Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Gwiazdy i pulsary

"Bulwar Zachodzącego Słońca" (1950) Billy'ego Wildera wyświetlony dziś zostanie po 20:00 na Al. zwycięzców 49 w Klubokawiarni Towarzyskiej. 

To rodzaj czarnej komedii z elementami dramatu psychologicznego. Narratorem jest nieżyjący mężczyzna opowiadający o tym, jak to umarł był, ze stosownym wprowadzeniem. Ta nietypowa narracja była jak na one czasy dość pomysłowa i zaskakująca. Żeby daleko nie szukać później posłużył się nią Sam Mendes w "American Beauty". 

"Bulwar..." jest filmem o zderzeniu dwóch światów - młodego, aroganckiego, cynicznego i zadufanego w sobie, ze starym, romantycznym, przebrzmiałym i... również zadufanym w sobie. Ten pierwszy uosabiany jest przez karierowicza, który chce podpiąć się pod zapomniana gwiazdę. Wątek żigiolactwa jest tu tylko zasugerowany - ówczesny kodeks Haysa skutecznie blokował elementy nie stosujące się do porządku obyczajowego w sposób przesadny. Również para William Holden-Gloria Swanson przedstawiona została w sposób wyjątkowo groteskowy i okrutny, choć przy całym ferworze komedii lat 30.-40. "Bulwar" i tak cechuje spory realizm.

"Bulwar..." jest spojrzeniem wewnętrznym, autotematycznym filmem o filmie, o micie showbusinesu - przede wszystkim z perspektywy starzejących się gwiazd. Jak pisał o tym "New York Times" (2-3.0515) owo "starzenie się" ma charakter względny. Aktorka grająca zapomniana gwiazdę kina niemego, Gloria Swanson miała w momencie premiery 51 lat. Przykładowa - 65 letnia dziś Meryl Streep radzi sobie w kinie całkiem nieźle, 80-letnia Judi Dench jeszcze dwa lata temu grałą w Bondzie (choć po 7 filmach z serii faktycznie podziękowano jej za współpracę) Helen Mirren (69) i t.p. gwiazdy lat 80/90 ówcześnie dwudziesto/trzydziestoletnie teraz z pięcioma dychami na karku również ratują świat w seriach "Niezniszczalnych", "M.I", "Szklanych Pułapek", czy "RED-ów". 

"Bulwar" jest więc również filmem o (nie)przystosowywaniu się do zmieniających się uwarunkowań, o braku mobilności, o okrucieństwie galopującego świata wkraczającego w epokę MAD Menów. Starzejące się gwiazdy kina niemego na wtórym planie (Erich von Stroheim z "Towarzyszy broni", czy Buster Keaton z "Generała") uosabiają tu ludzi bez głosu, wykluczonych, takich których nie odnalazł Kapuściński ("Dałem głos ubogim"). Jeżeli weźmiemy poprawkę na dość bogate warunki życia obecnie niezatrudnionych, żyjących z dawnych kontraktów i umów o dzieło gwiazd - na stare lata mających problemy z odnalezieniem się - to "Bulwar" byłby pierwszym filmem o prekariacie. 

Koniec, a w zasadzie początek - sugerujący, że młody człowiek godząc się na wchodzenie w system, który nie zadba o niego na stare lata - ginie (ukarany za ów wybór?), na długo przed podstarzałymi gwiazdami - jest symptomatyczne. 

4free zaprasza, a pokaz organizuje Towarzyski Klub Filmowy "Zwycięzców".

czwartek, 14 maja 2015, juliancio.wodnik

Polecane wpisy

  • Mishima - cz. 2 - okrucieństwo nie do przyjęcia

    kadr z epizodu "Złota Pagoda" z filmu Paula Schradera "Mishima" (1985). Yukio Mishima - pisarz odświeżony nam ostatnio przez wznowioną przez PIW "Złotą pagodę"

  • Wahadło Eco Foucaulta

    Umberto Eco w swoim "Supermanie w kulturze masowej" analizował fenomen sentencji odwracalnej, którą można cytować zarówno w formie pierwotnej, jak i zanegowane

  • Nowe kino chińskie w Kinie Kultura

     Program: Wtorek 26.06. REJS 18.00 – „Xie Yaohuan”, 2017, reż. Ma Chongjie, 118 min 20.15 – „ Moja wojna ” (My war