonanie – „Dziennik gangstera” jest brawurowy. Jest tu miejsce zarówno na kino społeczne a'la Ken Loach, na dramat w etnicznym getcie wielkiego miasta jak w słynnej kopenhaskiej trylogii "Pusher" Nicholasa Windonga Refna, czy na farsę w stylu "Strzałów na Broadway'u Woody'ego Allena. Wszystko broni się też dzięki wiarygodnej kreacji trzydziestoletniego Cana Demirtasa w roli głównej.

Podobnie jak inny tegoroczny szwedzki  wygrany , „The Square” (triumf innego festiwalu, czyli Złota Palma w Cannes) "Dziennik gangstera" oddaje to, co współczesnym Szwedom wychodzi najlepiej - zderza klasy i szydzi zarówno z dobrze ułożonego społeczeństwa szwedzkiego, uosabianego tutaj przez wydawcę, jak i z imigrantów, którzy odrzucają kulturę szwedzką jednocześnie ją przejmując. I tak wydawca - Puma  (Jörgen Thorsson, również barwna rola) ukazany jest z jednej strony jako snob, ale z drugiej jako człowiek o wyzwolonym umyśle, gej uczący Metina tolerancji, dający mu szansę na odmianę życia.

 

piątek, 03 listopada 2017, juliancio.wodnik

Polecane wpisy