Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Marsz pingwina



Werner Herzog zażenowany Oscarem dla "Marszu Pingwinów" (za 2005 rok, ten sam, w którym on nakręcił "Grizzly Man") zastrzegał, że nie chce zrobić kolejnego filmu o zamieszkujących okolice podbiegunowe śmiesznych, czarno-białych ptaszyskach - ale mu to do końca nie wyszło, zbytnio kłapał dziobem.

Czołowym, strategicznym, a może i centralnym bohaterem filmu jest bowiem pingwin - samotnik, wyalienowany i skrajnie zindywidualizowany osobnik, który nie garnie do stada, bo stado nie garnie do niego; nie lgnie fala do niego, ani on do fali; maszeruje samopas w odległe góry, gdzie nic go nie czeka, poza  lodową pustynią i śmiercią głodową (nawet bez łotewskiego ziemniaka). I choć pingwin jest tylko epizodystą w bogatym w różnych dziwolągów, pełnometrażowym dokumencie - jest zarazem typowym, romantycznym bohaterem Herzogowskim, kluczem do twórczości reżysera, Baudelaire'owskim albatrosem-nielotem.

Kim innym jest bowiem Fitzcarraldo - Europejczyk chcący założyć operę w sercu amazońskiej dżunglii, kim innym jest kopiący się z koniem Cobra Verde najemnik południowoamerykańskich latyfundystów, kim innym jest Aguirre wędrujący po trupach po mityczne El Dorado, kim innym są Nosferatu, czy Woyzeck, wbrew logice szukający miłości, kim są ci, "którym śnią się zielone mrówki", kim jest człowiek żyjący pośród ludożerczych niedźwiedzi?

Herzog spotyka tu z resztą różne inne formy życia: od roślin szklarnianych, przez rozwielitki,  na ludziach kończąc. Każda z nich jest formą typowo Herzogowską: podwodne żyjątka wegetujące w skrajnie niekorzystnych warunkach, ludzie ze skrajnych tropików przenoszący w równie skrajne mrozy swoje ulubione rośliny, Aztek, który ma palec serdeczny tej samej wielkości, co palec środkowy; student, który nienawidzi ludzi, wreszcie ubiegający się o palmę pierwszeństwa w Herzogowości - sam Herzog, indywidualista opisujący świat skrajnie subiektywnie, a jednak chwytający się formuły uniwersalnego dokumentu.

"Spotkania na krańcach świata" dziś o 20:00 w Towarzyskiej na Alei Zwycięzców 49 (organizuje Towarzyskki Klub Filmowy "Zwycięzców).   

czwartek, 13 listopada 2014, juliancio.wodnik

Polecane wpisy