Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

„Toni Erdmann” – czyli Beczka Tolka

Opowieść o poszukiwaniu kontaktu emeryta z dorosłą córką. Toni Erdmann to pseudonim Winfrieda Conradiego, nauczyciela gry na pianinie, któremu pies właśnie zdechł i któremu znudziło się dorabianie do emerytury  przedstawieniami szkolnymi. Conradi ma duży dystans do siebie i do świata, co sygnalizuje wielokrotnie produkując na zawołanie niewymyślne suchary tudzież konsternując mniej lub bardziej przypadkowych rozmówców swoimi zaskakująco pociesznymi, ale i żenującymi pomysłami.

Śmiejmy się, inaczej umrzemy. Klown bawiący Hamleta przetrwał jako nieśmiertelna czaszka  - atrybut i symbol teatru na równi z grecką maską. Umalowany na truposza do szkolnego przedstawienia Conradi przychodzi w niezmytym makijażu na obiad rodzinny do byłej żony i córki.

Śmierć (psa) niczym nawias otwiera film – równie - nie tyle przewidywalny - co nieunikniony, będzie jej gościnny występ na końcu.

Ta smutno-śmieszna komedia Maren Ady ma urok kina niezależnego – chociaż wygrała w sposób epicki Europejskie Nagrody filmowe, uzyskała nominacje do Złotego Globu i Oscarów – nie ma  w sobie nic konwencjonalnego. Późno- buñuelowski wytrawny absurd spod znaku  „Dyskretnego uroku burżuazji”, czy „Widma wolności” osadza film w tradycji najlepszego kina europejskiego, czyni z niego współczesnego klasyka, który z niczego nie musi się tłumaczyć.

Poprzez fakt, że córka Conradiego, Ines, dokonuje audytu w Rumunii – akcja filmu zyskuje tempo rumuńskiego kina niezależnego spod znaku Mungiu, czy Porumboiu – gra nawet jego aktor, znany z „4 miesięcy…” - Vlad Iwanow. Ada, podobnie jak we wcześniejszym filmie, „Wszystkich Inny”, stawia w pierwszej kolejności na kino skomplikowanych relacji personalnych, które od nadmiernej psychodramy ratuje czarny humor podszyty śmiechem ze śmierci.

W dosyć przeciągniętej formule Ada nie przejmuje się ani wytrzymałością widza, ani powtarzalnością sytuacji w które wprowadza Conradi.

Absusrd goni absurd, postać Erdmanna wymyka się spoza kontroli, Conradi w nowym wcieleniu co i rusz ingeruje w nachalny, a niegroźny sposób w życie towarzyskie i zawodowe córki. ale czasami pościg odbywa się w tempie odwrotnym od słynnego pościgu Achillesa za żółwiem – to żółw goni Achillesa. Emerytowany, podstarzały Conradi stara się nadążyć za córką, która ucieka o kilka pokoleń cyfrowych naprzód. Bohaterka Sandra Hüller (znanej z mrocznego „Requiem”) jest tyleż niesympatyczna co oderwana od korzeni. Ojciec stara się osadzić ją w kontekście – udowadniając, że korzeni nie ma się co wstydzić – prawda to, kobieta mogła trafić na gorszego ojca.

Gdyby napisać, że trzygodzinny film traktuje o poszukiwaniu kontaktu z utraconą rodziną, brzmiałoby to banalnie – ale o tym też opowiadają najlepsze filmy Wesa Andersona – stąd można rzec, że film Ade to Buñuel przetrawiony tym właśnie, sympatyczniejszym z Andersonów.

piątek, 10 lutego 2017, juliancio.wodnik

Polecane wpisy