Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Pięć łatwych utworów na jednego aktora



Jako jeden z nielicznych filmów z Nicholsonem trudno mi ocenić "Pięć łatwych utworów" oddzielnie, odłączając je od całości jego kariery aktorskiej. Każda inna jego rola jest pamiętna nie tylko ze względu na samego aktora, ale ze względu na towarzyszące mu historie - konflikty przed którymi staje, czy też ludzi których spotyka, tudzież inne autorytety aktorskie, z którymi gra; czy to są Swobodni jeźdźcy, Marlon Brando, Roman Polański z nożem, siostra Ratchet, Shirley MacLaine, czerwoni, czy nawet Batman. 

W "Pięciu łatwych utworach" Boba Rafelsona ze znanych aktorów gra tu tylko Nicholson, stąd zapamiętuję tylko jego - cała historia wydaje się nieważna. A jak sobie stopniowo film przypominam - pewnie niesłusznie. 

Nicholson wypełnia tu cały ekran - rozpycha się łokciami - i ewidentnie - z mojej perspektywy i tylko w prywatnej ocenie - zapamiętuję ten film jako stepping stone dla aktora, dzieło umożliwiające mu dostęp do roli pierwszoplanowej, pokazanie aktorstwa w pełnej klasie.

Nicholson wciela się w rolę człowieka w średnim wieku przeżywającego kryzys - w relacjach w pracy, z żoną, miejscem zamieszkania i otaczającą go rzeczywistością. Nicholson jest tu człowiekiem żyjącym w zawieszeniu - mającym swój potencjał, ale roztrwaniającym go lub niewykorzystującym. Teoretycznie muzyk (pianista) - a pracuje fizycznie. Nie może sobie darować zmarnowanego życia, dlatego odbija sobie frustrację na całym świecie - mocuje się z każdym kogo spotka, wadzi z losem, niczym biblijny Jakub z Bogiem (aniołem). 

Przez wspomnianą formę koncertu na jednego aktora żadnej sceny, rozmowy, obrazu, czy nawet wariactwa Nicholsona nie da się spamiętać - na tle jego wyrazistszych ról nikną. Z perspektywy  lat może to i jego najciekawsza rola - Nicholson nie przerysowuje jej jak to on, jest skupiony, niby szaleje, ale zda się być romantycznie zawieszony, zamyślony; wydaje się być sobą - co może właśnie oznaczać wybitność samej roli.  



Odnoszę wrażenie, że gdyby "Pięć łatwych utworów" miało być wpisane na listę najbardziej niedocenionych filmów w historii - jury zapomniałoby je na nią wpisać. 

Film do obejrzenia w czwartek 2.10.14 o 20:00 w Towarzyskim Klubie Filmowym "Zwycięzców" (Klub. Towarzyska Al. Zwycięzców 49)

Wstęp wolny 

wtorek, 30 września 2014, juliancio.wodnik

Polecane wpisy