Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Srogi film, który niechcący obejrzeliśmy

"Dreszcze" ("Shivers") to specyficzny thriller Davida Cronenberga z lat 70. Zasadniczo bywa liczony jako debiut - w istocie jest to być może pierwszy jego film, który daje  się oglądać, a także pierwszy typowy dla Kanadyjczyka przedstawiciel sub-gatunku body horror, w którym stał się on mistrzem.

Rzecz rozgrywa się w jednym wielkim bloku-molochu - osiedlu mieszkaniowym i miejscu pracy zarazem. Tego typu budownictwo typowe dla lat 70. i wciąż obecne n.p. w Szwecji budziło kontrowersje. Samo miejsce akcji mogłoby posłużyć reżyserowi do krytyki społecznej jak w zekranizowanej ostatnio powieści "Wieżowiec" Ballarda - Cronenberg pozostaje jednak przy rozrywkowej formule - głównym bohaterem filmu jest przenoszony drogą płciową wirus, a jego pośrednikiem są zmutowane glizdy ludzkie. Wynalazca wirusa i pacjent zero są już martwi w drugiej scenie, więc ani metoda powstania, ani objawy, ani sposoby zlikwidowania wirusa nie będą nam dane, a cały film tyczyć będzie bardziej rozprzestrzeniania choroby - którą pacjentka zero zdążyła przed śmiercią rozdystrybuować po połowie osiedla...

"Dreszcze" można by na upartego wpisać w formułę kina "guilty pleasure" - gdyby nie to, że wyjątkowo mało tu "pleasure"; zamiast przyjemności jest zażenowanie, niesmak, chociaż - trzeba przyznać, że po czterdziestu dwóch latach efekty specjalne bawią, więc śmiech jest wskazany, ale niezamierzony; sceny zarażania pełzającymi pasożytami, przypominającymi ekskrementy, są bardziej głupie niż śmieszne, czy już że straszne - nie piszę. Zarażeni stają się zarażającymi w sposób w scenariuszu niezbyt rozwinięty - raz ma to miejsce od razu, innym razem - na skutek długiej przemiany. Wizja Cronenberga na temat gatunku ludzkiego jest jednak pesymistyczna, film wysyła dość negatywny komunikat na temat wyzwolenia seksualnego, stąd tym mniejsze płynie z niego "pleasure", ale każdy fan Cronenberga dostrzeże w "Dreszczach" pewne cielesne patologie, w których Cronenberg będzie się lubował w kolejnych filmach. 

Pokaz w Znajomych Znajomych (Wilcza 58a) dziś o 20:00, wstęp wolny w ramach cyklu, który na razie nic nam nie mówi: "Noc żywych erotomanów". Czy będzie to pierwszy i ostatni pokaz cyklu - okaże się.

wtorek, 05 kwietnia 2016, juliancio.wodnik

Polecane wpisy