Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Opona, czyli off z budżetem



"Mordercza opona" wtoczyła się do polskich kin po raz pierwszy na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Rozsadzała ludziom czaszki w sposób telekinetyczny, przeżywała miłość do kobiety, a na koniec, niczym King-Kong, pokonana została przez dzielnego amerykańskiego stróża prawa, może nie był to pilot krążący dookoła Empire State Buildinmg, ale szeryf ze strzelbą wchodzący do prowincjonalnego domku; niemniej jednak druzgoczące wrażenie, jakie spowodował film wśród warszawskiej publiczności mogło stać się szersze - dystrybutorzy wpuścili je do kin, a piraci - do sieci.

I tak oto na dzień dzisiejszy na portalu Zalukaj.tv obejrzało ją 76 878 osób. 

Oto ciekawostki filmowe, których nie zrozumiałem, a później mędrcy musieli mi je tłumaczyć:

a) W jednej ze scen opona widzi ponoć stos płonących opon, późniejsza krucjata przeciw ludzkości jest karą za tę ekologiczną katastrofę - będącą dla samej opony de facto zbrodnią przeciw oponowatości.

b) W kolejnej scenie, na którą nie zwróciłem uwagi opona ponoć patrząc w lustro wspomina całe życie.

c) Reżyser filmu został przez wydawnictwo Phaidon zaliczony do grona 100 najlepiej zapowiadających się reżyserów XXI wieku.

d) Kolejny film Dupieuxa, "Wrong" też miał w Polsce dystrybucję. "Wrong" to bardzo wyraźna parodia filmó Davida Lyncha.

e) Na jednym z pierwszych pokazów w Polsce, ponoć również w Warszawie, na WFF miało dojść do niecodziennej akcji promocyjnej. Otóż, jak wiadomo (*spojler) film kończy się inwazją opon na Hollywood. Po seansie widzowie mogli natknąć się na stos opon ustawionych przed salą przez dowcipnych organizatorów pokazu.

f) "Mordercza opona" a sprawa polska. W filmie pojawia się aluzja do "Pianisty". Szeryf prawiąc monolog o niewyjaśnionych motywach filmowych zastanawia się dlaczego Szpilman musiał żyć jak bezdomny, chociaż tak dobrze grał na fortepianie. 

Podsumowując - "Opona" ma rewelacyjną formę: budżet, rozmach epicki, hipsterskie zdjęcia, elektroniczną muzykę Mr Oizo stylizowaną na lata 80. i soundtracki Johna Carpenetera -  całość jest godna lepszej sprawy, niejeden polski debiutant i twórca kina niezależnego (poza wychwalanym przeze mnie "Hardkor disco"), z jedną nędzną kamerą - koniecznie z wbudowanym mikrofonem - porównując sprzęt, jakość i budżet "Opony" z własnymi możliwościami, zaliczyłby "Oponę" do mainstreamu.

Wtorek, 19.08.14 o 21:30 Hocki Klocki / nad Wisłą - Bulwar Flotylli Wiślanej

poniedziałek, 18 sierpnia 2014, juliancio.wodnik

Polecane wpisy