Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Annie Hall zagra dziś w debla w Towarzyskiej

Annie Hall

Jedyny film Woody'ego Allena nagrodzony Oscarem w głównej kategorii. Komedia antyromantyczna, w dodatku bez happy endu. 



Historia związku nowojorskiego komika-sceptyka (Woody Allen) z dziewczyną szukającą życiowej drogi od debla, przez intelektualizm po muzykę (Diane Keaton).

Życie Alvy'ego ukazane jest z epickim rozmachem i postmodernistyczną brawurą. Jest to taki sam zabieg jak w "Bakunowym faktorze" Bartha, czy "Great American Novel" Rotha  - autor kpi z konwencji przekazywania przez sztukę Wielkich Tematów w Wielkiej Narracji. Stosuje ogromny nakład środków formalnych i rozciąga fabułę po to, by pokazać życia zwykłego mało ważnego dla Historii komika.

Wszystkich środków jest tu niesamowicie dużo.

Zdjęcia Gordona Willisa, operatora"Ojca chrzestnego" wybijają się na poziom arcydzieła. Dobry operator przydaje się by ukazać specyfikę gęstej, hałaśliwej rodziny Singera zaprezentowanej w ciasnych mieszkaniach; a zaraz potem po to, by rozdzielić ekran na pół i zaprezentować równolegle w jednym kadrze rodzinę Hall.

Marshall McLuhan osobiście wyciągnięty zza węgła po to, by spuentować gag o nieznającym się na rzeczy człowieku opowiadającym o Marshallu McLuhanie.

 

Rozbudowana fabuła, forma pełna zdobyczy techniki filmowej, gościnny występ Marshalla McLuhana - wszystko to dodaje powagi... życiu komika. (źródło zdj: link)

Elementy znane z Bildungsroman (powracające sceny z młodości Alvy'ego), psychoanalizy (traktowanie sztuki jako psychodramy) dowcipy niemalże slapstickowe (scena z krabami) i eksperymenty formalne znane z zamierzchłych filmowych czasów w celu komicznym (napisy ukazujące się pod przemawiającymi postaciami nie przedstawiają tego, co bohaterowie mówią, ale co myślą - wydobyają przekaz z czeluści ich id; wprowadzenie elementu poświaty - duszy wychodzącej z Annie, gdy ta kocha się z Alvy'm po marihuanie i myśli o czymś innym).

Komiczny przesyt formalny "Annie" w podstawowej funkcji służy temu, by afabularna historia dwojga ludzi najzwyczajniej w świecie nie nudziła. Historia ich związku nie jest u Woody'ego Allena psychodramą - choć reżyser z aktorką faktycznie był w związku (z resztą nie jest to ich pierwszy film, jako jego muza, Keaton stała się w pewnym sensie rzeźbą Pigmaliona), nie jest to odwzorowanie ich relacji w skali 1:1. 

Gdyby nazwać film Bergmanem na wesoło (z zaznaczeniem "Scen z życia małżeńskiego"), byłoby to o tyle nietrafne, że Allen przerósł swojego mistrza sławą, a takimi filmami jak ten - nawet pod pewnymi względami mu dorównał. 

Film jest zdecydowanie mądrzejszy i bardziej rozbudowany od wcześniejszych komedii Allena. Filozofią filmu jest ukazanie pewnej nauki dotyczącej życia, widocznej w przemianie bohaterów. Filozofia ta mogłaby nazywać się allenozofią... Mogłaby, gdyby Allen podążał nią przez cały czas, podczas gdy w późniejszych filmach często intelektualnie ewoluował, by nie powiedzieć, że filozoficznemu poziomowi "Annie" żaden kolejny jego film już nie dorównał. 

Na czym polegałaby więc allenozofia, a w zasadzie "Hallozofia"?

Można ją wyczytać z losów bohaterów -  pozornie intelektualnie niesamodzielna kobieta przerasta mędrkującego jej mężczyznę. Annie staje się  w pewien sposób życiowo mądrzejsza i psychicznie silniejsza, Alvy uświadamia sobie z kolei, że jest słaby.

To jedna z wykładni, druga jest jej przeciwieństwem. W "Annie Hall" doświadczony nieudanymi związkami sceptyk zdolny jest nie do słabości, ale do miłości, czyli do odkrycia w sobie siły; z kolei Hall wychodząc na pewnego rodzaju modliszkę, która po zaspokojeniu swoich potrzeb pozbywa się samca jest w istocie Alvy'ego nieszczęściem. Ale Allen nie pokazuje jej jako istoty niewdzięcznej i to zasługa ogromnego uroku Keaton; Finalnie więc Alvy osiąga tę zdolność, że uczy się dawać. W tym znaczeniu Hall korzystając z nauk Singera wcale nie pozostaje z nim w relacji uczennica-mistrz, ale uczą się od siebie wzajemnie - jak w późniejszym filmie z Michaelem Cainem "Edukacja Rity". "Annie" jest zarazem bardzo sympatycznym filmem w nieoczywisty sposób feministycznym, jak i rozrachunkiem ze stereotypami niemęskich mężczyzn- intelektualistów, którzy potrafią w środku nocy przyjechać do ukochanej i uwolnić ją z rąk potwora...

20:00, Towarzyska, Al. Zwycięzców 49

wstęp wolny

wtorek, 18 czerwca 2013, juliancio.wodnik

Polecane wpisy