Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Gdy Abel zabija Kaina

Nie jesteśmy złymi ludźmi, ale czynimy zło.

John Rayburn (Kyle Chandler),

"Bloodline" 

 

To motto dobrze oddaje sens najlepszego serialu Netflixa, a przynajmniej pierwszego sezonu.  Gdy do szacownej rodziny florydzkich hotelarzy, Rayburnów, powraca po latach czarna owca, - przemytnik narkotyków Danny (nagrodzony za tę rolę Emmą fenomenalny Ben Mendelsohn, zdjęcie u góry) - po to, by przerwać niekontrolowana spiralę przemocy, zażegnać chaos i zagrożenie dla pozostałej rodziny - jego brat, stróż prawa, John będzie zmuszony posunąć się do ostateczności. 

Nieunikniony, ale zapowiedziany w motcie finał pierwszego sezonu na dobrą sprawę zamyka "Bloodline" w jego najlepszej, najbardziej dramatycznej formule, głównie dlatego, że usuwa swoją centralną postać, ale tak samo jak w "Narcos" śmierć Escobara nie oznacza zakończenia opowieści, tak i w tym przypadku Netflix otwiera nową opowieść - o czymś innym: o poszukiwaniu pokuty (lub o ucieczce przed nią), o potrzebie zrozumienia i samoakceptacji przez pozostałych bohaterów. A także o odnajdywaniu Danny'ego w sobie przez każdą wciąż żywą postać. I o klasowych podziałach w Ameryce ni  na świecie.

John w pierwszym sezonie wygląda na zupełnie niewinnego i nawet dobreo człowieka, który chcąc dobrze, zaplątany mimowolnie w rodzinne interesy by bronić najbliższych rodziny dopuszcza się zbrodni. Jego moralne poczucie winy widać na długo przed zbrodnią- ta ma charakter raczej spontaniczny. John od początku dawał sie czuć odpowiedzialny za niewesołą sytuację Danny;ego, za jego odrzucenie i pozostanie reszty rodziny w samozadowoleniu.

John i reszta rodziny to ameryka A, Dannywraz ze swoimi wspólnikami to Ameryka B.

Wymowa "Bloodline" w drugim i trzecim sezonie zmienia się. Okazuje się bowiem, że to,co było sugerowane, że dobrzy ludzie czynią złe rzeczy nie jest  taką prawdą - Jonh ma na sumieniu nie tylko brata, ale pewien styl życia, który można przyrównać do poczucia winy bogatego nad biednym w "The Square". Gdyby "Bloodline" zakończył się na jednym sezoie kwestia dosłownego rozliczenia win Johna pozostałaby otwarta. W dalszych sezonach John wraz z wtajemniczoną w jego wybór rodziną jeszcze bardziej zaplątue się w sieć zła - i szukając kozła ofiarnego pośród wykluczonych znajomych Danny'ego chce zasugerować niejako, że wyluczenie i problemy Ameryki B są jej wyłączną winą.  

Na następcę Danny'ego wyrasta trzeci brat, Kevin (Norbet Leo Butz)- życiowo niezaradny, śmieszno-smutny przegryw i pół-desperat przypominający postaci grane przez Philipa Seymoura Hoffmana, Williama H. Macy'ego, Johna C. Reilly'ego lub naszych aktorów kina moralnego niepokoju. To człowiek złamany. Nie wyszedł jego biznes z łodkami, toteż Kevin szuka innych sposobów od odbicia się od dna. Kevin podobnie jak Danny popada w tarapaty, w odróżnieniu od Danny'ego nieświadomie, ale poprzez swój oportunizm. Suma sumarum dochodiz jednak do tego, że zaczyna się trudnić dokłądnie tym samym, co Danny. Różnica jest taka, że pozostaje lojalny wobec rodziny, co jest wybaczalne.

I dzięki Davidowi właśnie "Bloodline" pozostaje kolejną historią z narracją o walce klas. 

