Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Susan Sontag - dzienniki

Minęło kilka lat od czasu, kiedy ostatnio ukazała się jakaś książka Sontag w Polsce. Cały czas świat czeka na 3. tom jej dzienników (poprzednie skończyły się na 1980 r.), a na jej debiut "Benefactor" w języku Adama Mickiewicza wciąż trzeba czekać. To czas na refleksję. Proza, eseje i dzienniki amerykańskiej pisarki nie miały szczęścia do nadwiślańskiego kraju - do czasu ogarnięcia się wydawnictwa Karakter ukazały się w Polsce tylko śladowe ilości jej twórczości. I tak n.p. opowiadanie "Manekin" w jednym z numerów "Literatury Na Świecie" (nr 207) mogło minąć czyjejkolwiek uwadze. "Zestaw do śmierci" w tłumaczeniu wybitnej skądinąd znawczyni języka, Anny Kołyszko (kongenialne "Dziecię Boże" Cormaca McCarthy'ego) odrzuciłem z niesmakiem po zetknięciu się z nazwiskiem bohatera Duduś przetłumaczonym z Diddy'ego. Dziś tę nazwę własną każdy translator pozostawiłby w oryginale. "O Fotografii" - najbardziej znana książka Sontag, paradoksalnie nie powieść, a esej - miała w Polsce swoje tłumaczenie już w latach 90., podobnie jak "Miłośnik wulkanów". Dekadę późniejsze "W Ameryce" zdobyło National Book Award, co pomogło w szybszej translacji na język Bieruta, Gomułki i Gierka, ale dopiero Karakter postawił poprzeczkę wysoko - wydając dzieła Sontag w jednej, spójnej stylistycznie serii.

"Odrodzona" - pierwszy tom dzienników Sontag zaczyna się od jej wspomnień z 1948 r., gdy pisarka ma 14 lat, a kończy na roku zamachu na Kennedy'ego, gdy pisarka kończy trzydziestkę. "Jak świadomość związana jest z ciałem" zaczyna się od razu po poprzednim tomie, w 1964 r. i kończy się na roku Nobla dla Miłosza i porozumień sierpniowych "Solidarności". 

Sontag zadaje pytania na temat tego, kim powinien być pisarz w XX wieku. Nie zadowalają ją pół-odpowiedzi; jej mowa to: tak, tak, nie, nie - co nadto jest, od złego pochodzi. Powieści?Jako takie, uważa, że już ich nie ma. Tołstoj? Nie ma sensu pisać jak on - po Dostojewskim. Pisarz powinien być stylistą, ale też czytelnikiem, twórcą lub prze-twórcą idei - gdy z czasów, w których żyje nie ma  z czego chłonąć, to z próżnego i Salomon nie naleje. gdy pisze tylko o historii, popada w historycyzm - jest oderwany od swych realiów. Pomimo przemysłowych ilości książek, które czyta, Sontag potrafi czasem mimochodem skreślić dorobek całej ludzkości lub przystanąć na dłużej nad pojedynczym, pozornie mało ważnym cytatem.  

Sontag bywa, chcąc nie-chcąc retoryczna. Zdarza jej się też mimowolnie, jak XIX-wiecznemu pisarzowi, Pitigrillemu układać eseje lub konstrukty narracyjne popierające jedną tezę, po to, by zaraz potem skonstruować kolejny tekst o czymś, co jest w zasadzie antytezą. Sontag balansuje, jak obywatel Kane, między komunizmem i faszyzmem; czasami zrównuje te dwa totalitaryzmy pod względem ofiar, czasami opowiada się przeciw obu naraz, czasami chyli czoła przed Wagnerem, czasem przed Eisensteinem. Balans między panteizmem - kocham wszystko, co czytam zderza się ze sceptycyzmem: "każda myśl zmierza z czasem do nihilizmu". Sontag, jak pisze, "zajmuje libertariańskie / konserwatywne / radykalne stanowisko".

Sontag to człowiek balansujący miedzy niebem i piekłem, miedzy Bogiem i szatanem; to ego (nie) odnajdujące się miedzy id i superego. Zdrowa dusza w ciele trawionym rakiem, wzorowy obywatel w świecie żartym rakiem.  

Dzienniki dotykają problemu Spinozy, czyli kwestii porzucenia religii, ale i zachowania respektu do kultury.  

piątek, 31 marca 2017, juliancio.wodnik

Polecane wpisy