Kultura for free, ale i nasza praca for free. Prekariusze - wszystko za darmo, ale nie na darmo - przynajmniej taką mamy nadzieję! Zapowiadamy darmowe wydarzenia w Warszawie.
Blog > Komentarze do wpisu

Gniew Boży spadnie na Pragę



"Aguirre - Gniew Boży" - jeden z dwóch - trzech najważniejszych filmów fabularnych Wernera Herzoga, dzieło, które swoim rozmachem przypomina największe dokonania kinowe i przeciera drogę "Czasowi apokalipsy" - dziś o 20:00 w Towarzyskiej na Pradze. 

Historia dotyczy grupy konkwistadorów, która odłączyła się od Pizarra po to, by poszukiwać w amazońskiej dżungli legendarnej krainy El Dorado. Zastępcą wyprawy dowodzonej przez Pedro de Ursuę jest Lope de Aguirre. Chciwy, zuchwały i bezwzględny podróżnik opętany żądzą bogactwa i sławy nie spocznie dopóki nie umrze lub nie osiągnie swojego wyśnionego celu.

Herzog drwi z idei poszukiwania El Dorado, groteskowo podkreśla materializm, który rządzi ludźmi aż do ich śmierci, a nawet po. To tutaj odcięta ludzka głowa wciąż przelicza na głos przyszłe zyski. "Aguirre" byłby jednak pusty jak wydmuszka, gdyby Herzog na samej kpinie poprzestał. Nierealna fantazja, jaką jest odnalezienie El Dorado samo w sobie dla Herzoga jest czymś innym, bardziej złożonym. Pasja, z jaką Lope de Aguirre poszukuje złota jest uczuciem peak experience. Aguirre przeżywa ekstazę poszukując swojego celu. To, że go nie znajdzie wiemy my, mądrzy w XXI wieku, ale w filmie nie ma to żadnego znaczenia. Można w pewien sposób odczuć zazdrość Herzoga wobec człowieka, który ma jakiś cel, mierzy się z wykonaniem go i nie spocznie, dopóki sam nie zginie, albo go nie osiągnie. Tym samym celem dla Herzoga jest kręcenie filmów - czym innym jak nie poszukiwaniem El Dorado jest dla reżysera jego własne dzieło i związany z nim splendor? Herozg od pięćdziesięciu lat walczy o swoje El Dorado, a nigdy go nie uzyskał, nie ma ani Oscara, ani żadnej Złotej Palmy, Lwa, czy Niedźwiedzia.

Składając przewrotny hołd chciwości, Herzog obnaża się, ale własnie dlatego jego film jest ludzki, ludzki, bo śmiertelny. Zabranie ekipy aktorów, statystów, dźwiękowców, kamerzystów na dziką rzekę w strojach sprzed czterystu lat przypomina wysiłek samych konkwistadorów. I choć może w trakcie kręcenia filmu nie ginie sto osób, ryzyko jakiejkolwiek porażki - przede wszystkim finansowej - jest niezmienne. Zatem, tak jak w El Dorado, w filmie chodzi przede wszystkim o cel, ale wraz ze zmiennymi celami - przede wszystkim o sławę i o pieniądze.

Herzog kpi z księży, którzy niosą krzyż udając, że pragną nieść ubogim Dobrą Nowinę, a tak naprawdę zachwycają się złotem krzyża i jego zdobieniami. Są legitymacją dla bandytów i usprawiedliwieniem dla europejskich wyzyskiwaczy. Dlatego jedynymi szczerymi są ci, co nie dbają o ludzi, tylko o ziemskie cele. Dziś pieniądz jest monstrancją - i tym są poszukiwania jakiegokolwiek legendarnego celu. Legenda o Zysku, a więc element częściowo ludowy, częściowo religijny, bo zakorzeniony w pogańskich czasach - tak samo jak w przypadku El Dorado jest wiecznie żywa i dziś - sukces w wyścigu szczurów tak samo przerasta ludzkie możliwości, jak... zbawienie - dlatego tym chętniej jednostka rwie się do tego, co i tak nieosiągalne, ale nie udające, że jest dobre dla wszystkich.

wtorek, 23 kwietnia 2013, juliancio.wodnik

Polecane wpisy