John, wybrany syn hotelarzy to uosobienie klasy posiadającej, kto ma, ten mu będzie dane, a kto nie ma temu zabiorą to, co (mu się wydaje, że) ma.  Danny odchodząc z rodziny odszedł nie dla własnego kaprysu. Od lat oskarżany był przez ojca (zmarły w te wakacje Sam Shephard) o śmierć siostry, której nie zapobiegł w czasie nie do końca udanej kąpieli w oceanie. Ale ojciec sam święty nie był - John wiele lat po fakcie dotarł do nagrań z których wynikało, że Danny był przez swego antenata molestowany. Tymczasem Kevin wpada w biedę z przyczyn globalnego kryzysu ekonomicznego, ale nie odrzucając dziedzictwa swojej rodziny udaje mu się korzystać z portfeli zamożnych biznesmenów.

Daleko w tyle za braćmi nie pozostaje Diana. Jedyna (żywa) siostra trójki braci pozostaje oczkiem w głowie matki. O ile każdy z braci miał przynajmniej po jednym dziecku (John jest przykładnym ojcem, Kevin zostaje "późnym ojcem", a syn Danny'ego pojawia się w drugim sezonie, ale w trzecim częściowo zanika). Nie do końca idzie jej układanie sobie życia osobistego. Romansuje z zastępcą brata, Marco Diazem (Enrique Murciano), nie radzi sobie z alkoholem, pozoruje też wraz z Johnem przykładne życie rodzinne i asystuje przy tuszowaniu jego zbrodni.

Rozwijając wątek walki klas warto zwrócić uwagę na to, że los Danny'ego jako dziecka nie był do końca w jego rękach - jego wykluczenie wynikło z takiego, a nie innego wyboru i upodobania ojca. Milczące rodzeństwo niewiele pomogło. Także pozostający w tle Kubańczycy tragicznie spaleni w czasie pożaru łodzi na oceanie, kryminalista Latynos Ozzy (John Leguizzamo), czy kombinator Irlandczyk Eric O'Bannon (Jamie McShane) nie wyglądają na ludzi spełniających amerykański sen możliwy do wykonania w jednym pokoleniu bez względu na społeczne pochodzenie, rasę, czy majątek.

Reprezentacja nowego, latynoskiego szeryfa, Aguirre (David Zayas), czy czarnego prokuratora (Mario Van Peebles) przypomina, że świat jest momentami etnicznie zdemokratyzowany, ale głównie w administracji publicznej, a nie w biznesie. W tym ostatnim dominują biali w wieku emerytalnym - Beau Bridges (biznesmen mający pół Florydy) i Sissy Spacek (hotelarka, matka Rayburnów). 

Amerykański sen ma się źle. I choć hotel Rayburnów nie jest jakąś zapadł dziura symbolizująca upadek Ameryki, to już jakieś złe dzianie się, kryzys wzajemnego zaufania, czy koniec snu może zapowiadać.  Inna sprawa, że surowość z jaką Rayburnowie mówią swoim niepożądanym gościom "wynocha!" budzi pewien respekt -trzeba mieć niesamowicie wygórowane zdanie o sobie, żeby do tego stopnia wyzbyć się ogłady i odpychać od siebie ludzi. I tak właśnie postępuje Północ wobec Południa.

Podobnie jak odwrócenie ról biblijnych, gdzie jabłko podaje Adam, a mordercą jest Abel. Twórcy "Bloodline" nie mają złudzeń, to nie wykluczeni zabijają wybranych; to bogacze, uprzywilejowani bracia codzienne w pewnym sensie zabijają biednych, odrzuconych, a dzieje się tak z powodu poczucia winy lub niemożności zmiany w sytuacji, przesuwania granic.

wtorek, 03 października 2017, juliancio.wodnik

Polecane wpisy

  • Mishima - cz. 2 - okrucieństwo nie do przyjęcia

    kadr z epizodu "Złota Pagoda" z filmu Paula Schradera "Mishima" (1985). Yukio Mishima - pisarz odświeżony nam ostatnio przez wznowioną przez PIW "Złotą pagodę"

  • Wahadło Eco Foucaulta

    Umberto Eco w swoim "Supermanie w kulturze masowej" analizował fenomen sentencji odwracalnej, którą można cytować zarówno w formie pierwotnej, jak i zanegowane

  • Nowe kino chińskie w Kinie Kultura

     Program: Wtorek 26.06. REJS 18.00 – „Xie Yaohuan”, 2017, reż. Ma Chongjie, 118 min 20.15 – „ Moja wojna ” (My war